
Recepta na pseudo szczęście
Afirmacja, dotyk, prezenty, wylewne wyznania. Czy to jest faktycznie ważne?
Ktoś nie potrafi poświęcić ci odrobiny swojego czasu, jego uwaga jest w każdym innym miejscu. Nigdy nie będziesz najważniejsza. Przed tobą są jego problemy, potrzeby, plany, marzenia. Jesteś tylko jego „oficjalną dziewczyną z doskoku”.
Kiedy mu się znudzisz? Ciężko stwierdzić. Każdy ma inną datę ważności. Twoja może przyjść za 2 lata albo za 3 dni, albo wcale. Nigdy nie wiesz, kiedy odkryje nową fiksację, nową rzecz do spróbowania. Gorzej, że po spełnieniu wszystkich życzeń panicza i tak coś będzie źle, dalej nie będziesz wystarczająca.
Jego bieguny ściągają cię na dno, a później próbujesz się wygrzebać z wszystkich kręgów piekła. Czyje to piekło? Jego? Twoje? Wasze wspólne? Czy dasz radę się z niego wydostać, czy od teraz będziesz dotrzymywać towarzystwa Beatrycze?
Tylko ty go rozumiesz, on cię tak cholernie kocha, ale jak zerwiecie, nie będzie próbować cię odzyskać, nie zacznie się starać, nie spróbuje przepracować z tobą żadnego problemu.
Powoli uświadamiasz sobie, jaka jesteś głupia i żałosna. Ileż razy można tłumaczyć smutek zmęczeniem i mydlić oczy ludziom, którzy starają ci się pomóc?
Po zerwaniu słyszysz od mamy, że od początku się jej nie podobał. Jakoś nie pamiętasz, żeby cokolwiek wtedy mówiła. Babcia pyta, czy do ciebie pisał. Wrócicie jeszcze do siebie – tak mówi. Po czyjej stronie jesteś babciu?
Teraz szukasz jak ślepiec wyjścia z labiryntu. Ktoś może chce się do ciebie zbliżyć, ale twój mózg mówi ci, że coś jest nie tak.
To niemożliwe, żeby ktoś cię chciał. To niemożliwe, żebyś była dla kogoś atrakcyjna. To niemożliwe, żeby ktoś chciał spędzać z tobą czas , skupiać się na tobie, przejmować się twoimi problemami, twoim zdrowiem, tym co lubisz…
Podświadomie starasz się odstraszyć tę drugą osobę, wmawiasz sobie, że on nie będzie cię chciał. Stajesz się Alicją z Krainy Czarów. Wpadasz do króliczej dziury, a później Czerwona Królowa każe ci malować białe róże na czerwono.
Czasem zastanawiam się, czy przypadkiem nie zbieramy mikroran serca jak skauci odznak na obozie. Może właśnie o to chodzi. Szukamy sobie powodu do samodestrukcji.
Dlaczego nie da się przepisać recepty na szczęście? I byłaby to kolejna rzecz do bycia uzależnionym. Nieważne w jakiej formie dałoby się to przyjmować – dożylnie czy w tabletkach. Koncerny farmaceutyczne zbiłyby fortunę.
Co jest problemem w obecnych relacjach? Jak to możliwe, że nasi dziadkowie po 50 latach nadal są ze sobą? Jak to jest możliwe, że mój dziadek dalej patrzy na moją babcię z taką czułością i nadal z nią flirtuje? Ona to różnie odbiera, ale zawsze jak dziadek nie patrzy, to się uśmiecha. Ile bym dała, żeby doświadczyć takiej miłości. Może ona na nas wszystkich czeka. Tylko czas oczekiwania jest taki sam jak na operację kolana. Albo i dłużej. Grobową deskę pocałuje się samemu, czasem i tak bywa.
Chyba najlepiej szukać siebie? Ta druga osoba może pojawi się przypadkiem. Wydaje mi się, że odgrywanie kogoś innego jest tak samo złe jak bycie z narcystycznym manipulatorem, który wysysa z nas wszystko, co najlepsze. Daj sobie spokój z randkowaniem, wykorzystaj ten czas dla siebie i zobacz, co ci to da. To będzie lepsze niż życie z rozczarowaniem spoczywającym na ramieniu.
Natalia Makuch
Student ma...
Diety
Zobacz również

Tajemnicze myśli
7 kwietnia 2025
„Dziewczyna i kosmonauta” to jeden wielki paździerz
30 marca 2023