Obrazek główny
Artykuł

Luksemburczycy zawstydzili polskich piłkarzy (nie po raz pierwszy)

Reprezentacja Polski w piłce nożnej zaprezentowała się słabo w kwalifikacjach do przyszłorocznych Mistrzostw Europy i o awans będzie musiała powalczyć w barażach. W ścieżce barażowej znajduje się też Luksemburg, wobec którego nie było przed eliminacjami większych oczekiwań, a tymczasem reprezentacja tego około 660-tysięcznego kraju była w stanie pokonać bardziej renomowanych rywali. Mowa tutaj o Bośni i Hercegowinie oraz Islandii, które w przeciwieństwie do kadry Luksemburga mają doświadczenie zdobyte na wielkich turniejach. Reprezentacja prowadzona przez Luksemburczyka Luka Holtza była również w stanie  zremisować na wyjeździe ze Słowacją, która zajęła ostatecznie drugie miejsce w grupie, oraz dwukrotnie ograć Liechtenstein. Jedyną drużyną z eliminacyjnej grupy J, która w pełni dobrze wspomina mecze z walecznymi Luksemburczykami, jest Portugalia, będąca czołową europejską drużyną. W nagrodę za dobre występy Czerwone Lwy powalcząmarcu o pierwszy w historii awans na jakiekolwiek mistrzostwa.

Czerwone Lwy przed eliminacjami do Euro 2024

Przez wiele lat kadra Luksemburga była dostarczycielem punktów dla praktycznie wszystkich ekip (od 1978 do 2006 roku drużyna ta zdobyła łącznie dwa punkty we wszystkich możliwych eliminacjach – zarówno tych do Euro, jak i do mundialu), jednak parę lat temu zaczęło się to zmieniać. Na początku 2021 roku pokonała faworyzowaną Irlandię na jej terenie, walcząc o udział w ubiegłorocznym mundialu w Katarze. Ostatecznie Czerwone Lwy zajęły w grupie eliminacyjnej czwarte miejsce (na pięć zespołów), zdobywając 9 punktów. Nie jest to rewelacyjny wynik, ale warto w tym miejscu wspomnieć, że Luksemburg w tych kwalifikacjach był w stanie postraszyć wspomnianych wcześniej Portugalczyków (trzy dni po wygranej nad Irlandią remisowali do przerwy z Portugalią 1-1 i ostatecznie przegrali jedynie 1-3). Oprócz tego w grupie A znajdowały się Serbia i Azerbejdżan, będący outsiderem.

Ciekawe postaci w kadrze

Popularny portal „Transfermarkt” wycenia kadrę Czerwonych Lwów na około 30 milionów euro, co jest wartością porównywalną z wycenami czołowych polskich klubów. Jednak niemal połowa z tej wartości jest zasługą pomocnika Leandro Barreiro (14 mln euro), który w obecnym sezonie odgrywa ważną rolę w klubie z top 5 europejskich lig (niemieckie FSV Mainz, 11 meczów i 2 gole). Najskuteczniejszym luksemburskim piłkarzem w eliminacjach był Gerson Rodrigues, występujący w Sivassporze (zdobywcy Pucharu Turcji z 2022 roku), który strzelił aż 5 goli (w tym 2 trafienia w domowym meczu z Bośnią i Hercegowiną). Polskim i jednocześnie rzeszowskim akcentem w układance selekcjonera Luka Holtza, jest zawodnik Stali Rzeszów Sebastien Thill. Rozegrał on 5 na 10 możliwych meczów do rozegrania w kwalifikacjach do nadchodzącego Euro.

Trauma po Dudelange

W ostatnich latach najlepszym luksemburskim klubem jest dobrze znane polskim kibicom F91 Dudelange. Kibice nie dowierzali, gdy na początku sezonu 2018/19 zespół z prawie w pełni amatorskiej ligi pokonał Legię Warszawę na jej terenie, a następnie nie dał się ograć na własnym stadionie w przedostatniej rundzie kwalifikacyjnej do Ligi Europy. Co więcej, Dudelange było wtedy piłkarsko lepsze. O skali porażki Legii świadczy to, że część piłkarzy ówczesnego mistrza Luksemburga musiało brać wolne w pracy, aby móc rywalizować w Europie. W tym samym sezonie drużynie tej udało się wejść do fazy grupowej LE (tym samym stając się pierwszym klubem z Luksemburga, który zagrał w europejskich pucharach), a ich przeciwnikiem był m.in. słynny AC Milan. Wyczyn ten udało się powtórzyć rok później. Od tamtego czasu ani Dudelange, ani żaden inny luksemburski klub nie dotarł już do jakichkolwiek europejskich rozgrywek. Blisko było rok temu, ale wtedy lepszy od niedawnych pogromców Legii okazał się Lech Poznań (1-1 i 0-2). Była to ostatnia runda eliminacji do powstałej w 2021 roku Ligi Konferencji.

Co dalej z kadrą Luksemburga?

Dobre wyniki Czerwonych Lwów sprawiły, że w kraju zaczęto marzyć o pierwszym w historii awansie na wielki turniej. Skoro Islandia, licząca mniej niż 400 tysięcy mieszkańców, była w stanie dostać się na Euro 2016 (a następnie dojść tam aż do ćwierćfinału), to dlaczego miałoby się nie udać bogatemu sąsiadowi Francji, Niemiec i Belgii, w którym w dodatku mieszka nieco więcej osób? W półfinale baraży Luksemburg zagra z Gruzją, która również nigdy nie uczestniczyła w żadnej międzynarodowej imprezie. Dobry wynik jest jak najbardziej w zasięgu, tym bardziej że Gruzini zanotowali bardzo przeciętne eliminacje. W finale na zwycięzcę tego meczu czekać będzie Grecja lub Kazachstan.

Fot. Przegląd Sportowy/Onet

Student czwartego roku lingwistyki stosowanej. Prywatnie fan muzyki, piłki nożnej oraz języka portugalskiego