Idealny, ale czy realny?

Instagramowe zdjęcia, fotki perfekcyjnych celebrytek, wszechobecny konsumpcjonizm oraz „lepiej mieć niż być”. W takich czasach przyszło nam żyć. Wiele osób kreuje się na ludzi, którymi nie są, ale chcieliby się stać. Udają, wierzą, że ich wyidealizowany świat stał się faktem. Zatracają się w nim, gubiąc to, co najważniejsze. Gubią siebie.

Każdy z nas zna kogoś, kto codziennie „zakłada maskę”. Pokazuje innym siebie jako wzór stylu, żyjąc ponad stan. Kupuje podróbki popularnych i drogich ubrań, kosmetyków, butów, udając, że to oryginały. W towarzystwie przechwala się liczbą odwiedzonych miejsc i w taki sposób koloryzuje przebieg zdarzeń, by zyskać na majętności i popularności, by stać się po prostu „fajnym”. Lecz kiedy „światła reflektorów” gasną, kiedy człowiek zostaje sam i widzi swoją rzeczywistą postać, doznaje uczucia zniechęcenia, czasem wręcz pogardy dla samego siebie. Popada w stany depresyjne, nierzadko nieświadomie wciągając w to innych, którzy ukradkiem naśladują swojego idola.

W Polsce 10% osób choruje na depresję. Tak wynika z badań CBOS-u przeprowadzonych pod koniec 2018 roku. Przyczyny tej choroby są różne, jednak kreowanie idealnego wizerunku w swoim otoczeniu to z pewnością jedna z nich. Wielu ludzi, widząc idealność danej osoby i porównując się do niej, załamuje się. Stwierdza, że „coś jest z nimi nie tak”, że „wszystkim wszystko się udaje, a im nie”. Nie dostrzega, że idealna fryzura „tuż po przebudzeniu” to efekt wielogodzinnej pracy sztabu profesjonalistów. Nie zauważa, że koleżanka obok, chodząc w butach modnej, wręcz ekskluzywnej marki, oszczędza na wszystkim innym, w tym na jedzeniu i zdrowiu. Nie zdaje sobie sprawy, że okładka magazynu, która przedstawia kobiety sukcesu, to wynik wielu godzin działań specjalistów od Photoshopa. Nie widzi tego, bo nie może. Dla idealnych ludzi byłaby to bowiem katastrofa i kompromitacja. Jeśli ktoś postronny dowie się jednak prawdy, to najczęściej przypadkiem lub od kogoś, kto odpowiada za „naturalną perfekcyjność” danej osoby. Jeśli oczywiście w ogóle się dowie.

Czasami zdarza się, że ludzie, którzy sami narzucają sobie takie tempo i „perfekcyjny” styl życia, nie wytrzymują własnej presji i, w chwilach słabości, pokazują swoją prawdziwą twarz. Z blaskami i cieniami życia, ze swoimi wadami i zaletami. I właśnie takie oblicza są pożądane. Nie po to, by z kogoś szydzić, ale żeby pokazać, że nie musisz być perfekcyjny, aby zyskać akceptację ludzi, a przede wszystkim samego siebie. Aby pomóc Ci zrozumieć, że nieidealny też może być szczęśliwy.

Autor: Patrycja Krzeszowska

Studentka III roku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Interesuje się dziennikarstwem śledczym. Lubi czytać książki i oglądać filmy. W przyszłości chciałaby zostać dziennikarzem prasowym lub recenzentem.

Dodaj komentarz