
„Ty tylko stoisz i odbijasz” – o relacji ze sportem okiem zawodniczki. Wywiad z Aleksandrą Guzik
Rozpoczęła karierę, mając 9 lat, w niewielkiej szkółce w Wieliczce. Zanim trafiła do Rzeszowa, występowała w klubach UKS Rokicie Szczytniki i UKS Gryf Gdów. Reprezentowała również drużyny pierwszoligowe, takie jak: KS Bronowianka Kraków, KS Gorce Nowy Targ, Fibrain Politechnika Rzeszowska. To właśnie z tą ostatnią awansowała do Ekstraklasy Kobiet. Obecnie występuje w I lidze kobiet w drużynie LZS Kąkolówka – AZS Politechnika Rzeszowska. Poza treningami można ją spotkać również na Wydziale Filologicznym UR, gdzie studiuje dziennikarstwo i komunikację społeczną. Aleksandra Guzik, bo to właśnie o niej mowa, dla odmiany usiądzie dziś po drugiej stronie mikrofonu i zdradzi nam jak naprawdę wygląda tenis stołowy.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak intensywny potrafi być trening w tenisie stołowym. Jak wygląda Twój typowy tydzień przygotowań?
Jest to jeden lub dwa treningi “na stole” – trening na wiele piłek oraz treningi elementów z drugą osobą, gdzie koncentrujemy się na rzeczach technicznych lub taktycznych w zależności od potrzeb przedmeczowych. Oprócz tego mamy treningi motoryczne, siłowe, mobilnościowe, szybkościowe.
Na siłowni koncentrujemy się na sprawności całego ciała: mięśnie brzucha, mięśnie dwugłowe, czworogłowe, pośladki, mięśnie grzbietu – najważniejsza jest praca nóg. Skupiamy się również na ćwiczeniach szybkości reakcji, między innymi łapiąc i upuszczając piłkę do tenisa ziemnego.
Czy zdarza Ci się analizować rywalki w szczegółowy sposób?
Tak naprawdę analizować możemy zacząć już od początku swojej kariery, ponieważ to tylko zwiększa naszą świadomość. Im szybciej tym lepiej. Analizujemy powierzchownie grę, oglądając mecze: czy ktoś ma dobry serwis, czy ma lepszy forehand czy backhand, czy gra bardziej ofensywnie czy bardziej defensywnie, czy większy problem sprawia mu rotacja czy siła zagrania, miejsca upadku piłki. Bardziej dokładna analiza jest już rozpisana na tabele i konkretne zagrania typu serwis, atak, przebicie, blok, kontratak. Jeżeli już przeanalizujemy tak swój własny mecz, jesteśmy w stanie zauważyć swoje błędy i wdrożyć poprawki podczas treningów.
W jaki sposób odcinasz się od sportu, żeby zachować równowagę – masz pasje lub aktywności, które pomagają Ci „zresetować głowę”?
Bardzo lubię uprawiać inne sporty – siatkówkę, piłkę nożną, jeździć na rowerze, pójść na spacer. Albo pooglądać serial, spędzić czas z moimi zwierzętami, gotować. Najbardziej odcinają mnie sporty ekstremalne – jazda na snowboardzie chociażby, jednak bardziej profesjonalni zawodnicy nie mogą sobie pozwolić na taką formę rozrywki.
Jak Twoim zdaniem zmienia się tenis stołowy na przestrzeni lat – technika, sprzęt, styl gry? Czy i które z tych zmian najbardziej odczułaś?
Na przestrzeni lat największą zmianę, jaką zauważyłam, to większy nacisk, przynajmniej w tenisie europejskim, na przygotowanie motoryczne zawodników, na zwiększenie objętości treningu siłowego.
Sam tenis znacznie przyspieszył. Jeśli chodzi o tenis męski, kończy się raczej w pierwszych trzech piłkach, dlatego treningi też głównie na tym się opierają. U kobiet te akcje są trochę dłuższe, co też wpływa na treningi.
Sprzęt również cały czas idzie do przodu, ponieważ każdy zawodnik korzysta z kilku, a nawet kilkunastu egzemplarzy czy to desek, czy okładzin w zależności od stopnia zaawansowania gry.

Z jakim największym stereotypem dotyczącym tenisa stołowego spotykasz się na co dzień?
Chyba najczęściej usłyszałam stwierdzenie: „Ty tylko stoisz i odbijasz”. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak ciężka to jest dyscyplina, jak szybka i angażująca tak naprawdę każdą część ciała. Trzeba mieć bardzo dobrą kondycję i szybkość reakcji. Jest to jeden z najbardziej złożonych technicznie sportów na świecie i nie boję się użyć tego stwierdzenia. Jest traktowany prześmiewczo, ale jednak jak już ktoś zobaczy trening czy mecz na własne oczy, to dość szybko przekona się jak naprawdę wygląda tenis stołowy.
Gdyby Twoja rakietka mogła mówić, to co powiedziałaby o Waszej relacji – miłość, nienawiść czy „skomplikowane”?
Uważam, że moja rakietka powiedziałaby „to skomplikowane”. Relacja ze sportem jest szczególnie ciężka do wypracowania, gdy jest się młodym, wchodzi w okres dojrzewania. Myślę, że niełatwo jest utrzymać zdrową relację, jest to z pewnością największe wyzwanie dla każdego sportowca. Uważam, że żaden sportowiec nie miał stuprocentowo zdrowej relacji ze sportem na przestrzeni swojej kariery.
Jeżeli o mnie chodzi, to nie byłam w stanie poświęcić się dla sportu zawodowego. Za bardzo cenię sobie możliwość wyboru i nie lubię, gdy mnie coś ogranicza. To była ciągła walka, ponieważ nie chciałam się podporządkować. Jak byłam młodsza, to usłyszałam, że trzeba być perfekcjonistą i za bardzo to sobie wzięłam do serca, przez co wpadłam w niezdrowy perfekcjonizm i ciężko było mi z niego później wyjść.
Co jest trudniejsze: perfekcyjna gra podczas meczu… czy wytłumaczenie znajomym jak naprawdę wygląda tenis stołowy, i że to naprawdę poważny i wymagający sport?
Trochę to jest paradoks, ponieważ określenie „perfekcyjna gra” w sumie nie istnieje. Każdy sport to jest gra błędów. Gra może być na wysokim poziomie, ale jednak nie będzie ona perfekcyjna, ponieważ jesteśmy tylko ludźmi. Więc chyba wytłumaczenie znajomym w takim przypadku.
Gdyby ktoś nakręcił film o Twojej karierze, jaki byłby jego gatunek: sportowy dramat, komedia, czy może pełne zwrotów akcji sci‑fi o niepokonanej zawodniczce?
Myślę, że byłby to komediodramat, ponieważ życie zawodników jest dosyć barwne i dużo dziwnych, śmiesznych sytuacji się w nim zawiera. Ta burza emocji, która jest w nas jak jesteśmy nastolatkami, miksuje się z oczekiwaniami, z presją, z treningami i później turniejami. W tym wszystkim jest ta ambicja i chęć profesjonalizmu przeplatana chęcią pójścia na imprezę.
Jaką jedną rzecz z treningów najchętniej usunęłabyś z rzeczywistości?
Jeżeli chodzi o rzecz, którą bym usunęła, to byłoby to z pewnością dogłębne analizowanie meczów. Nienawidzę, kiedy sport zamienia się w liczby, bo dla mnie to jest flow, a nie liczby.
Zobacz również

W świecie piękna
7 marca 2021
Zaburzenia odżywiania. Choroba, która odbiera życie
9 stycznia 2024