Komentarz,  Opinia

Jednego dnia radość, drugiego nerwy – o wszystkich stronach skoków na Igrzyskach

Jeśli mam być szczera, ten tekst w mojej głowie przybierał przeróżne barwy. Początkowo miał być tylko o symbolicznym przekazaniu pałeczki w skokach narciarskich, potem doszedł jeszcze jeden temat – hejt. Jako człowiek kibicujący skoczkom i skoczkiniom narciarskim nie mogłam przejść wobec tego obojętnie. 

Przekazanie pałeczki?

Zacznę może od pozytywnego aspektu. W poniedziałek 9 lutego odbył się konkurs indywidualny na skoczni normalnej w ramach XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Wystartowało w nim trzech zawodników z Polski: Kamil Stoch, Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak. Furorę zrobił szczególnie ten ostatni, który w pięknym stylu został wicemistrzem olimpijskim i zdobył pierwszy medal na tegorocznych igrzyskach dla naszego kraju. Powiem szczerze, w mojej głowie od razu pojawiła się myśl, że to przepiękna klamra. 

Od początku tego sezonu wiadomo, że jest to „ostatni taniec” w karierze Kamila Stocha. Ten właśnie zawodnik jest szczególnie utytułowany – nie będę jednak wymieniać wszystkich jego sukcesów, bo zajęłoby to dużo miejsca i czasu. Jest natomiast jeden szczegół, na który warto zwrócić uwagę – 9 lutego 2014 r. po raz pierwszy Polacy cieszyli się z jego medalu olimpijskiego. Widzicie ten zbieg okoliczności? 

Po upływie dokładnie 12 lat zjawia się kolejny skoczek narciarski, który osiąga sukces i staje na podium. Jest to pewnego rodzaju sztafeta pokoleń, która może być zauważalna. Gdy Adam Małysz kończył karierę, w jego miejsce wskoczył Kamil Stoch. Czy Kacper Tomasiak będzie tak wielkim zawodnikiem, jak jego poprzednicy? Nie ma co wyprzedzać faktów, pozostaje wierzyć, że tak będzie. 

O hejcie słów kilka…

Było o nadziei, czas jednak na coś, co może zdecydowanie podciąć skrzydła i co nie powinno się wydarzyć. Mianowicie dzień po konkursie indywidualnym na skoczni normalnej przyszedł czas na miksty (dwóch panów i dwie panie). Polskę reprezentowali Pola Bełtowska, Paweł Wąsek, Anna Twardosz i Kacper Tomasiak. Niestety, naszym zawodnikom nie udało się wejść do drugiej serii – zajęli 11 miejsce, wyprzedzając tylko reprezentację Rumunii. Można sobie powiedzieć, że czasem się zdarza, komuś na przykład może nie „siąść” skocznia, ktoś może mieć gorszy dzień, ale nie można mylić dwóch pojęć – konstruktywnej krytyki i hejtu. Właśnie hejt spotkał Polę Bełtowską, która dziennikarzom po konkursie powiedziała takie oto słowa:

Nie czytam komentarzy w sieci, ale dostaję takie wiadomości prywatne, że to jest… kosmos. To jest taki hejt, że nie spodziewałam się, że ludzie mogą pałać do mnie aż taką nienawiścią. Nie robię tego specjalnie, a jestem „jechana” z góry na dół. Nie odpisuję na te wiadomości. Hejt zawsze był i będzie, więc nie biorę tego do siebie. Jeśli komuś jest lepiej, niech pisze…

Z mojej perspektywy, wieloletniej fanki skoków narciarskich, pasują tutaj słowa piosenki Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”. Faktycznie, ten świat jest bardzo dziwny, jeśli hejtujemy kogoś, kto znajduje się dopiero na początku swojej drogi, a  wywalczył sobie miejsce wśród najlepszych zawodniczek świata. Nie oszukujmy się, nie każdemu jest dane wyjechać na igrzyska olimpijskie i tam walczyć o jak najlepszą lokatę. Dla sportowców jest to marzenie, o które walczą latami. Słowa mogą ranić. Niekiedy mocniej niż czyny. Trzeba na to uważać. 

Mam taki mały apel na koniec – gdy będziecie oglądać igrzyska olimpijskie, doceńcie wszystkich sportowców, którzy biorą w nich udział. Cieszyć się z medali jest łatwo, wspierać tych, którzy ich nie zdobywają, już trudniej. Dla nich to nie jest jednak wycieczka: naprawdę się natrudzili, aby tam pojechać. 

 

Studentka 2 roku 2 stopnia dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Prywatnie fanka musicali, siatkówki oraz skoków narciarskich. Ostatnio mój ulubiony bohater to hrabia Dracula.