Opinia,  Recenzja

Legenda bliska nam

Elvis Presley – artysta znany i lubiany przez kilka pokoleń ludzi na całym świecie. Ci starsi doskonale pamiętają jego występy na żywo. Ci młodsi natomiast mogli sobie o nim przypomnieć za sprawą świetnie przyjętego filmu w reżyserii Baza Luhrmanna o tytule Elvis. W rolę wokalisty wcielił się Austin Butler, którego można kojarzyć z takich produkcji jak Pamiętniki Carrie czy Kroniki Shannary.

Baz Luhrmann znany jest z tego, że jego filmy wyróżnia teatralność i krzykliwa kolorystyka. W jego najnowszym dziele też to dostajemy. Dodatkowo widać, że włożył w ten projekt całe swoje serce a historię chłopaka z Memphis, buntownika, którego ukarano wyjazdem do wojska za to, że nie zachowywał się zgodnie z tym, czego od niego oczekiwano, oddał w najdrobniejszym detalu. Na ekranie widzimy bowiem emocje Elvisa Presleya, możemy poczuć to co on czuł, gdy na przykład zmarła mu mama czy opuściła go żona. Widzimy jego miłość do najbliższych, chęć zdobycia sławy i cierpienie, kiedy nie może zwolnić swojego menadżera, gdy ten wyrządził mu ogromną krzywdę. Widzimy też jego walkę z uzależnieniem od leków do którego doprowadziły liczne koncerty i wycieńczające trasy koncertowe trwające dzień w dzień.

Oglądając ten film nie sposób nie zwrócić uwagi na grę aktorską. Austin Butler tak wczuł się w rolę, że jemu się chce wierzyć. Chce się go przytulić gdy płacze, chce się śmiać z nim gdy on się śmieje, bo akurat padnie jakiś śmieszny tekst. I co najważniejsze, chce się tańczyć razem z nim (chociaż wiem, że to nie on to śpiewał). Ogromne brawa moim zdaniem należą się także dla niewątpliwie uzdolnionego aktora, jakim jest Tom Hanks. Znienawidziłam jego postać od początku. Miałam ochotę przeklinać na jego widok, co rzadko mi się zdarza, a to oznacza dobrze zagraną rolę.

Podsumowując, polecam Wam zobaczyć ten film. Moim zdaniem jest on bardzo dobry i myślę, że trochę odczarowuje oblicze Elvisa Presleya – przyznam się szczerze, że wcześniej brałam go za trochę nadętego mężczyznę, a po seansie stwierdziłam, że taki nie był. To chyba najlepszy efekt, jaki mogli uzyskać twórcy tej produkcji.

 

Studentka III roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Prywatnie uwielbiam musicale, siatkówkę, skoki narciarskie. Często zgłębiam z ciekawości wiedzę o rodzinach królewskich z Europy.