
„Chodzi o przyciąganie innych swoją osobą” – przepis na dobrego starostę roku według Patrycji Nowak
Dziewczyna z niewielkiej mieściny z wielkimi marzeniami – tak właśnie opisałabym moją dzisiejszą rozmówczynię. Patrycja Nowak w lutym odebrała statuetkę na Gali Laur Studenta w kategorii Starosta Roku. Wyróżnienie to zawdzięcza swoim koleżankom i kolegom z roku, którzy docenili jej pracę i zaangażowanie. Ostatnio odniosła również sukces, broniąc swoją pracę magisterską, kończąc tym samym studia na kierunku pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna. Uwielbia współpracować z ludźmi, rozmawiać, śmiać się i tworzyć niezapomniane wspomnienia. Podróżowanie to zdecydowanie coś, co ją napędza i pomaga złapać oddech.
Jakbyś się opisała w paru zdaniach komuś, kto cię kompletnie nie zna?
Jestem Patrycja, właśnie skończyłam studia i od razu z tego miejsca pozdrawiam mój wspaniały rocznik. Moi znajomi spokojnie potwierdzą, że jestem wulkanem energii. Jestem lubiana za poczucie humoru lub za rozładowywanie stresu przed egzaminami. Opisałabym siebie słowami: energiczna, pracowita i empatyczna. Niejednokrotnie dostawałam pytanie, skąd biorę energię i jak to się dzieje, że cały czas jestem uśmiechnięta. Ja chyba się napędzam zadaniami, które sobie stawiam. Im więcej mam do zrobienia, tym więcej daje mi to satysfakcji i radości.
Co ostatnio dało Ci satysfakcję – tak po prostu, po ludzku?
Ostatnie, co dało mi satysfakcję, to chyba obronienie pracy magisterskiej na 5, ale ogólnie rzecz biorąc wszystko, co idzie po mojej myśli, daje mi satysfakcję. Podróże, zdobywanie nowych umiejętności, uprawianie sportu – są to rzeczy, które dają satysfakcję.
Czy według Ciebie bycie liderką w środowisku studenckim to bardziej kwestia charakteru czy umiejętności do wytrenowania?
Myślę, że to kwestia charakteru, ponieważ chodzi o takie przyciąganie innych swoją osobą. Ja nie szłam na studia z zamiarem bycia starościną, raczej chciałam być „z boku”. Ale zawsze byłam radosna i lubiłam zabawiać ludzi i myślę, że to jest właśnie to przyciąganie. Jak ludzie cię zwyczajnie lubią, to masz szansę zostać liderem w grupie.
Czego nauczyłaś się jako starosta, a nie umiałaś wcześniej?
Nauczyłam się skutecznej organizacji i koordynowania działań grupy. Jako starosta musiałam dbać o przepływ informacji, pilnować terminów i kontaktować się zarówno z prowadzącymi, jak i ze studentami. Lubię współpracować z ludźmi i myślę że bez tego mogłoby być ciężko obejmować funkcję starościny. Nauczyłam się również, że lepiej mi idzie, jak mam za dużo na głowie. Nie lubię „nudy”, lubię być tam, gdzie coś się dzieje. Zauważyłam też, że pod presją czasu potrafię dobrze uporządkować swoje zadania i skupić się na tym, co najważniejsze. Oczywiście wiem, że odpoczynek również jest potrzebny, ale zdecydowanie lepiej odnajduję się w dynamicznym trybie życia niż wtedy, gdy nic się nie dzieje.

Jak radzisz sobie z odpowiedzialnością za decyzje, które nie wszystkim się podobają?
Z tym idzie mi różnie, zawsze chciałabym zrobić tak, żeby wszystko wszystkim pasowało, ale oczywiście jest to niemożliwe. Zawsze działam ze spokojem, bez niepotrzebnie nerwowej atmosfery mimo mojego energicznego usposobienia. Nie jestem mistrzynią w znoszeniu krytyki, ale odpowiadając za większą grupę i podejmując za nich decyzje, trzeba się przyzwyczaić.
Był moment, w którym miałaś ochotę rzucić wszystko i powiedzieć „radźcie sobie sami”?
Raczej nie. Uważam, że zorganizowanie balu magistra było taką największą próbą, ponieważ każdy oczekuje czegoś innego, ale znaleźliśmy złoty środek i wszystko się udało. To tylko pokazało, że warto było się zaangażować i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby zostawić to niesamowite wydarzenie.
Kto najbardziej wpłynął na to, jaka jesteś dzisiaj?
Zdecydowanie mama. Ona nauczyła mnie pracowitości, odpowiedzialności i dążenia do celu. Zawsze pokazywała mi, że jeśli czegoś naprawdę się chce, to warto ciężko pracować i się nie poddawać. Te wartości staram się stosować każdego dnia.
Jaką radę, która dała ci do myślenia, dostałaś na początku bycia starostą?
Rada, jaką dostałam, może nie dotyczyła bezpośrednio bycia starostą, ale w ogóle życia. „Rób tak, żebyś to ty była zadowolona, a nie wszyscy dookoła”. Warto podejmować decyzje zgodne z własnymi wartościami, pamiętając o sobie. Szczególnie jako starosta przekonałam się, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał inne zdanie lub inne oczekiwania. Nie można, więc kierować się wyłącznie chęcią zadowolenia wszystkich, tylko robić wszystko najlepiej, jak się potrafi. Ta rada nauczyła mnie większej pewności siebie i tego, żeby ufać swoim decyzjom.
A gdybyś miała jedną radę dla przyszłych starostów, która jest nieoczywista – jak ona by brzmiała?
Nie próbuj robić wszystkiego samodzielnie. Warto zaangażować grupę. Nie każdy chce być liderem, ale każdy chce czuć się potrzebny i może się nie spodziewasz, ale chętnie ci pomogą. Dzięki temu obowiązki są łatwiejsze do podzielenia, a grupa lepiej się integruje, gdy wspólnie osiąga cele.
Zobacz również

Wspaniały wyścig debiutanta w Ferrari. Formuła pod lupą |2|
11 marca 2024
Najlepszy start na studiach – kolejna edycja obozu Adapciak!
30 czerwca 2026