Czy jutro zdążymy pójść do kina?

Parafrazując tytuł filmu Michała Kwiecińskiego „Jutro idziemy do kina” z 2007 roku, pozwolę sobie na refleksję dotyczącą losu ludzi młodych, którym wojna nie pozwoliła na stopniowe wchodzenie w dorosłość. Scenariusz melodramatu powstał na podstawie książki Dawida Bieńkowskiego pt. Jest. Produkcja została stworzona w 68. rocznicę agresji hitlerowskich Niemiec na Polskę.

Twórcy ukazali wojenną rzeczywistość z perspektywy młodych chłopców, trzech przyjaciół: Andrzeja Skowrońskiego, Piotra Dołowego i Jerzego Bolesławskiego (w postacie te wcielili się kolejno: Mateusz Damięcki, Antoni Pawlicki oraz Jakub Wesołowski). Przy użyciu niezbyt skomplikowanych środków, z pominięciem zbędnego patosu odtworzone zostały rozterki pokolenia dwudziestolatków w przededniu wojny. Wydawałoby się, że przed maturzystami z 1938 roku świat stoi otworem i mogą w końcu korzystać z upragnionych praw młodości: palenia papierosów, chodzenia do kina i randkowania. Wszystko wskazywało na to, że nic nie jest w stanie zniszczyć tryskającej z nich młodości, chęci życia, odwagi i pragnienia poznania świata. Tragiczny splot wydarzeń i wybuch wojny oraz skomplikowana rzeczywistość nie rozpieszczały jednak bohaterów. Ścieżki chłopców pozornie się rozeszły, każdego czekały inne przygody, łączyła ich jednakże nieustannie żądza doświadczenia prawdziwej, szczerej miłości i bliskości kobiety. Marzenia, plany zostały gwałtownie przekreślone, wszystko nagle rozsypało się jak domek z kart. Tak naprawdę młodzież, która została w brutalny sposób zderzona z okrutną dorosłością, doskonale zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji oraz tego, że beztroski czas i sielanka to przeszłość. Młode pokolenie romantyków urodzonych w wolnym kraju pragnęło za wszelką cenę utrzymać niepodległość Rzeczpospolitej, dlatego niejednokrotnie wykazywało się odwagą, zdecydowaniem i chęcią działania.

Pozornie nieskomplikowana fabuła i obnażona proza życia stały się punktem wyjścia do głębszych rozważań i refleksji na temat miejsca człowieka w świecie, patriotyzmu, kruchości życia, bezpowrotnie utraconej młodości oraz niemożności zrealizowania pragnień. Bohaterowie żyli szybko, starając się nie planować i wykorzystywać każdą możliwą chwilę na budowanie pozytywnych relacji z drugim człowiekiem oraz doświadczanie codzienności, która okazała się elementem odrywającym od okrucieństwa i tragizmu wojny. Mimo „czasu kurzu” chłopcy nie stracili wiary w najistotniejsze z podstawowych wartości: miłość, przyjaźń, honor i ojczyznę.

Na podsumowanie przytoczę słowa wypowiedziane przez Jerzego Bolesławskiego, które idealnie wpisują się w myśl twórców produkcji oraz wskazują na fundamentalne prawdy:

Pijemy za bijatykę, oszustwo i kradzież. Za oszustwo – żeby oszukać śmierć. Za bijatykę – żeby bić się za przyjaciela. Za kradzież – żeby skraść kobiecie serce.

Autor: Ilona Dziadek

Jestem studentką filologii polskiej na Uniwersytecie Rzeszowskim. Uwielbiam poezję oraz literaturę okresu wojny i okupacji. Interesuję się językoznawstwem pragmatycznym oraz kulturą medialną.

Dodaj komentarz