
„Warto walczyć o marzenia” – wywiad z Wiktorią Batóg
Wiktoria Batóg jest studentką 4 roku na Uniwersytecie Rzeszowskim na kierunku filologia polska. Aktualnie jest przewodniczącą Studenckiego Koła Naukowego Filmoznawców, jak i członkinią teatru studenckiego S.T.O.S.
Co sprawiło, że objęłaś taką funkcję? Czy myślałaś o tym w jakikolwiek sposób, kiedy zapisywałaś się do koła, czy to wyszło to czasie?
Wyszło to po czasie i nie planowałam tego zupełnie, ponieważ przewodniczącą była jedna z dziewczyn właśnie działająca tam od kilku lat. Kiedy ona odeszła, skończyła studia, nie było nikogo na jej miejsce. I jakoś tak naturalnie mój instynkt przywódczy się przebudził i ja zaczęłam organizować wszystko związane z kołem.
Czyli rozumiem, że nie byłaś wybraną następczynią, ale sama się zgłosiłaś.
Tak.
Rozumiem, że były wybory. Czy kiedy zgłosiłaś swoją kandydaturę, to wszyscy się zgodzili, że ty będziesz przewodniczącą?
Wszyscy się zgodzili i tak zostaje od wielu lat.
Jak długo jesteś przewodniczącą?
Od około 3 lat.
Jak generalnie wygląda działalność waszego koła?
Nasza działalność koła wygląda w sposób następujący. Lubimy obejrzeć sobie film w domu bądź w kinie, a następnie spotkać się i omówić go sobie w gronie członków koła. Całą dyskusję prowadzi prof. Wojciech Birek, który jest także kulturoznawcą. Ma ogromną wiedzę na temat filmu, literatury, komiksów i każde takie spotkanie jest naprawdę ucztą dla osób, które interesują się filmem, literaturą i wszystkim wokół. Właściwie całą sztuką. I ja sama zauważyłam, że po takich spotkaniach naprawdę wiem więcej. Mam poszerzone perspektywy, jak można odebrać film, dany obraz, mam konteksty pod ten film i to jest naprawdę fascynujące doświadczenie.
Jesteś też hobbystycznie aktorką teatralną. Czy to, że interesujesz się teatrem, sprawia, że w inny sposób patrzysz na dzieła filmowe?
Zdecydowanie tak. Dzięki mojemu doświadczeniu teatralnemu jestem w stanie zobaczyć niuanse na ekranie. Jak działa aktor, jakie tematy ma w sobie, aby przekazać emocje na ekranie. Zwracam uwagę, ponieważ jestem ogromnym wzrokowcem, na szczegóły, na wszelkie elementy, które pojawiają się na ekranie, a które pomagają czytać widzowi. Film się czyta tak właściwie.
Wracając może jeszcze do działalności koła tak ogólnie, rozumiem, że wy w ramach całego semestru lub roku akademickiego podejmujecie się jakichś inicjatyw?
Tak, jak najbardziej. Co roku organizujemy warsztaty dla młodzieży licealnej, aby szerzyć wiedzę z zakresu filmu. Mamy projekcję filmową, do której się przygotowujemy, tworzymy taki krótki scenariusz, w którym zawieramy informacje na temat reżysera, aktorów, muzyki, naszej interpretacji filmowej, a także nawiązanie do książki, bo nasze spotkania dotyczą ekranizacji książek. Organizujemy też konferencje naukowe na temat filmu. Mamy już dwie za sobą. Jedna była ogólnouczelniana i dotyczyła ogólnie filmów. W tamtym roku udało nam się zorganizować ogólnopolską konferencję naukową dotyczącą filozofii w filmie i w tym roku planujemy zrobić konferencję naukową na temat motywu podróży w filmie.
Wspomniałaś o warsztatach. Nasuwa się pytanie, czy pojawiają się jakieś komplikacje. Jak odpowiedzialnym obowiązkiem jest ogarnianie takich warsztatów?
Komplikacji nie ma. Może z salami, bo to zawsze jest ten problem. Natomiast myślę, że to jest bardzo odpowiedzialna rzecz, ponieważ pracujemy z młodzieżą, którą należy właściwie pokierować, aby dobrze zaproponowali film, aby nie pozostawić w nich czegoś niedopowiedzianego, jakiejś traumy, jakiegoś ciężkiego tematu, który będzie w nich siedział nierozpracowany. Też chciałabym dodać, że w tym roku akademickim udało nam się pojechać w ramach koła naukowego do Łodzi na festiwal filmowy, który zrzeszał koła filmoznawcze z całej Polski. Było to naprawdę fascynujące doświadczenie, wspaniałe dwa dni filmowej przygody.
A mogłabyś to trochę rozwinąć?
Oczywiście. Festiwal Filmowy w Łodzi był organizowany przez Koło Filmoznawcze, właściwie przez cały kierunek filmoznawców z Łódzkiej Szkoły Filmowej. Mieliśmy tam możliwość obejrzenia kilku filmów, spotkania się z osobami, które zajmują się tym filmem. Rozmawiałam między innymi z osobami, które zajmują się produkcją filmową. Naprawdę fascynujące doświadczenie. Byliśmy w dwóch muzeach sztuki filmowej i pragnęliśmy pójść, jako że byliśmy z panem profesorem Wojciechem Birkiem, do Muzeum Komiksu, ale w tym roku się nie udało, natomiast w przyszłym roku już na pewno będzie. Pan prof. Wojciech Birek w Centrum Komiksu w Łodzi ma właśnie swój wizerunek, jest tam rozpisany.
