Dzwon zwycięstwa
Felieton

Dzwon zwycięstwa

Człowiek żyje od narodzin lub nawet od poczęcia aż do śmierci, chociaż jedni żyją krócej, a inni dłużej, jednakże dotyczy to wszystkich jednakowo. Zupełnie inną sprawą jest to, jak ich życie wygląda – jakie ono jest.

Życie stanowi niełatwe wyzwanie

Niektórych los obdarowuje wyjątkowo spokojnym i pogodnym – szczęśliwym życiem. Większość idzie przez nie od początku do końca bez większych przeszkód, chociaż samo życie stanowi już niełatwe wyzwanie. Niektórzy niestety od urodzenia muszą borykać się z dużymi problemami, gdyż albo rodzą się jako osoby z niepełnosprawnościami, albo w rodzinie głęboko patologicznej. Są także inne wczesne problemy takie  jak poważna choroba lub sieroctwo.

Od zarania dziejów człowiek walczył o przetrwanie, pożywienie, miejsce schronienia i własne przeżycie. W dzisiejszych czasach życie wydaje się o wiele prostsze i mniej wymagające niż w czasach pradawnych. Można by pomyśleć, że dzięki ludzkiemu rozwojowi, kulturze i sztuce oraz wielu wspaniałym wynalazkom z licznych dziedzin, człowiek nie musi już więcej walczyć o własne życie. Czy jednak w rzeczywistości tak właśnie jest? Ludzie nader często są uwikłani w sytuacje wymagające podjęcia walki o siebie. Sytuacje, w które sami się wplątali, jak różne uzależnienia, lub te, które są skutkiem zachowania innych osób jak np. agresywny mąż alkoholik, który przed ślubem był miłym, spokojnym i troskliwie kochającym narzeczonym. Niestety, ale przyglądając się dokładnie takich sytuacji, w których trzeba podjąć walkę jest naprawdę wiele. I tak od początku aż do dnia dzisiejszego w wielu szarych zakamarkach ludzkości wciąż trwa walka o życie i o siebie samego.

Wydawałoby się, że są to sprawy oczywiste, jednakże nie tak łatwo jest podjąć decyzję, a co ważniejsze wytrwać w niej – zdecydować się na ucieczkę wraz z dziećmi od agresywnego, znęcającego się nad rodziną męża – niekoniecznie alkoholika, sprzeciwić się dłuższemu niszczeniu życia przez patologiczną rodzinę albo też przyznać się do uzależnienia i szukać pomocy, aby z niego wyjść.

Mierzymy się sami ze sobą

I tak nieraz mierzymy się sami ze sobą, oraz ze swoimi ograniczeniami, a nawet niektórymi złymi pragnieniami. Kiedy ktoś walczy, najczęściej widzi przed sobą cel. Kolejny, już prawie ostatni kilometr do przejścia, zmaga się również wtedy, gdy odmierza kolejną godzinę, dobę, tydzień, aby móc wytrwać w trzeźwości. A także, gdy pomimo odczuwanego lęku i strachu robi krok na przód i w ten sposób pokonuje swoje ograniczenia, wykazawszy się odwagą w danej sytuacji. Człowiek boryka się z tym co nieuniknione. Chwila za chwilą przemija. Starzejemy się i przez całe swoje życie staramy się jak najdłużej powstrzymywać negatywne skutki czasu – pozostać w dobrej formie, by móc być zdolnym do samowystarczalności i samoopieki. Mierzymy się również z chorobami, począwszy od pospolitego przeziębienia, przez poważne choroby przewlekłe.

Nagły ciężar

Zdarza się czasem iż pomimo pozornie dobrego zdrowia i ogólnie miłego życia nagle spada na nas ciężar nie do udźwignięcia, wraz z lawiną tragicznie negatywnych myśli. Tak bywa, kiedy usłyszymy jedną z najgorszych diagnoz: rak, złośliwy rak.

Dla wielu osób taka diagnoza jest jednoznaczna – koszmarnie uciążliwe leczenie, silny, długotrwały, nieznośny ból nie dający nadziei, a potem śmierć! I chociaż nie każdy rak jest taki, to jednak większość ludzi ma właśnie takie – tak negatywne skojarzenia z tą chorobą. Dzieje się tak czasem z powodu niewiedzy oraz zwykłego strachu i negatywnego nastawienia, jednak zdarza się też, że powodem są bliscy, którzy po długotrwałym leczeniu odeszli.

Determinacja ludzka – pierwotna siła życia

Niektórzy ludzie nie będą potrafili zachować własnego, słusznego zdania przy najlżejszym sprzeciwie. Inni podejmą walkę nawet z dużymi przeciwnościami. Determinacja ludzka potrafi przybrać różne formy. Dla jednych będzie to opanowanie w niezwykle stresującej i trudnej dla nich sytuacji, dla innych postanowienie o nie załamywaniu się w momencie, gdy usłyszą przerażającą nowinę.

