Artykuł,  Recenzja

„Księżniczka na opak wywrócona”, czyli dworski zawrót głowy

W dniu 16 października, w ramach dnia otwarcia 64. Rzeszowskich Spotkań Teatralnych i 05. Festiwalu Arcydzieł na scenie Teatru im. Wandy Siemaszkowej zawitał zespół Teatru im. W. Horzycy w Toruniu w humorystycznej oprawie.  Księżniczka na opak wywrócona sprawiła wiele śmiechu publiczności. Przyjrzyjmy się mu bliżej!

Księżniczka na opak wywrócona to komedia Pedra Calderóna de la Barki. Swoją premierę w Teatrze im. W. Horzycy w Toruniu miała 29 czerwca 2025 r. Jak wypadł na rzeszowskiej scenie?

Spektakl rozpoczął się tajemniczo – w błękitnym świetle postacie śpiewają pieśń, a pośrodku znajduje się Amorek deklamujący didaskalia w tłumaczeniu J. M. Rymkiewicza.

Przenosimy się do pałacu i teatru tamtej epoki. W parmeńskiej rezydencji poznajemy rozkapryszonego Roberto (Igor Tajchman), który ma poślubić Florę (Julia Sobiesiak-Borucka), choć kocha Dianę (Aurora Lipartowska) – księżniczkę Mantui przeznaczoną innemu. Młodzieńcy sięgają po podstępy, m.in. zamianę sukien poddanych, co uruchamia lawinę komediowych wydarzeń i skłania do refleksji nad pozycją człowieka w społeczeństwie.

Obok arystokracji pojawiają się chłopi – Giletta i Perote, przeżywający kryzysy małżeńskie. Gilleta, zakładając suknię Diany w nagrodę za służbę, zostaje omyłkowo uznana za księżniczkę. Humor bywa prosty i farsowy: pojawiają się śmiałe, erotyczne elementy, takie jak striptiz Fisberta podczas adoracji Diany czy dwuznaczne komentarze Perote. Narrację przerywa moment, gdy Gilleta rzuca: „ten, kto to napisał, nie dramaturg jest, a świnia”. Ta krótka kwestia ukazuje ją jako silną, przebojową bohaterkę, która nie da sobie wejść na głowę i walczy o symbol lepszego życia.

Gra aktorska stoi na wysokim poziomie. Kulawy Perote (Arkadiusz Walesiak) i Gilleta (Aurora Lipartowska) tworzą świetny, komediowy duet kłócących się, lecz kochających się małżonków. Uwagę zwraca też energiczny i impulsywny Roberto (Igor Tajchman). Sztuka zyskuje dzięki kontrastom – łagodna muzyka miesza się ze scenami walki i powagą, zachowując lekką tonację.

Prosta, lecz efektowna scenografia opiera się na ścianach z łuków, imitujących pałace lub ogród. Tło uzupełnia ekipa techniczna w czarnych strojach, która z humorem wnosi rekwizyty, przypominając gagi z niemego filmu. Dynamika sztuki buduje „kontrolowany chaos”: skrajne emocje, zrozpaczoną Dianę, energicznego Roberto czy pożądliwego Perote.

Spektakl oceniam pozytywnie, jednak nie mogę stwierdzić, że jest to spektakl dla każdego. Nie każdy lubi taki typ teatru, pełnego prostych, nieraz sprośnych, bezpośrednich żartów. Niemniej uważam, że spektakl broni się przez wykonanie, klimat i konwencję. Jest to w końcu teatr barokowy, pełen niedopowiedzeń, które dziś mogą zostać wypowiedziane. Myślę, że przekona do siebie fanów farsy, lekkich komedii z nutką refleksji na temat położenia człowieka w społeczeństwie.