
POSTANOWIENIA
Wszystko, co nowe, często postrzegamy jako lepsze. Nowy rok kojarzy się nam ze zmianą czy nowym początkiem. Kiedy kupimy albo dostaniemy coś nowego, chętnie dzielimy się tym z innymi – z bliskimi, znajomymi, przyjaciółmi, a nawet z przypadkowymi osobami. Zdarza się, że ma to na celu wzbudzenie zainteresowania, np. wśród sąsiadów i prowadzi do bycia tematem rozmów.
Szczęśliwego nowego roku!
Z nadejściem nowego roku zawsze tworzymy dla siebie różne postanowienia: schudnę 10 kilo, zacznę biegać, przeczytam 100 książek, nauczę się francuskiego, ograniczę korzystanie z telefonu… stanę się lepszą wersją siebie. Można tak wymieniać cele w nieskończoność. Hasło „Nowy rok nowa/-y ja” będzie królować na ustach wszystkich osób przez około tydzień. Jedni będą mówić tak prześmiewczo, a niektórzy na poważnie dadzą taki opis pod zdjęciem na Facebooku. W gruncie rzeczy każdy będzie próbował coś w sobie zmienić. Nie ważne czy to będzie ograniczenie alkoholu, czy próba ugotowania czegoś więcej niż tosty. Nawet osoby, które mówią, że postanowienia są głupie i nikt ich nie przestrzega, znajdą sobie jakąś nową obsesję i będą w nią brnąć.
Postanowienia opanowują wszystkich jak epidemia cholery w 1831.
Człowiek z natury próbuje obrać jakiś cel, który ma go gdzieś doprowadzić. Czasem chodzi po prostu o to, by poczuć się lepiej i powiedzieć sobie „od teraz będę fit i zacznę trenować”. W związku z tym zapiszesz się na siłownię w styczniu, z resztą osób zmieniających swoje życie. Zaczniesz chodzić, skoro zapłaciłeś, bo szkoda, żeby pieniądze się zmarnowały. Jednakże potem pojawiają się wymówki: jednego dnia się gorzej poczujesz, w inny masz spotkanie, w kolejny wizytę u specjalisty, a tego nie przełożysz, chyba że na za cztery lata. Przestajesz chodzić. Dochodzi maj, a ty nie pojawiłeś się na siłowni od lutego, „bo nie było czasu”. I tutaj pojawia się pytanie: „Czy rzeczywiście nie miałeś czasu, czy Ci się nie chciało?” Czy twoja podświadomość przekonała cię, że to nie dla ciebie i wcale nie jest z tobą aż tak źle, jak sądziłeś? Poza tym karnet jest drogi, a jak chcesz ćwiczyć, to możesz to robić w domu, na dywanie, z Ewą Chodakowską.
Wytłumaczeń jest wiele, ale sprowadzają nas do punktu wyjścia – kolejnego sylwestra. Podczas którego postanawiamy sobie praktycznie to samo i koło się zamyka. W następnym roku też zapominamy, co sobie postanowiliśmy jeszcze przed Walentynkami. Zatem, czy warto je formułować i narażać się na rozczarowanie? Postanówmy sobie „Przeżyje do następnego” i to będzie spełnione postanowienie, warte puszczenia z klasą 500 złotych w powietrze, po wypiciu butelki albo dwóch pikolo.
Na ten nowy rok życzę Wam, drodzy czytelnicy zdrowia, szczęścia i zadowolenia z życia, które teraz przeżywacie. Jak to powiedział pewien myśliciel „Jak się nie ma, co się chce, to się bierze, co się ma” tyle powinno nam wystarczyć. A jeśli chce się więcej? Cóż, jest na to sposób, ustalić sobie cel i dążyć do niego za wszelką cenę do momentu aż uda się go osiągnąć.
Świąteczne sianobranie
Zobacz również

Mój kawałek tortu
27 marca 2019
Jak naładować nasze baterie?
3 listopada 2021