Recenzja

Joan jest okropna a Streamberry jeszcze bardziej!

Joan (w tej roli Annie Murphy) prowadzi spokojne, uporządkowane życie – narzeczony, praca, dom. Cały ten porządek, zakłóca Streamberry – platforma streamingowa łudząco podobna do Netflixa. Włodarze platformy, postanawiają zrobić na jej życiu eksperyment – każdego dnia, będą przedstawiać widzom serial, który jest tworzony na bieżąco przez kwamputer.

Fot. Netflix

Kwamputer odtwarza każdy dzień z życia Joan, włączając w to wszystkie sekrety Joan. Tytuł serialu? Joan jest okropna wiele mówi o kierunku, w jakim ten serial ma podążać – pokazywanie w jak najgorszym świetle Joan. Dlaczego tak robi? Bo to się najlepiej sprzedaje.

Charlie Brooker w wyjątkowym jak na siebie komediowym sznycie bierze na warsztat zagadnienia związane z reality show, akceptowaniem wszystkich regulaminów, jakie nam wyskakują (oczywiście bez czytania), udostępnianiem przez nas prywatnego życia. I jak to w Czarnym Lustrze bywa, wnioski nie są optymistyczne. 

Fot. Netflix

Bo to niby od nas zależy, czy chcemy, by nasze życie stawało się publiczne, ale czy tak naprawdę jesteśmy w stanie istnieć, nie będąc podłączonymi? Wiemy, że te nasze czarne lustra w kieszeni zbierają od nas codziennie miliony informacji – ale czy tak naprawdę da się bez nich żyć? Obserwujemy życie innych w reality show, w serwisach społecznościowych, czasami tego życia zazdrościmy, wiedząc, że nie jest prawdziwe i wiedząc, jak to na nas destrukcyjnie działa, no ale przecież musimy być na czasie. Nie będąc podłączonymi, nie będziemy wiedzieć, co jest teraz na topie, a to może przyczynić się do naszej alienacji. Więc czy da się żyć nie będąc podłączonymi? Na pewno, ale też na pewno, jest to zadanie z typu niemożliwych do wykonania.