Oskarżyciel posiłkowy

Szanowny Panie Dziennikarzu! Szanowna Etyko Dziennikarska!

Poświęciłam sporo czasu na liczne przemyślenia i debaty, a przy tym zjadłam całe zapasy słodyczy, które posiadałam. I tak oto powstał ten tekst.

Do moich niebagatelnych rozważań przyczyniły się sukcesywnie oglądane materiały z różnych stacji telewizyjnych. Sądzę jednak, że konsekwencje tego – mam taką nadzieję – będą nieodwracalne, bo próby zaszczepiania na każdym kroku określonych myśli przyprawiają mnie wręcz o ból głowy.

Do meritum! Czy tak powinna wyglądać etyka dziennikarska?! Przecież stronniczość i oddanie partyjne zdecydowanie nie mogą odgrywać tak istotnej roli – wręcz żadnej – w pracy dziennikarza. Bo czy wtedy kogoś takiego można w ogóle nazwać dziennikarzem? A może po prostu marionetką?

To, co obecnie się dzieje, to nie bajka o Pinokiu, który mógł robić, co chciał. Fakt faktem, prędzej czy później dostał nauczkę, ale jak długo ludzie mieli na niego zły wpływ? Kierowano nim na każdym kroku. Nie warto robić z siebie osła. W zupełnie innym kontekście odebrać można Beara Gryllsa. Oboje byli twardzi – ale każdy na swój sposób. Nie mówię tu o sztuce przetrwania, ale każdy dziennikarz winien być oddany temu, co robi, być dociekliwym, a przy tym bezstronnym – brzmi prawie jak przysięga, prawda? Z pewnością za odwrotne działania nikt nagrody Pulitzera nigdy nie otrzymał. Gdyby nawet takie wyróżnienia były ogólnoświatowe, to czy w Polsce ktokolwiek byłby godny, aby je dostać? A co mógłby na ten temat powiedzieć sam fundator tej nagrody? Z pewnością nie byłby zadowolony z kierunku, w jakim zmierza przekaz medialny, zwłaszcza w naszym kraju. Na każdym kroku zostajemy zasypywani toną informacji. Człowiek może czuć się tym oszołomiony, zupełnie tak, jakby pływał po morzu pełnym wieści i nie mógł dotrzeć do brzegu. Wyłowienie czegokolwiek sensownego z takiego bezkresu również graniczyłoby z cudem.

Obecnie dużo się słyszy o propagandzie, która często wywołuje bezrefleksyjne skojarzenia z czasami PRL-u. Bierut, Gomułka, Gierek, Jaruzelski i wiele, wiele innych, postaci przeciska się przez nasz umysł. Zatrzymują się, spoglądają i odchodzą… Powstańmy z letargu.

Może przydałoby się nam znowu takie „Radio Wolna Europa”, które etycznie i z głową nawoływałoby do dobrych rzeczy, do walki o wolność i życie. Takie radio, które dawałoby najnowsze i najrzetelniejsze informacje bez jakiejkolwiek stronniczości i nadzieję – nadzieję na (może) lepsze czasy.

Czy zatem propaganda bądź – delikatniej mówiąc – sztuka perswazji może być przyczyną tego, że dziennikarze wywierają zły wpływ na własnych odbiorców? Przecież rzetelność powinna być u nich na pierwszym miejscu, czy nie tak?

Popatrzmy dalej. Peter Parker i Clark Kent to postaci powszechnie znane. Nie trzeba przypominać o ich sile, rozwadze i mądrości. Wyobraźmy sobie teraz, jak ich stronniczość wpłynęłaby na odbiór ich kreacji? Czy to, że byli superbohaterami pozwalało im na prawo wykorzystywania własnej pozycji do wywierania wpływu na odbiorcach i mieszkańcach miast, w których pilnowali przestrzegania prawa? Przecież mogliby pisać/mówić o sobie samych, dając tym jasno do zrozumienia, że świat bez Supermana lub Spidermana czekałaby całkowita zagłada. Z pewnością gdyby ich zabrakło, wywołałoby to panikę i niepokój wśród społeczeństwa. Strach ogarnąłby wszystkich. U kogo przerażeni obywatele mieliby wtedy szukać pomocy? Kto by ich obronił? Kto miałby walczyć o ich wolność i przeciwdziałać ciągle rozprzestrzeniającemu się niekontrolowanemu złu?

