
Muzyka jako komunikator?
Ostatnio rozmawiałam z moim przyjacielem. W sumie rozmowa była o wszystkim i o niczym, tak jak na takich spotkaniach bywa. Dzięki niej jednak uświadomiłam sobie jedną ważną rzecz, o której teraz napiszę parę słów.
Mieliście kiedyś tak, że znaleźliście nową piosenkę i nagle odechciało się wam słuchać innych, które wcześniej spokojnie mogły lecieć w waszych słuchawkach? Ja zdecydowanie tak. Często ta jedna znaleziona piosenka wydaje się być o wiele lepsza, taka jakiej długo się szukało, ale nie mogło się znaleźć. Rytm dokładnie taki jak chcemy, słowa dopasowane wprost pod to, co przeżywamy w życiu. Jakby kompozytor wiedział, czego potrzebujemy i słyszał nasze myśli. Wtedy w przenośni katujemy ten utwór ciągłymi powtórkami do czasu, aż nam się nudzi. Gdy to już nastąpi, szukamy kolejnej, z którą powtórzymy to samo doznanie. I tak w kółko.
Zauważyłam jednak, że dzięki temu niektórym łatwiej się komunikować z innymi. Na przykład ja i mój przyjaciel często wysyłamy sobie piosenki, których słuchamy na okrągło i dzięki temu wiemy, co dzieje się w naszych głowach. Jest w tym coś wyjątkowego i zwykłego zarazem.
Muzyka jako komunikator? Być może. Czasem myślę, że tylko ja tak mam, ale może jest też więcej osób, które mogą się postawić w tej sytuacji. Warto się zastanowić, czy tak czasem nie jest, czy poprzez muzykę, której słuchamy, nie przekazujemy emocji, które w nas siedzą.
Wiktoria Fajt
Studentka 2 roku 2 stopnia dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Prywatnie fanka musicali, siatkówki oraz skoków narciarskich. Ostatnio mój ulubiony bohater to hrabia Dracula.
Zobacz również

„Warto torować miejsce dla różnorodnych osób, także dla niepełnosprawnych, we wszelkich przestrzeniach społecznych”
20 kwietnia 2022
Zawód aktora to przyjemność, czy zmora?
20 czerwca 2022