„Czas na miłość”

Życie składa się nie tylko z pięknych chwil i sukcesów, ale także z niepowodzeń i niewykorzystanych okazji. Niestety, każdy z nas popełnia błędy, których nie można naprawić. No właśnie, a gdyby tak można było cofać się w czasie i zmieniać każdą swoją pomyłkę, nawet tę najmniejszą? W filmie „Czas na miłość”, którego premiera w Polsce miała miejsce 20 września 2013 roku, główny bohater posiada właśnie taką umiejętność.

Tim (w tej roli Domhnall Gleeson) to zwykły chłopak z Kornwalii. Jak sam o sobie mówi, „jest zbyt chudy, zbyt rudy i zbyt nieporadny, by z miejsca oczarowywać kobiety”. Dlatego cały czas marzy o miłości. Kiedy jednak staje naprzeciwko jakiejś pięknej dziewczyny, zawsze powie jakąś głupotę albo się przejęzyczy. Dzieje się tak do dnia 21. urodzin głównego bohatera, po których jego życie ulega znacznej zmianie. Ojciec Tima (Bill Nighy) wyjawia mu bowiem prawdę o tym, że mężczyźni w ich rodzinie potrafią podróżować w czasie. Nie mogą to być jednak jakieś spektakularne wycieczki – Tim może cofać się wyłącznie do tych wydarzeń, które już kiedyś przeżył. Musi być przy tym bardzo ostrożny, bo każda z podróży może zmienić jego przyszłość. Chłopak postanawia wykorzystać swoją niezwykłą zdolność i znaleźć dzięki niej miłość swojego życia.

Film wyreżyserował Richard Curtis, twórca scenariuszy do „Notting Hill” i „To właśnie miłość”. Stworzył on zabawną i intrygującą historię miłosną. „Czas na miłość” to jednak nie typowy film science fiction czy fantasy, bo teoria podróży w czasie nie jest zbytnio rozwinięta, a niezwykła moc bohatera stanowi jedynie pretekst do ukazania całkiem innej opowieści. Niemniej wątek fantastyczny bardzo dobrze wpasowuje się w całą fabułę i gwarantuje świetną zabawę (nawet dla tych, którzy nie przepadają za produkcjami zawierającymi elementy magiczne). Nieporadność bohatera i jego ciągłe cofanie się w czasie, aby ponownie zmierzyć się z daną sytuacją, wypadają znakomicie, a dialogi prowadzone między postaciami są naprawdę zabawne i błyskotliwe.

Mocną stroną filmu jest bez wątpienia obsada. Rachel McAdams, która gra ukochaną Tima – Mary, wystąpiła już wcześniej w innej realizacji opartej na przenoszeniu się w czasie („Zaklęci w czasie”) i widać, że doskonale czuje się w tego typu repertuarze. Razem z Gleesonem tworzą rewelacyjny duet, który ogląda się z nieukrywaną przyjemnością. Na dalszym planie można też zobaczyć między innymi Lydię Wilson jako zakręconą młodszą siostrę Tima oraz Richarda Cordery’ego w roli ciamajdowatego wuja.

Czy w świecie, w którym ludzie mają nieograniczony wpływ na swoje życie i dowolnie je kształtują, coś może jednak pójść nie tak? A może czasami nie warto niczego zmieniać? Zachęcam do obejrzenia filmu, ponieważ nie jest to banalna komedia romantyczna. „Czas na miłość” pokazuje, co w życiu jest naprawdę cenne. To historia o zwykłych ludziach w zwykłym świecie, którzy są niezwykle szczęśliwi.

Dodaj komentarz