Komentarz,  Relacja

Wymarzone zwycięstwo! Formuła pod lupą |8|

Długo wyczekiwane zwycięstwo o GP Monako stało się faktem! Emocje jednak skończyły się za szybko. Wyścig zgodnie z przewidywaniami, jak zwykle w Monte Carlo nie dostarczył wielu manewrów.

Z racji na trudne wyprzedzanie, sobotnie kwalifikacje ogrywały bardzo ważną rolę. Z pole position ruszał Charles Leclerc a obok niego ustawił się Oscar Piastri. Dopiero 6 był Max Verstappen, a jego zespołowy kolega znalazł się na dnie stawki – na 18 miejscu. I właśnie to Sergio Perez był jednym z głownych bohaterów wydarzeń z pierwszego okrążenia.

Jednak zanim doszło do groźnie wyglądającej kolizji, Carlos Sainz przestrzelił zakręt i spadł na tył stawki. Za chwilę jednak wszyscy ujrzeli czerwone flagi. Jak się okazało wspomniany Perez rozbił się z Kevinem Magnussenem. Sytuacja wyglądała dosyć groźnie, jednak obaj panowie wyszli cało z incydentu. Niefortunnie zespołowy kolega Kevina również musiał zakończyć udział w wyścigu dzięki tej kolizji. To jednak nie koniec, bo kierowcy Alpine również postanowili dostarczyć wrażeń i doszło pomiędzy nimi do kontaktu. Wyścig, jak się poźniej okazało, w stanie był dokończyć tylko Pierre Gasly.

Fot. F1

Po restarcie Leclerc utrzymał prowadzenie. Dla Sainza cała kolizja była korzystna gdyż sędziowie przywrócili go na 3 miejsce. Dla Ferrari sytuacja zaczynała układać się wyśmienicie. Karę za incydent otrzymał Esteban Ocon. Jednak Francuz nie brał już udziału w rywalizacji. Dlatego jego kara czasowa została zmieniona przez sędziów w 5 dodatkowych pozycji na starcie do kolejnego wyścigu.

Kolejny etap wyścigu to zarządzanie oponami i strategią. Dzięki czerwonej fladze kierowcy otrzymali darmowy pit stop i szansę na zaskoczenie strategicznie rywali. Zaskakująco ciągle na 6 miejscu pozostawał obecny mistrz świata. Z przodu Leclerc odjeżdżał i kontrolował tempo wyścigu.

Na marne później było oczekiwanie na manewry na torze. Kierowcy ciągle zajmowali te same pozycje i nikt nie był w stanie odebrać rywalowi miejsca. W czołówce na czele ciągle Leclerc, a w McLarenie zastanawiano się nad manewrem strategicznym aby pokonać kierowców Ferrari. Zespół dowodzony przez Zaka Browna przygotował na wyścig specjalne malowanie bolidu. Upamiętniało ono Ayrtona Senne, legendarnego kierowcę Formuły 1.

Fot. F1

Verstappen ciągle szukał sposobu na to aby odebrać 5 miejsce Russelowi jednak na nic zdały się starania Holendra. Lance Stroll pechowo po wymianie opon na świeże, przebił jedną z nich na 51 okrążeniu i był zmuszony do ponownego zjazdu do mechaników.

Na mecie pierwszy zameldował się Leclerc, który doczekał się w końcu upragnionego zwycięstwa w domowym wyścigu. Za nim dojechał Piastri, a na 3 miejscu uplasował się Sainz. Tytuł kierowcy dnia, bez zaskoczenia przypadł dla zwycięzcy. Po raz pierwszy w historii wyścigów Formuły 1 czołowa dziesiątka dojechała do mety na tych samych pozycjach z których startowała do rywalizacji.

Kolejna rywalizacja już za 2 tygodnie. Kierowcy wyjadą na 1 wyścig z Europy. Tym razem do Kandy. Weekend zaplanowano w dniach 7.06-9.06. Danie główne całego weekendu – wyścig w niedzielę o 20.

Student 1 roku dziennikarstwa. Fan sportu, głównie piłki nożnej i formuły 1. Dziennikarstwo głównie sportowe jest jego pasją, jednak żadnych tematów się nie boi.