A może inaczej. Wyobraźmy sobie teraz kogoś zupełnie innego, np. Magdę Gessler. Tak, właśnie ją. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w polskich mediach, a przy tym jednym z autorytetów kulinarnych. Dodajmy do tego  odrobinę, ale nie za dużo, propagandy, wymieszajmy z powszechnym odbiorem i voilá – idealnie, danie gotowe.

Ale hej, kto by nie chciał wtedy wszędzie widzieć Magdy Gessler? Kto by się nie „połasił” na używanie jej przepisów w codziennej kuchni? Przecież to byłaby jedyna słuszna decyzja, niewymagająca nawet myślenia i przy tym słuszność gwarantowana. Współcześnie takie działanie z pewnością byłoby negatywnie odbierane, wręcz postrzegane jako skrajna manipulacja i próba wrzucania do głów odbiorców tego, że nie ma innych, lepszych możliwości.

Ale czy tak byłoby w innej rzeczywistości? Czy taka propaganda byłaby słuszna? Mogłaby się przyczyniać do wypaczania zdolności własnego prawidłowego rozumowania i wręcz nakłaniania do wielbienia tej postaci. Kto nie chciałby wtedy mieć takiego małego ołtarzyka ku jej czci i biblioteczki z książkami kucharskimi z jej autografem? Czy to nie powinno nam dać sporo do myślenia?

Etyko Dziennikarska i Ty Dziennikarzu!

Nie bez powodu zatem mówi się, że TVP i TVN to stronnicze stacje telewizyjne. Wystarczy spojrzeć na okres przed wyborami prezydenckimi, kiedy to właśnie TVP wyrażało się w samych superlatywach o sprawującym urząd prezydencie, a wiadomości (w prawie 90%) obejmowały zagadnienia dotyczące jego kampanii wyborczej. Odmiennie prezentowano go w TVN, gdzie większość nagrań zawierała negatywne opinie.

To nie tylko pokazuje, jak bardzo stronnicze są te dwie wymienione stacje, ale także jak postrzegają widza, który jest świadkiem tego spektaklu. Tak z pewnością nie powinno być. Etyka dziennikarska nie jest jak świeżaki z Biedronki – do kupienia lub zdobycia nielegalnie. Etyka to wybór dziennikarza! Tak, Twój wybór, dziennikarzu! Wybierasz stronniczość i tracisz godność, wybierasz bezstronność i zyskujesz szacunek. Pamiętaj!

I tak jest wszędzie. Nie tylko w telewizji. Biorąc na tapet Jedynkę i Trójkę,  radia te nie okazały się pluralistyczne, bezstronne ani tym bardziej niezależne.

Główne założenia etyki opierają się na prawdzie, bezstronności i uczciwości. To tak jak w sądzie, gdzie przyrzekamy mówić prawdę i tylko prawdę. Dlaczego więc nie trzymać się tego również w dziennikarstwie? Etyka to narzuca, a profesja zobowiązuje. Ludzie, szczególnie ci jeszcze nieświadomi, powinni wiedzieć, jak jest w rzeczywistości, że mydli się im oczy i wprowadza w błąd. Tu traci nie tylko obywatel, ale też dziennikarz, dla którego może to oznaczać koniec kariery dziennikarskiej. Bo kto będzie wierzył w słowa osoby, która preparowała fakty i oszukiwała?

Wymienione przykłady nie świadczą o bezstronności. Jak powiedział Józef Tischner: „Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda”. Którą kategorię reprezentują zatem współcześni dziennikarze? Nie trzeba na to pytanie odpowiadać. Ale czy tak musi pozostać? Czy dziennikarze mogą być rzetelni, uczciwi, bezstronni i będą potrafili dążyć do prawdy bez wiszącego nad nimi miecza Damoklesa?

Z (nie)poważaniem

Oszukana Obywatelka