Hanna Krall i „Wyjątkowo długa linia”

Krall należy do ostatniej generacji, która pamięta II wojnę światową, stąd też w jej świadomości zrodziła się idea podzielenia się swoimi doświadczeniami z potomnymi. Polska pisarka cudem uniknęła wywiezienia do getta (została wykradziona z transportu), dlatego Holocaust i losy Żydów są jednym z głównych tematów jej twórczości. Owocem gehenny oraz przeżyć dziennikarki stała się między innymi wydana w 2004 roku książka pt. Wyjątkowo długa linia.

 

Spoglądając na datę wydania tej minipowieści, należy zaznaczyć, że wojna jest nieustannie obecna nie tylko w literaturze – o czym świadczą liczne tomy chociażby zbiorowych wspomnień – ale odbiła niezatarte piętno również w świadomości kolejnych pokoleń, na które z pewnością wywiera długotrwały wpływ. Proza historyczna często wspierana jest dokumentami lub świadectwami „dzieci wojny”, jednak pojawiają się w niej także elementy fikcji, tworząc tym samym swoisty rodzaj mitu/apokryfu na kanwie faktów.

Wyjątkowo długa linia to niezwykły dokument, ukazujący tragizm ludzkiego losu związany z wydarzeniami II wojny światowej. Krall w reporterski, detektywistyczny sposób opisała losy ludzi, których łączy miejsce zamieszkania – kamienica. 470-letni budynek przy ulicy Złotej w Lublinie stał się symbolem życia całego miasta, a nawet państwa, dotkniętego działaniami mającymi na celu zagładę społeczności żydowskiej. Autorka jako obserwatorka nie snuje opowieści w sposób chronologiczny, wydarzenia przeplatają się ze sobą. Ich bohaterami reporterka uczyniła ważne dla literatury, nadzwyczaj dla poezji, postacie, mianowicie Franciszkę Arsztajnową, jej męża i rodzinę oraz Józefa Czechowicza. Krall tworzy legendę poznania się poetki z młodym lirykiem. Spotkanie pokrewnych dusz stało się również motorem do powstania tytułu omawianej książki. Czechowicz bowiem, żegnając się z Arsztajnową, wskazał na swoją dłoń i widoczną na niej wyjątkowo długą linię życia:

Powtórzył na kartce, dokładnie, bez skrótów:

Nic złego nie może mi się przytrafić, sama pani mówiła.

Położył przed nią lewą rękę. Pokazał linie na dłoni – miłości, talentu i sławy.

A TO JEST…

Pokazał linię życia.

Najdłuższa.

NAJDŁUŻSZA, PROSZĘ SIĘ PRZYJRZEĆ!

(…)

WYJĄTKOWO DŁUGA LINIA!

Katastrofista po powrocie do Lublina zginął pod gruzami zbombardowanego budynku.

Warto zwrócić uwagę na reporterski styl wypowiedzi, którym posłużyła się Krall. Jej utwór nie zawiera ani jednego zbędnego słowa, pomimo tej lapidarności jednak autorka stworzyła niezwykle szczegółowe opisy rzeczywistości. Efektowny pomysł na formę zasługuje na szczególne baczenie i uznanie.

Wyjątkowo długa linia skłania do refleksji nad ludzkim losem, przemijaniem, kruchością życia. Uświadamia czytelnikowi, że wojna ma także nieco bardziej zapomniane oblicze, naznaczone indywidualizacją doświadczeń i pragnieniem życia bez względu na okoliczności, w jakich przyszło egzystować.

Autor: Ilona Dziadek

Jestem studentką filologii polskiej na Uniwersytecie Rzeszowskim. Uwielbiam poezję oraz literaturę okresu wojny i okupacji. Interesuję się językoznawstwem pragmatycznym oraz kulturą medialną.

Dodaj komentarz