Gabriela Rokosz
Wywiad

Wywiad z Gabrielą Rokosz, autorką powieści „Ostatnie Istnienie”

Jak sama twierdzi, powieść pisały i poprawiały trzy osoby: 12-latka, która napisała wstęp, 15-latka, która napisała zakończenie oraz 17-latka, która ich pracę usiłowała pokazać światu.

O Autorce

Gabriela Rokosz to studentka czwartego roku filologii polskiej, specjalności nauczycielskiej. Ma już na swoim koncie literacki debiut – powieść pt. „Ostatnie Istnienie”. Wywiad przeprowadziliśmy w akompaniamencie ciszy bibliotecznej.

 

Jak to jest napisać książkę i ją wydać?

Na pewno jest to ciekawe i wartościowe doświadczenie. Od zawsze, odkąd pamiętam, chciałam pisać i bardzo się cieszę, że to marzenie się spełnia.

Kiedy się to pojawiło, taka chęć pisania?

Często mówię, że pisałam, zanim zaczęłam pisać. Od zawsze miałam w głowie jakieś historie. Gdy byłam młodsza i nie potrafiłam jeszcze pisać, wymyślałam bajki, które spisywała moja mama. To były moje pierwsze próby pisarskie. Później przyszedł czas na samodzielne tworzenie, nie tylko opowiadań czy powieści, ale i innych form. Często spod mojego pióra wychodzą wiersze.

Słyszałem, że masz zamiar pisać następną książkę.

Kolejna powieść już powstała, pracuję nad jej wydaniem. Ale na pewno nie będzie to ostatnia historia, którą stworzę.

Piszesz od razu na komputerze czy może wolisz pisać ręcznie?

Wolę zaczynać ręcznie. Pisanie na papierze bardziej pobudza wyobraźnię. Zazwyczaj w zeszycie czy na kartkach papieru zapisuję pomysły na fabułę, konkretne sceny albo informacje o bohaterach. To mi daje większą swobodę niż tworzenie na laptopie. Dopiero po takiej burzy mózgu przenoszę się na wersję elektroniczną.

Co chciałaś ukazać i jaki był cel powstania Ostatniego Istnienia?

Nie było konkretnego celu powstania tej książki.

Czyli po prostu chciałaś to napisać?

Pisałam często krótkie opowiadania, ale chciałam spróbować z powieścią. Najpierw przyszedł pomysł na główną bohaterkę – Laurę – kim będzie, jaki będzie jej wygląd, charakter. Później powstał jej starszy brat, jej przyjaciele i inni. I dopiero dla tych bohaterów stworzyłam świat i historię. Ale nadal nie wiedziałam, dokąd ta historia idzie, w ogóle nie miałam planu. Pisałam spontanicznie, bohaterowie żyli swoim życiem.

A co chciałaś ukazać przez tę główną postać? Siebie? Jakąś przyjaciółkę?

To jest trudne pytanie. Czasami pytano mnie, czy Laura to ja. Raczej nie. Na pewno każdy bohater, a przynajmniej większość z nich, ma jakąś cechę ode mnie, jednak żaden z nich nie jest mną. Laura to jest taka postać, która się rozwija i zmienia w miarę czytania powieści. Na pewno wtedy łączyło nas to, że ona dorasta. Zaczęłam pisać, gdy miałam 12 lat. Skończyłam pisać chwilę przed 15-tymi urodzinami. Możemy powiedzieć, że dorastałyśmy razem. I o ile jej dorastanie widać dzięki opisom, moje dorastanie widzę w sposobie tworzenia historii. Inaczej myśli i pisze dwunastolatka, inaczej piętnastolatka, a inaczej jeszcze starsza osoba. Zmieniał się mój styl, postrzeganie świata. Im dłużej pisałam Ostatnie Istnienie, tym lepszy był mój warsztat pisarski.

Czy żałujesz czegoś w tej książce? Gdybyś pisała ją drugi raz, czy coś byś zmieniła?

