Do zdobywania jeden krok…

Wspólny cel…

Trzy lata temu wyruszyli z zamiarem podbijania szlaków. Mieli 25-letniego busa, 1500 zł, 8-osobową brygadę zdaną tylko na siebie oraz świadomość, że będą mieszkać na kilku metrach kwadratowych powierzchni zabytkowego auta. Nordkapp – Przylądek Północny w Norwegii na wyspie Magerøya, który stał się ich celem, został przez nich zdobyty w zaledwie 36 dni.

 

Bo jak nie my, to kto?
Dzieląc się relacją ze swojej trasy, gościli w wielu rozgłośniach radiowych, m.in. Radiu Rzeszów i Akademickim Radiu Feniks.fm. Można było ich także spotkać na Slot Art Cafe w Rzeszowie podczas slajdowiska na ul. Jagiellońskiej.

Bartek Kud, jeden z uczestników brygady, opowiedział o szczegółach ekspedycji w studiu Radia Feniks:

Dlaczego akurat Nordkapp?

Stwierdziliśmy, że będzie dobrze postawić sobie jakiś większy cel, to była bowiem już nasza trzecia wyprawa. Północ stanowiła najlepsze miejsce podróży dla 25-letniego busa z uwagi na to, że jechało nim 8 osób.

Jesteście weteranami, jeśli chodzi o takie wyprawy. Opowiedz o poprzednich.

W czasie pierwszej wyprawy niektórzy byli po pierwszym roku studiów, a najmłodsza koleżanka miała 16 lat, więc byliśmy dzieciakami. Tak naprawdę cały pomysł rozwinął się po obejrzeniu filmiku z podróży studentów z Polski busem na Gibraltar. Jeśli oni mogli, to my też. Pierwsza wyprawa obejmowała Słowację, Austrię, Węgry i Czechy. Podczas drugiej zwiedziliśmy Niemcy, Belgię, Holandię i Francję.

Nie obawialiście się jechać busem z roku 1988?

Największą zaletą starych samochodów jest to, że są łatwo naprawialne.

Który kraj przywitał Was najcieplej?

Sądzę, że były to Stany. Ludzie, mijając nas na środku chodnika, krzyczeli czasem: Ej, stary, masz fajną koszulę! – to coś w stylu charakterystycznego dla nich przywitania. Takie zachowanie jest odmienne od nastawienia ludzi w Europie, tutaj nawet zdjęcia robiono nam ukradkiem i o nic nie pytano.

A jeśli chodzi o państwo mniej przychylne turystom?

Są to kraje skandynawskie. Pamiętam stamtąd duży dystans do obcokrajowców, ale na krótką metę tamtejsze społeczeństwo było gotowe udzielić pomocy itp.

Lepiej jest mieć własny transport czy ryzykować, podróżując autostopem?

W przypadku autostopu podróż większą niż dwie osoby grupą staje się uciążliwa. Dużym plusem dla busa jest to, że koszty podzieliliśmy na 8.

To prawda, że podróże z czasem mogą się znudzić?

Bywa tak, że potem przez miesiąc nie chcemy widzieć siebie nawzajem.

Planując kolejny cel podróży, solidnie się przygotowujecie czy raczej rzucacie hasło i idziecie na całość?

Wywodzimy się ogólnie z harcerstwa. Każdy z naszej ekipy jest za coś odpowiedzialny, tworzymy najpierw plan trasy, szukamy tego, co w niej najciekawsze.

Jakie to uczucie stać na szczycie klifu Preikestolen – jednej z największych atrakcji w Norwegii?

Ma się przed sobą 600-metrową ścianę w dół, jest to półka skalna o szerokości 15 metrów, wysunięta z całej linii fiordu. Warto podejść także trochę wyżej, stamtąd można bowiem zobaczyć „małych ludzików”.

Na pokazie w Slot Art Cafe pokazywaliście także Trollstigen – Drogę Trolli.

Jest to jedna z najbardziej znanych serpentyn w Europie, mająca około 18 zakrętów pod kątem przekraczającym 200 stopni. Na szczycie znajduje się punkt widokowy. Z drugiej strony tego masywu natomiast rozciąga się (aż nad, wpisany na światową listę dziedzictwa UNESCO, Lysefjorden) Droga Osłów.

Jak wspominacie Finlandię?

Zaliczyliśmy fińską saunę i, leżąc w drewnianej balii pod gołym niebem, oglądaliśmy widoki.

1500 zł to mało jak na opłacenie wszystkich kosztów takiej podróży.

Pozyskaliśmy sponsorów pośród linii promowych np. z Helsinek do Tallinna. Polecam ponadto norweską sieć supermarketów REMA 1000, najtańszych w Skandynawii.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Ja również dziękuję.

Dodaj komentarz