Artykuł,  Felieton,  Opinia

Plotki, transfery…

Każdy kibic, niezależnie od uwielbianej przez siebie dyscypliny, wie, co oznacza transfer zawodnika. Wiele przeniesień może się wydawać nieprawdopodobnych i kolidujących z zapowiedziami samych sportowców. Plotki i pogłoski – to właśnie zdarza się w siatkówce halowej panów. 

Ostatnio na jednej z grup fanowskich, do której należę, przeczytałam dość ciekawą rozmowę o potencjalnych przenosinach różnych siatkarzy do innych klubów. Wszystko zaczęło się od pytania o krążące w internecie plotki, a dokładniej od wpisów o tym, że po zakończeniu trwających rozgrywek Jakub Popiwczak przeniesie się do Aluronu CMC Warty Zawiercie, a Andrzej Kowal ma zostać trenerem Jastrzębskiego Węgla. Potem poruszono temat Tomasza Fornala i jego wyjazdu do Turcji oraz Marcina Janusza, który w następnym sezonie miałby grać w Asseco Resovii Rzeszów. Nie powiem, opinie na temat transferu ostatniego z wymienionych wywołały skrajne emocje – jedni byli zadowoleni, inni nie. Mimo wszystko wiem, że kiedyś, jakbym dowiedziała się, że mój idol odchodzi grać na przykład do innego kraju, byłabym mocno spanikowana. Jak to? Już nigdy nie zobaczyłabym go na żywo? Inne miasto to nic, ale kraj? No dobra, może nie nigdy, bo zawsze byłaby możliwość, że wróci, ale co bym ponarzekała i się nacierpiała to moje. A teraz? Jestem o wiele spokojniejsza.

Zaczęłam się jednak zastanawiać, dlaczego w środku sezonu pojawiają się już takie plotki? Rozumiem, że niektórzy dopinają umowy na ostatni guzik i tylko czekają na koniec rozgrywek, aby ogłosić oficjalnie: „Tak, to ten zawodnik będzie grał w naszym klubie!” albo „Poznajcie naszego nowego trenera!”. Nie łatwiej jednak dla kibiców zachować spokój i oglądać mecze drużyn w takich składach, jakie są? Chociaż przecieki to dobry chwyt marketingowy. Dają one wyraźny sygnał dla innych: „Hej, nie macie już co startować. Ten zawodnik jest nasz”. Mimo że prezesi zarządów, menadżerowie i sami sportowcy nie potwierdzają tych informacji, to wzrasta zainteresowanie daną drużyną. Częściej taki zabieg promocyjny pojawia się w ogólnopolskich mediach, na których ludzie bardziej się angażują i komentują. Może w tym jest haczyk. Może te plotki mają podnieść poziom zainteresowania jakąś drużyną…

Zresztą plotki to plotki, one zawsze będą się pojawiać. A jaka jest prawda? To wiedzą już wyłącznie sami zainteresowani tym tematem. Dlatego warto zachować spokój i nie przejmować się tym aż tak bardzo. 

Studentka 2 roku 2 stopnia dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Prywatnie fanka musicali, siatkówki oraz skoków narciarskich. Ostatnio mój ulubiony bohater to hrabia Dracula.