Obrazek ma przedstawić obrazy artysty na wystawie w BWA.
Artykuł,  Felieton

Beksiński uosobieniem studenta – o strachu, który też bywa twórczy

Każdy student kojarzy tę scenę: noc przed egzaminem, tysiące notatek, puste puszki po energetykach i zgubiona wiara w sukces. Kolejna godzina spędzona na czytaniu notatek po to, aby po zobaczeniu pytania wiedzieć tylko jakim kolorem zakreślacza była zaznaczona odpowiedź. Stres paraliżujący ciało, którego nawet kofeina już nie pobudzi. Czy to normalne, że boimy się przyszłości, nie wiedząc nawet czy ten lęk ma sens? Beksiński pewnie powiedziałby, że to normalne, bo według niego „strach to po prostu kolejna forma istnienia”.

Obrazek ma przedstawić obrazy artysty na wystawie w BWA.
archiwum prywatne

Kim był Zdzisław Beksiński?

Malarz urodził się 24 lutego 1929 roku w Sanoku. Po ukończeniu studiów architektonicznych rozwijał swoją kreatywność nie w sztuce, a w przemyśle. Był wybitnym malarzem, fotografem i rzeźbiarzem, eksperymentował również z grafiką komputerową. Traumy rodzinne – śmierć żony i samobójstwo syna – są uznawane za przyczynę mrocznej atmosfery jego prac. Jego śmierć – 21 lutego 2005 roku –  również była tragiczna. Został zamordowany w swoim mieszkaniu w Warszawie przez znajomego, któremu odmówił pożyczki.

Największy zbiór jego dzieł znajduje się w Muzeum Historycznym w Sanoku, które aktualnie udostępniło swoją kolekcje dla Biura Wystaw Artystycznych w Rzeszowie. Wystawa „Świat wizji Zdzisława Beksińskiego” prezentuje 35 wybitych dzieł artysty z różnych etapów jego twórczości. Możemy oglądać je jeszcze do 1 lutego 2026 roku. To właśnie ona zrodziła w mojej głowie myśl, że malarz może mieć więcej wspólnego z zestresowanym studentem niż można by zakładać.

Obrazek ma przedstawiać obrazy artysty na wystawie w BWA.

Dla Beksińskiego malarstwo było dziedziną, w której wypowiadał się najpełniej. Jednocześnie nigdy nie tytułował swoich dzieł i konsekwentnie unikał mówienia o swojej sztuce. Artysta malował wizje bez tytułów, a ja każdą pracę zaliczeniową muszę opatrzyć przypisem zgodnym z wymaganiami uczelni.  Mężczyzna zwracał uwagę, że to co, najbardziej istotne, pozostaje głęboko ukryte.  Jednak wykładowcy mają co do tego inne podejście. Tam, gdzie Beksiński zostawiał ciszę, oni domagają się definicji lub uzasadnienia.

Student kontra artysta, ale czy na pewno?

Można jednak zauważyć wspólny mianownik – i malarza i studenta łączy LĘK.  Pojawiające się w twórczości Beksińskiego przerażone twarze, symbole zagłady, kostucha i martwe zwierzęta pokazują strach artysty przed bólem, samotnością i końcem świata. Przerażające, iż uważał swoje malarstwo za „fotografie swoich snów”. No ale kto bardziej niż student mógłby te „sny” zrozumieć? Lęk o przyszłość i presja sukcesu nawiedza nas po nocach częściej niż byśmy tego chcieli.

Beksiński bał się świata i jego końca, ale robił z tego sztukę. Natomiast student, no cóż….. Student boi się świata i robi z tego prokrastynację. Dla mnie samej największą apokalipsą nie jest zagłada świata, tylko termin oddania pracy. Artysta nigdy nie pytał, czy jego twórczość będzie „przydatna”. Dlaczego, więc student pyta o to codziennie?

W całym tym mroku obrazów Beksińskiego zrozumiałam, że sztuka służy do upewniania nas, że nie jesteśmy jedyni w chaosie i możemy poczuć się mniej samotnie. Dlatego może nie trzeba wiedzieć, dokąd prowadzi nas przyszłość. Wystarczy wiedzieć, że strach nie musi paraliżować. Wręcz przeciwnie – może coś stworzyć.