Artykuł,  Felieton,  Komentarz

Boże (Nie)narodzenie

Jak co roku, 25 grudnia obchodzi się rocznicę narodzin niejakiego Jezusa Chrystusa. Postać ta zapisała się dużymi zgłoskami w historii, przede wszystkim za sprawą podań, jakoby miał być Bogiem. 

Różne wymiary celebracji

Przy okazji tego święta pojawiają się głosy negujące postawę ateistów, że to oni nie powinni obchodzić świąt religijnych. Doprawdy doceniam to, że jedni ludzie martwią się o innych, jednakże w tym wypadku – zupełnie bezpodstawnie. W końcu jest to święto jak każde inne. Odchodzenie od pierwotnej celebracji takich dni jest rzeczą naturalną. I tak chociażby można to zauważyć na przykładzie Sylwestra czy Andrzejek. Pomimo że żyjemy w kraju, w którym dominują wyznawcy religii katolickiej, to we wspomniane dni kościoły nie są licznie zapełniane, a większość wyznawców skupiona jest wokół hedonistycznych aspektów celebracji. Dlatego też nie patrzmy wilkiem na ludzi cieszących się (wyłącznie) z pysznych potraw czy licznych prezentów. 

Przypomnienie o pomaganiu

Do osób negatywnie wypowiadających się o ateistach obchodzących Boże Narodzenie dochodzi również argument, że tacy ludzie odbierają symboliczny charakter tego święta. Według tradycji katolickiej Jezus urodził się, żeby umrzeć za grzechy świata, dlatego i 25 grudnia powinien przypominać ludziom o dobroci wobec drugiego człowieka. Część katolików uważa, że trzeba pomagać drugiemu człowiekowi, żeby potem zostać zbawiony. Uważam ten argument za absurdalny. W końcu wspieranie ma charakter bezinteresowny, wówczas, gdy nic nie otrzymamy w zamian. Należy o tym pamiętać przez cały czas, nie w szczególne dni, ale w te powszechne, bo w końcu święto nie powinno przypominać o pokoju oraz altruizmie – te przymioty człowiek powinien mieć ze sobą zawsze.

Wesołych Świąt!

Mam również wrażenie, że w kraju, w którym żyjemy, w każdym aspekcie życia dochodzi do polaryzacji. Podziału na wy oraz oni. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim na zbliżający się rok postawy nieoceniającej, neutralnej. O tolerancji oraz równości możemy mówić, kiedy dwoje nieznanych sobie ludzi na granicy wspólnego poznania rozpala ognisko i cieszy się zachodem słońca.

Marcin Czarnota – redaktor i korektor współpracujący z magazynem Nowy Akapit. Zainteresowany literaturą, psychologią i sportem. Wielbiciel spacerów, grzybów i polnych kwiatów.