Wyjątkowy płatek śniegu

Powoli nadchodzi zima i spadł już pierwszy śnieg, którego od kilku lat dzieci wypatrują z utęsknieniem. Śnieżynki, które delikatnie wirują w świetle latarni, podobno są unikalne i żadna z nich nie jest taka sama. Większość z nich po prostu przemija niezauważona przez nikogo. Tylko niektóre przez chwilę staną się obiektem zachwytu np. te, które przyczepią się do okna dziecięcego pokoju, zza którego wygląda zaciekawiony lokator. Z czasem każdy płatek śniegu czeka dokładnie taki sam los. ,,Przestań udawać, że jesteś wyjątkowym płatkiem śniegu!’’ – chyba każdy z nas spotkał się kiedyś z takim określeniem. W kontekście krótkości ,,życia’’ śnieżynek te słowa nabierają głębszego znaczenia. Co złego jest w oryginalności?

Naszym naturalnym ludzkim mechanizmem jest traktowanie z dystansem i podejrzliwością kogoś, kto w jakiś sposób odróżnia się od reszty. Łatwo swój błyskawiczny osąd ,nierzadko wysnuty jedynie na podstawie czyjegoś wyglądu, opierać na stereotypach. Jest to oczywiście uprzedzenie wobec odmienności, które naprawdę trudno zmienić. Poza tym dochodzi tutaj do głosu racja większości. Żeby się jej sprzeciwić, należy wykazać się niemałą odwagą. Współcześnie konformizm wiąże się po prostu z obawą przed byciem wykluczonym przez grupę. W każdym z nas tkwi gdzieś takie przekonanie: ,,jeśli nie jesteś z nami, jesteś przeciwko nam’’. Inność jest nagminnie piętnowana. Wydaje mi się, że jest to zrozumiałe w kontekście zwalczania zachowań, które mogłyby zaszkodzić całej grupie. Myślę, że nikogo nie dziwi ostracyzm wobec alkoholików czy pedofilów. Człowiek, chcąc, nie chcąc, postrzega świat jak puzzle. Łączy te elementy w indywidualny sposób, a gdy jakiś kawałek nie pasuje do całości, zaczyna mieć poważne wątpliwości co do jego występowania. Niekiedy jednak pozornie odmienny puzzel okazuje się pasować w mniej oczywistym miejscu. Dopiero wówczas zdajemy sobie sprawę, że gdyby go nie było, obrazek nie mógłby powstać. A chyba każdy z nas zna to nieprzyjemne uczucie, kiedy brakuje jednego elementu układanki….

W dzisiejszych czasach zwracanie na siebie uwagi poprzez styl ubioru lub oryginalną fryzurę wywołuje coraz mniejszą sensację. Dzieje się tak m.in. dlatego, iż takich osób jest więcej, a ponadto świadomość społeczna odnośnie tego tematu wydaje się większa niż kiedyś. Mimo to gdzieś w ludzkiej świadomości tkwi chęć wytłumaczenia sobie tego, co nieznane i odmienne. Wówczas najprościej przychodzą niestety negatywne skojarzenia. Jako osoba, która lubi często ubierać się na czarno i słucha muzyki metalowej, spotkałam się niejednokrotnie z przypinaniem mi łatki satanisty, chociaż kot sąsiadów, który u mnie bywa, jakoś nigdy nie wyglądał mi na smaczny kąsek…. Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem, że poprzez wyróżnianie się na tle innych osoba próbuje rozpaczliwie zwrócić na siebie uwagę, której ma niedosyt. Czyżby? Owszem, w okresie buntu u nastolatków takie zachowania czasem są podyktowane próbą przykucia uwagi swoich rodziców, ale nie można mierzyć każdego jedną miarą. Często jest to świadome zachowanie, które niekoniecznie ma na celu wyróżnianie się z tłumu. Wygląd jest dobrym sposobem na wyrażenie siebie. Nic złego w tym, że ktoś chce czuć się dobrze w ulubionej fryzurze czy ubraniu, jakie mu się podoba. Przecież nie czyni tym nikomu żadnej krzywdy. Poza tym takie zachowanie wymaga naprawdę dużej odwagi. Trzeba liczyć się z krzywym spojrzeniem starszej kobiety w autobusie albo śmiechem zasłyszanym gdzieś na szkolnym korytarzu – taki jest obraz codzienności. Potrzeba ogromnej siły psychicznej, żeby zignorować takie zachowania i po prostu być sobą. Moim zdaniem jest to godne podziwu.

Nie zmierzam do tego, że każdy człowiek musi się specjalnie wyróżniać. Najważniejsze jest to, żeby czuć się dobrze ze samym sobą. Wielu ludzi lubi wyglądać, ubierać się i zachowywać podobnie jak inni. Dopóki nie czynią tego ze strachu przed osądem ze strony innych, wszystko jest w porządku. Przecież każdy płatek śniegu, niezależnie od tego, czy chce, czy nie chce, wygląda trochę inaczej. Po prostu nie trzeba zmazywać z szyby płatka, który nie spadł na ziemię z pozostałymi, bo tak mu się po prostu podobało.