Hipnoza. Strach się bać?

W ostatnim czasie jedna ze stacji telewizyjnych w Polsce wypuściła na antenę nowy program pt. „Hipnoza”Produkcja wzbudza wiele kontrowersji, gdyż wielu telewidzów uważa, iż bazuje ona na zwyczajnej grze aktorskiej. Tak twierdzi również Daniel Mach – człowiek, który hipnozą zajmuje się zawodowo. Wywiady z nim, między innymi na portalu wp.pl czy w tygodniku „Angora”, potwierdzają, że owa produkcja to mydlenie ludziom oczu. Daniel zgodził się także na krótką rozmowę dla „Nowego Akapitu”, w której opowiada o różnych ciekawych aspektach pracy hipnotyzera, aczkolwiek nie mogliśmy również pominąć tematu wspomnianego wcześniej programu rozrywkowego. 

Marzena Piejko: Czym dokładnie zajmujesz się jako hipnotyzer?

Daniel Mach: Pomagam osobom, które z różnych względów chcą zmienić coś w swoim życiu. Oprócz klientów indywidualnych najczęściej pracuję ze sportowcami oraz firmami. Osoby prywatne zazwyczaj szukają wsparcia przy odchudzaniu lub rzucaniu palenia.

M.P.: A sportowcy?

D.M.: Hipnoza w sporcie staje się coraz popularniejsza i ma bardzo wiele zastosowań począwszy od poprawy koncentracji, poprzez polepszenie kondycji, aż do utrwalenia formy. Jest to proces długotrwały. Czasami podczas zawodów zdarzają się różne bolesne kontuzje, wtedy również mogę pomóc przez hipnozę, uśmierzając ból zawodnika.

M.P.: Jak wygląda proces hipnozy?

D.M.: Przed każdą sesją dochodzi do wywiadu. Zawsze muszę mieć pewność, że hipnoza u danego klienta może być zastosowana. Muszę dokładnie poznać dany przypadek, aby wiedzieć, kiedy i jakich sugestii użyć w trakcie pracy z podświadomością osoby hipnotyzowanej. Sesja wygląda bardzo prosto. Klient zamyka oczy i wsłuchuje się w moje słowa, wyobrażając sobie to, co mówię w jak najlepszy sposób, w jaki w danym momencie potrafi. Po około godzinie lub dwóch wyprowadzam go z hipnozy i omawiamy na spokojnie sesję.

M.P.: Gdzie i jak długo uczyłeś się hipnozy?

D.M.: Hipnozy uczyłem się w Niemczech, gdzie jest wiele szkół oraz akademii hipnozy. Każda uczelnia ma inne zasady w kwestii czasu nauki. W moim przypadku było to kilka miesięcy intensywnego chłonięcia wiedzy.

M.P.: Co w ogóle sprawiło, że zainteresowałeś się hipnozą?

D.M.: To długa historia, sięgająca czasów mojego dzieciństwa, gdy miałem 12 lat. W wielkim skrócie wygląda ona tak, że jako dziecko będące w nie najlepszej kondycji zdrowotnej, przeżyłem w pewnym stopniu uzdrowienie przez pewną panią terapeutkę i istotnie czułem się coraz lepiej. Pochwaliłem się tym koledze, który oznajmił mi, że to, co przeżyłem, nie było niczym nadzwyczajnym tylko sugestią. Nie wiedziałem do końca, co to słowo oznacza, więc znalazłem je w encyklopedii i stało się to drogowskazem do bycia tym, kim teraz jestem.

M.P.: Czy zahipnotyzować można każdego?

D.M.: Zahipnotyzować można każdego, kwestią problematyczną pozostaje tylko to, jak szybko uda się wprowadzić kogoś w ten stan. Jedni potrzebują więcej czasu, inni potrafią wejść w trans w ciągu kilku sekund. Każdy, kto ma choć odrobinę wyobraźni, w mniejszym lub większym stopniu jest podatny na hipnozę.

M.P.: Wielu ludzi uważa, że hipnoza to po prostu zaśnięcie. To prawda?

D.M.: Hipnoza nie ma z zaśnięciem nic wspólnego.

M.P.: Jak to?

D.M.: Bo jest wręcz odwrotnie. W hipnozie mamy kontrolę nad naszym ciałem, odbieramy wszystkie bodźce z otoczenia i normalnie rozmawiamy. Podczas snu nie mamy takiej możliwości.

M.P.: No dobrze. Co więc podczas hipnozy dzieje się w mózgu człowieka, że jest on w stanie tak bardzo się skupić?

D.M.: Człowiek podczas hipnozy skupia się tylko i wyłącznie na sobie. Na swoim wnętrzu i na swojej duszy. Organizm się rozluźnia, jest lepiej dotleniony poprzez głębszy oddech, co wpływa też na lepszą pracę mózgu. Taka osoba czuje spokój. Zawsze powtarzam, że ja tylko otwieram drzwi do wejścia w ten stan, a klient sam decyduje, czy chce wejść w hipnozę dalej, czy nie.