Przeskoczmy z powrotem w strefę teatralną, w której wiecznie się kręcisz. Czy jest jakiś spektakl, reżyser, a nawet aktor, który wpłynął na sposób, w jaki postrzegasz sztukę generalnie?
Ciężko stwierdzić jednoznacznie. Myślę, że każdy wpływa na mnie w jakiś sposób. Najbardziej działają na mnie zajęcia teatralne z innymi aktorami. Ale to jest tak jak z filmami. Każdy film wprowadza coś w ciebie. Przeżywasz go, analizujesz i to zmienia cię po trochu. Nigdy człowiek nie jest taki sam przed spektaklem, po spektaklu, przed filmem i po filmie. Zawsze coś się w tobie zmienia.
Czyli nie masz jednej głównej inspiracji, która motywuje cię przez życie, tylko ze wszystkich stron bierzesz po kawałku?
Dokładnie tak. Biorę wszystko garściami.
Jakich tematów albo motywów poszukujesz w przedstawieniach teatralnych? Albo jeżeli nie konkretnie, to może jakie są motywy, których ilekroć byś nie zobaczyła, to i tak nie mogą ci się znudzić?
To zależy, ale ja sama pisząc własne przedstawienia, swoją własną dramę, to najbardziej lubię tematy poważne. Lubię dramatyzm, lubię tematy, które działają na człowieka. Sama napisałam monodram, który jest o dziecku alkoholiczki. Ostatnio napisałam monodram też o dziewczynie, która ma problemy z narkotykami, ale jest to związane z tym, że od dziecka była samotna. I myślę, że te tematy, które są mocne, najbardziej ze mną rezonują. Natomiast nie znaczy to, że nie lubię komedii. Uwielbiam komedię, uwielbiam Fredrę, Mrożka i Gombrowicza. Po prostu kocham teatr. Od komedii, przez dramat, po klasyczne sztuki, całym sercem kocham teatr. Od A do Z w zasadzie.
Czy scenariusze, które piszesz, są przysłowiowo do szafy? Czy planujesz coś z nimi kiedyś w przyszłości zrobić? Albo może już się coś z nimi stało?
Mój pierwszy monodram, który napisałam o dziecku alkoholiczki, został wystawiony na ogólnopolskim konkursie recytatorskim. Dostałam się do wojewódzkiego etapu. W przyszłym roku pragnę wystartować z moim drugim monodramem, też na okręgowym konkursie recytatorskim. Na razie w tym się to wszystko kręci, ale może kiedyś będą szerzej znane moje dzieła.
Miejmy taką nadzieję. Planujesz swoją przyszłą karierę zawodową jako aktorka teatralna albo przynajmniej w okręgu teatru?
Takie marzenie, bycie aktorką teatralną, zapewne jest. Czy się uda, zobaczymy, bo to jest bardzo ciężki zawód, no ale warto próbować. Warto walczyć o marzenia. Już spełniłam kilka. Myślę, że jeżeli nie będę aktorką, to na pewno moje życie będzie związane z teatrem. To jest ta zajawka, ten konik, który towarzyszy mi od tylu lat i dalej mi się nie znudził. Dalej to kocham i chcę kontynuować to w moim przyszłym życiu. Idąc na studia, miałam ten zamysł, że chcę związać się z teatrem w jakiś sposób, żeby był ten teatr w moim życiu. Tak, jest to twoja nierozłączna część życia.
I to może na koniec. Co chciałabyś powiedzieć innym studentom, którzy może chcieliby dołączyć do waszego koła, ale nie są pewni, czego mogą się u was nauczyć, albo co mogą wynieść, jeżeli zaangażują się w wasze projekty?
Osoby, które przychodzą do Filmoznawców, na pewno spotkają się z bardzo miłą i serdeczną atmosferą. Wszyscy jesteśmy dla siebie mili, serdeczni. Na pewno mogą liczyć na pomoc i też na pewno mogą wynieść od nas wiedzę na temat kultury, na temat literatury, filmu i wszystkiego, co tylko sobie wyobrażą, bo te dyskusje naprawdę ogromnie rozwijają. Też można wynieść kompetencje interpersonalne. Robimy perspektywę dla młodzieży, trzeba się przygotować, trzeba wiedzieć, co powiedzieć. Walczymy ze stresem w taki sposób także ze strony naukowej. Musimy przygotować się do tych filmów, ale także do konferencji naukowych. Trzeba trochę poczytać na temat danego filmu, opisać go, obejrzeć, przeanalizować dokładnie. W taki sposób uczymy się podstaw analizy filmowej. Myślę, że to jest jakiś początek do bycia filmoznawcą na szerszą skalę.
Zobacz również

Jak ogarnąć zaliczenia, egzaminy i imprezy?
3 czerwca 2024
Z miłości do rękodzieła…
2 listopada 2021