Może to wynika z tego, że dorosłam i w związku z tym mam większe doświadczenie pisarskie, ale zdecydowanie bym coś zmieniła. Już podczas procesu wydawania miałam z tyłu głowy sceny, które napisałabym inaczej, usunęła czy dopisała. Wydaje mi się, że po prostu autorzy mają zawsze pewien niedosyt i mogliby udoskonalać swoje dzieła bez końca. Czy to językowo, czy to fabularnie, coś na pewno uległoby zmianie.

Czy czujesz się spełniona po napisaniu tej książki?

Jeszcze nie. Pod względem napisania tej książki, wydania i tego, że Ostatnie Istnienie zdobyło pewne grono czytelników, jestem spełniona. Ale nie jestem jeszcze spełniona jako pisarz. Chcę pisać i wydawać kolejne powieści. I chcę, żeby moja twórczość docierała do coraz większego grona osób.

A pamiętasz, jak się zaczęło pisanie tej powieści? Miałaś 12 lat. I jak to wyglądało?

Kupiłam duży zeszyt A4, koniecznie musiał być z twardą okładką. W tym zeszycie stworzyłam zarys bohaterów. Później powstała ogólna fabuła, pierwsza, druga, piąta scena. I w końcu Ostatnie Istnienie przeniosło się na komputer. Pisałam, gdy tylko miałam czas albo pomysł. W szkole miałam taki jeden specjalny zeszyt na książki, to w nim notowałam wszystkie pomysły, które przychodziły, gdy nie mogłam usiąść przed laptopem i pisać. Książka powstawała w sumie przez 2 lata, ale jest to wynikiem tego, że pisałam nieregularnie. Czasem nie było dnia bez pisania, czasem porzucałam historię na kilka tygodni, bo nie miałam albo czasu, albo wszystkim dobrze znanej weny.

Czy masz jakieś porady dla studentów, jak pisać? Jakieś wnioski wyciągnęłaś, swoje albo ogólne?

Po pierwsze, mój wniosek jest taki, że trzeba pisać, bo książka się sama nie napisze.

„Książka zaczyna się na pustej stronie”, jest taki cytat.

Dokładnie, jednak pustej strony nie poprawisz. To, co napiszesz, nawet jeśli jest przeciętne, jesteś w stanie później zedytować, więc trzeba usiąść, pisać. Po drugie, trzeba pisać w wolnych chwilach. Wiadomo, na studiach jest to czasem trudne, jednak warto znaleźć moment na tworzenie. Po trzecie, inspiracje są wszędzie. Czasem usłyszymy ciekawy fragment rozmowy, czasem trafi do nas jakiś obraz albo piosenka. Trzeba być otwartym na pomysły. I koniecznie trzeba je zapisywać! Zdarzało mi się wpaść na pomysł, który przepadał tylko dlatego, że go nie zanotowałam. Miałam okazję notować na paragonach, serwetkach i chusteczkach, gdy nie miałam dostępu do notatnika albo telefonu. Dobrym rozwiązaniem jest też nagrywanie się na dyktafonie.

 

Dziękuję, miło było z Tobą przeprowadzić wywiad. 

 

Opis powieści z tyłu okładki:

Wraz z wybuchem elektrowni atomowych w różnych częściach świata upadło wszystko, co stworzyła cywilizacja… Ludzie narażeni na promieniowanie stali się Zmienionymi. Pierwotne, zwierzęce instynkty przejęły ich ciała. Nieliczni uniknęli tego losu. Wybudowali Wioskę i otoczyli ją murem, aby chronić siebie i przyszłe pokolenia. Stworzyli miejsce, gdzie nie docierało zło świata zewnętrznego. Niestety, życie w bezpiecznym azylu nie trwało długo.
Pożar oraz zaraza zabrała większość ludzi z Wioski, pozostało jedynie dwadzieścioro pięcioro nastolatków, wśród nich Laura. Od chwili śmierci dorosłych brama pozwalająca na wyjście poza mury nie została otwarta. Dorastający nastolatkowie postanowili to zmienić. Starszy brat Laury zdecydował się na wyjście z Wioski. Ta decyzja zburzyła spokojne życie nastolatków. Czy wyjście z Wioski nie było błędem? Czy Ostatnie Istnienie ma szansę na przeżycie?