Cały wysiłek człowieka o to by przetrwać i zachować zdrowie czyni z ludzi nowych bohaterów i sprawia iż jeśli nie zgubią nadziei, potrafią odnaleźć w sobie niezwykłe pokłady siły, którą okazują na różne sposoby. Istnieje bojowość, która przejawia się w odwadze do czynienia dobra i wspomagania – wspierania ludzi. Determinacja do bycia dobrym przykładem dla innych, wbrew większości. Jest też pierwotna siła życia, która wzmacniana miłością do rodziców, męża, żony, dzieci, rodziny, pcha nas do przodu ku życiu, wyrywając z oczekiwania na śmierć.

Bohaterowie pokonujący trudy

Każdy kto przechodzi życiowe trudy, kiedy je przezwycięża, może zostać nazwany bohaterem, ale tu chciałabym się skupić na tych bohaterach, którzy mają możliwość wyjść z cienia, oznajmiając swoje zwycięstwo nad chorobą bijąc w dzwon życia.

Dzwon Zwycięstwa
fot. archiwum własne

Dzwon Życia

Pierwszy dzwon oznajmiający zwycięstwo nad rakiem zabrzmiał na okręcie marynarki wojennej, gdzie w 1996 roku uderzył w niego Irve Charles Le Moyne – amerykański kontradmirał. Po tym wydarzeniu dzwon został przez niego podarowany szpitalowi w Teksasie jako dzwon życia. Od niedawna, jak zauważyłam, również w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym imienia Fryderyka Szopena w Rzeszowie, w Podkarpackim Centrum Onkologii, w przychodni, również zawisł taki dzwon.

Wśród chorych i niepewnych

Siedzę w ciszy i skupieniu wśród ludzi oczekujących na swoją kolejkę. Wszyscy są cicho, niektórzy patrzą w podłogę inni tępo w jakiś jeden punkt. Wyczuwa się ogromny smutek, ciężar i gorycz, ale nic dziwnego, siedzimy wszak w poczekalni przychodni onkologicznej. Tu nikt się nie dziwi smutnym zamyślonym minom, brakowi uśmiechu czy też serdecznej rozmowy. Tu większość ma poważny problem, a inni z nieskrywaną obawą oczekują na decydujące wyniki. Kiedy tu siedzisz, ten smutek i rozgoryczenie wydaje się być takie normalne, całkiem odpowiednie i adekwatne ze względu na sytuację.

W tym rozgoryczonym skupieniu nagle rozlega się bardzo głośny, dudniący w uszach, wręcz przeszywający duszę dźwięk dzwonu. W tym momencie sytuacja ulega całkowitej przemianie. Większość ludzi wstaje z miejsc i klaszcze w dłonie uśmiechając się nieco. Inni dopytują się o co chodzi, po czym dołączają do klaszczących. Zaczynają się rozmowy, życzliwe dorady i wyjaśnienia. Tak! Właśnie ktoś wygrał! Ktoś pokonał raka i już od co najmniej pięciu lat jest zdrowy, więc miał prawo to ogłosić bijąc w dzwon życia – dzwon zwycięstwa!

Tabliczka opisująca Dzwon życia
fot. archiwum własne


Dźwięk dzwonu wzbudzający nadzieję

Czy jest to istotne, czy raczej bez znaczenia? Tak, jest ważne i ma wielką wartość. Jest potrzebne, aby na nowo uchwycić się nadziei, że to jest możliwe, skoro tamten pokonał raka to ja też mogę dać radę i zrobię wszystko by go pokonać. Ma to wielkie znaczenie dla ludzi którzy jeszcze toczą walkę, a usłyszawszy dźwięk dzwonu, mogą cieszyć się zwycięstwem innych, choćby po to by przerwać w swojej głowie tak bardzo natrętne myśli „umieram”, „to już mój koniec”.

A kiedy zabrzmi dzwon zwycięstwa wszyscy się cieszą, że komuś się udało, że właśnie ktoś zwyciężył! Myślę, że dźwięk tego dzwonu powinien być słyszalny nie tylko w przychodni, ale również i na oddziale onkologicznym,  bo póki człowiek żyje póty tli się nadzieja. A może powinien rozbrzmiewać wszem i wobec – na wszystkie szpitale, niosąc nadzieję wszystkim chorym ludziom. Dopiero śmierć człowieka może odebrać nadzieję. Nadzieja nigdy nie powinna umierać przed człowiekiem!

Bibliografia:

  1. Nabyta wiedza medyczna w toku kształcenia i w trakcie pracy. 
  2. Częściowo o samym dzwonie w oparciu o artykuł z Internetu: RESinet „Dzwon życia zawisł w szpitalu przy ul. Szopena” Rzeszów 21.03.2024 r.