Więźniowie własnych wyborów

Studia to jeden z najpiękniejszych okresów w życiu. Jednak przebywając w środowisku studenckim zaledwie od roku i skłaniając się do refleksji, śmiało mogę stwierdzić jedno-  niektórzy studiują za karę. Takie wrażenie odnoszę rozmawiając ze studentami. 

 

Rozpoczynając pierwszy rok, na studia patrzyłam przez różowe okulary. Nowe miejsce, nowi ludzie, zdobywanie wiedzy na temat  czegoś co od dawna mnie interesowało – tak widziałam trzy kolejne lata mojego życia. Jednak ten obraz  zmienił się szybko i drastycznie.  Już po kilku pierwszych tygodniach uzmysłowiłam sobie, że nie wszyscy są tacy pełni zapału i pozytywnego myślenia jak ja.

Studiuję za karę
Wychodzę z założenia, że ludzie po szkole średniej chcą kontynuować naukę lub po prostu nie. Jedni wybierają studia, szkoły policealne, a  inni idą do pracy i realizują się w ten sposób. Decydując się na konkretny kierunek, ludzie wiedzą na co się piszą. Jednak zastanawiające jest to, że w chwili gdy ktoś zapyta się:
,,A Ty? Co robisz na tych studiach? Dlaczego je wybrałeś?’’
większość odpowie:
,,Nie wiem. Tak jakoś’’.
To skoro tak jakoś znalazłeś się na danym kierunku, drogi studencie, to dlaczego nic z tym nie robisz? Bo nie rozumiem osób, które studiują… bo tak! A może studiują, żeby po prostu mieć tak zwany ,,papierek’’. Jedynym celem jest to, by na każdym wykładzie usiąść gdzieś na szarym końcu i być niewidocznym. A! Zapomniałam  o korzystaniu ze zniżek studenckich. Ale czy to nie mija się z celem? Przecież ten etap edukacji nie jest obowiązkowy. Nie twierdzę, że wszystko jest interesujące i cudowne,  bo tak nie jest.  Są plusy i minusy. Jednak  ciężko jest zrozumieć osoby, które chcą jedynie przesiedzieć te trzy lata.  Nie widzę sensu w robieniu czegoś bez powodu i jednocześnie traktowaniu tego jako karę.  Bo tak to właśnie wygląda. Jakbyśmy byli więźniami naszych własnych wyborów.

Najlepiej byłoby nic nie robić…
Usłyszałam kiedyś, że na studiach najlepiej byłoby nic nie robić. Projekt na zaliczenie? Prezentacja? Przeczytanie tekstu na zajęcia? Wszystko to powoduje jedynie westchnięcia i narzekanie. Ale dlaczego tak jest?  Skoro nic Was nie interesuje, ten kierunek nie jest dla Was, to po co to wszystko? Nie lepiej zrezygnować i odnaleźć swoją własną ścieżkę? Przecież studia dają tyle możliwości. Wystarczy tylko chcieć. Koła naukowe, radio, telewizja studencka, gazeta, samorząd czy inne organizacje. To jest tworzone po coś, to działa i istnieje w społeczności studenckiej.  Na rynku pracy nie wystarczy tylko ,,papierek’’. Patrząc w CV warto mieć coś więcej niż tylko skończone studia. W czasach jakich żyjemy liczy się praktyka. Pracodawca patrząc na przyszłego pracownika chce widzieć nie tylko to jaki kierunek skończył, ale to co robił także poza obowiązkowymi zajęciami. Bo kiedy się rozwijać jak nie teraz?  Słyszałam pełno wymówek typu ,,Ale ja pracuję. Nie mam czasu!’’. Jednak istnieje takie powiedzenie jak ,,Dla chcącego, nic trudnego’’- i to jest prawda. Bo wystarczy jedynie chęć do zrobienia czegoś, a to się uda. Są studenci, którzy  jednocześnie studiują, pracują, ale także się rozwijają w kierunku, który wybrali. I nie jest to dla nich problem. Wystarczy jedynie chcieć.

Jeżeli jednak mimo wszystko nie masz ochoty udzielać się na studiach, to nie odbieraj chęci robienia tego innym. Słuchanie zdań typu ,,Po co Ci to? I tak nie znajdziesz pracy’’ nie motywuje. Nie twierdzę, że wszyscy studenci mają takie podejście, bo wcale tak nie jest! Są ludzie, którzy studiują z pasji i dla przyjemności. Którzy są świadomi własnych wyborów i wiedzą do czego dążą.  Dla nich studia to nie tylko ,,gry i zabawy’’ ale przede wszystkim możliwość rozwoju.

Lepszy student z pasji, niż student z przymusu!

 

Autor: Wioletta Baran

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej, która od zawsze wiedziała, co chce robić - pisać! Uwielbia czytać i marzy o tym, aby w przyszłości czytano również i ją 🙂 Dodatkowo bardzo lubi słuchać muzyki, a także jeździć na wszelkiego rodzaju koncerty.

Dodaj komentarz