M.P.: No właśnie. Co z pacjentami, którzy nie są w stanie wejść w hipnozę? Zdarzają Ci się tacy klienci, którzy nie potrafią współpracować?

D.M.: Zazwyczaj podczas wywiadu jestem w stanie określić, w jakim stopniu dana osoba będzie podatna na hipnozę i jak będzie wyglądała nasza współpraca. Zgłaszają się do mnie osoby gotowe i otwarte na tego typu przeżycia bądź nowe doświadczenia, więc nie miałem jeszcze problemów tego typu.

M.P.: Na początku naszej rozmowy wspomniałeś, że najczęściej zgłaszają się do Ciebie ludzie potrzebujący pomocy w rzuceniu palenia czy innych nałogów. Ale czy aby to osiągnąć, wystarczy jedna taka sesja, czy potrzeba ich więcej?

D.M.: To już jest sprawa indywidualna. Najczęściej wystarczą dwa spotkania, ale zdarza się czasem, że więcej. Wszystko zależy głównie od tego, jakie cele są do opracowania.

M.P.: Czy hipnotyzerem może zostać każdy? Da się tego po prostu nauczyć czy trzeba mieć to coś od urodzenia?

D.M.: Hipnotyzerem może zostać każdy. To zawód jak każdy inny. Wszystkiego można nauczyć się z książek i w szkole, dokładnie tak, jak w każdej innej profesji.

M.P.: A czy hipnotyzer może sam siebie wprowadzić w stan hipnozy?

D.M.: Nie tylko hipnotyzer, ale każdy z nas może sam to zrobić.

M.P.: To znaczy?

D.M.: Każdy z nas sam codziennie wprowadza się w stan hipnozy. Oczywiście zupełnie nieświadomie. Hipnotyzer potrafi jednak zrobić to świadomie i użyć w określonym dla siebie celu.

M.P.: Czyli rozumiem, że hipnotyzer sam może pomóc sobie na przykład w rzuceniu palenia?

D.M.: Niech to pozostanie słodką tajemnicą mojego zawodu 🙂

M.P.: Ok. Zmieńmy w takim razie temat. Co, jako zawodowy hipnotyzer, sądzisz o najnowszej produkcji pt. Hipnoza?

D.M.: Jeszcze przed pierwszym odcinkiem podchodziłem do tego programu z nadzieją. Sądziłem, że będzie tam pokazane, czym naprawdę jest hipnoza i jak ona działa. Szczerze mówiąc, nawet nie mogłem się tego doczekać. Niestety, okazało się, jak już wspomniałem w wywiadzie dla wp.pl, że program powinien nazywać się „Teatr”, a nie „Hipnoza”Mamy tam do czynienia tylko i wyłącznie z grą aktorską, która motywowana jest niemałą wygraną pieniężną.

M.P.: Ale skąd możesz to wiedzieć? Skąd wiesz, że to wszystko nie dzieje się naprawdę? 

D.M.: Cały program jest grubymi nićmi szyty. Począwszy od tego, że zrobiono casting na uczestników, którzy mieszczą się w 30% społeczeństwa podatnych na hipnozę – a tak naprawdę każdy jest na nią podatny. Poza tym w mediach pojawiają się informacje o kilku uczestnikach, którzy już wcześniej brali udział w innych produkcjach, co świadczy o tym, że są aktorami. Tyle z punktu widzenia telewidza. A z perspektywy hipnotyzera – po każdej konkurencji są wstawki zza kulis, które pokazują, jak uczestnicy udają, że nie pamiętają, co robili na scenie. A zaznaczam – hipnoza nie usuwa wspomnień czy przeżyć. Człowiek podczas hipnozy jest świadomy wszystkiego.

M.P.: Moje ostatnie pytanie jest następujące: skoro twierdzisz, że zahipnotyzować można każdego, to czy potrafiłbyś zahipnotyzować mnie w taki sposób, żebym nie bała się rozmawiać po angielsku na zajęciach w obawie, że palnę coś głupiego?

D.M.: Jak najbardziej jest to możliwe. Dodatkowo mógłbym Cię wesprzeć w szybszej i efektywniejszej nauce angielskiego.

M.P.: W takim razie czuję, że niedługo się zobaczymy! Dziękuję za rozmowę.

D.M.: Również bardzo dziękuję. Dodam tylko, że wkrótce na moim kanale YouTube pojawi się krótki filmik z ćwiczeniem, które często przeprowadzam ze sportowcami. Każdy będzie mógł sprawdzić, jak myśli wpływają na możliwości naszego ciała. A osoby zainteresowane tematyką hipnozy oraz możliwościami umysłu zapraszam na moją stronę internetową lub na profil Facebook. Pozdrawiam studentów UR i wszystkich czytelników „Nowego Akapitu” i jeszcze raz dziękuję za miłą rozmowę!

 

 

Dodaj komentarz