Pożyczki językowe

Nadszedł czas, by porozmawiać o języku polskim. Tylko… czy to jeszcze język polski, czy już „mieszanka europejska” określana jako nasza ojczysta mowa? Po zadaniu tego pytania puryści językowi zapewne wyczerpująco wypowiedzieliby się na temat „zaśmiecania” naszego języka obcymi elementami i zaproponowaliby mnóstwo polskich odpowiedników dla poszczególnych zapożyczonych wyrazów. Czy byłyby one jednak trafne i czy w pełni oddawałyby istotę danej rzeczy, konkretnego zjawiska? To pierwsze zagadnienie, które warto omówić, rozważając temat zapożyczeń językowych.

 

Dlaczego sięgamy po obce wyrazy?

Główną przyczyną stosowania zapożyczeń jest potrzeba nazywania. Trudno o tworzenie kolejnych neologizmów, które w odpowiedni sposób wskazywałyby na sens danego zjawiska. Jeśli mamy więc możliwość adaptowania obcego słowa, które określa „po naszemu” to, co w innym języku zostało już nazwane – czynimy to. Wyraz przyswojony staje się zatem łatwiejszy do rozpoznania dla osób znających źródło jego pochodzenia i posługujących się daną terminologią, np. techniczną. I tym sposobem mamy komputer, aplikację (też apkę), spam, roaming czy skaner. Jak nietrudno zauważyć, pożyczki, których używamy od prawie trzech dekad, pochodzą głównie z języka angielskiego, gdyż od 1989 roku jest to najpowszechniejszy język wykładowy na uczelniach.

Polisemia polskich wyrazów często utrudnia nazywanie rzeczy i zjawisk w sposób precyzyjny. Niejednokrotnie łatwiej jest nam oddać pełnię ekspresji jednym słowem, np. poprzez określenie czegoś hitem, bądź o widowisku powiedzieć show. Fan to też nie to samo, co miłośnik. Na podstawie tych kilku przykładów możemy zauważyć, jak różne skojarzenia wywołują podane leksemy: inaczej wyrażają nasze emocje, a zarazem przekazują rozmaite informacje o postawie nadawcy. Ukazują to doskonale dwie przykładowe pary, składające się z wyrazu rodzimego i zapożyczonego: wygoda komfort oraz wyjątkowy –­ unikalny. Mocniej będzie oddziaływać na nas hasło reklamowe „Komfort i bezpieczeństwo” niż „Wygoda i bezpieczeństwo”. Słowo komfort pełni tu bowiem rolę perswazyjną i obiecuje wyższą jakość (podobną sytuację zauważamy chociażby w zestawieniu rzeczowników mieszkanie i apartament). W drugim przypadku przymiotnik unikalny ma zawsze wydźwięk pozytywny, natomiast wyjątkowy już niekoniecznie. Możemy przecież być wyjątkowo zdenerwowani, niemili lub smutni. Wynika z tego, że synonimy obu składników par, również synonimów, mogą być odmienne.

Czy istnieją dokładne odpowiedniki zapożyczeń?

Przytoczone powyżej przykłady wykluczają istnienie nawet dwóch zbieżnych znaczeniowo wyrazów. Pełna ekwiwalencja nigdy nie zostanie osiągnięta, choć znaczenie desygnacyjne (pojęciowe, słownikowe) będzie takie samo. Różnice znajdziemy dopiero w szeroko pojętej strukturze znaczenia leksykalnego, która definiuje szeroko rozumianą „treść słów”. Choć więc synonimy leksemów mogą być w pełni trafne, ich funkcjonalność będzie szwankować, przynajmniej w większości przypadków. Pod uwagę weźmiemy zatem jedynie wyrazy najbardziej adekwatne w danym kontekście, czyli często skorzystamy właśnie ze słów obcych. Spolszczymy je bądź pozostawimy w swej pierwotnej wersji, zachowując przy tym pewne cechy egzotyczności, tak pomocne nam w wyrażaniu emocji.

Czy warto stosować pożyczki językowe?

Teoretycznie każdy nowy wyraz wzbogaca nasz język. Ten, który pochodzi z języka obcego, bogaci go szczególnie, ponieważ stwarza całą gamę możliwości ekspresyjnych, których nie jest w stanie zapewnić nam wyraz rodzimy lub zapożyczony, lecz dawno przyswojony. Należy jednak pamiętać o słowach znanego językoznawcy, Witolda Doroszewskiego, który stwierdził, że „ilekroć mamy możność wyboru między wyrazem obcym a odpowiednikiem polskim, tylekroć powinniśmy wybrać wyraz polski”. Z zapożyczeń trzeba zatem korzystać rozsądnie, ponieważ nie ma takich, które są zbędne, ale często można zaobserwować ich zbędne użycie.

 

Dodaj komentarz