Butelka wiedźmy, czyli informator o tym, jak oprzeć się złym urokom

Butelka wiedźmy, inaczej zwana butelką czarownicy, sięga czasów inkwizycji przypadających na okres między XIII a XVIII wiekiem, kiedy to powszechną praktykę stanowiło zwalczanie jakichkolwiek przejawów sprzeciwu wobec papieża i kościoła katolickiego. Wszelkie obiekcje względem nauk i postępowań kościoła nazywane były herezją. Początkowo stanowisko duchownych wobec heretyków brzmiało następująco: wszelką herezję należy zwalczać nie za pomocą broni, lecz przy użyciu stosownych argumentów. W tym właśnie okresie najsurowszymi i najbardziej powszechnymi karami były wygnania oraz konfiskaty mienia, jako że wśród duchowieństwa panowało przekonanie, iż heretyk nie ma żadnego prawa do posiadania własności. 600-letnia historia działania niechlubnej instytucji, zwanej inkwizycją, naznaczona była śmiercią kilkunastu tysięcy osób w całej Europie.

Druga połowa XV i początek XVI wieku był czasem, gdy idea polowań na czarownice zyskała na niespotykanej sile, skutkiem czego mnóstwo niewinnych kobiet padło ofiarami prześladowań i brutalnych morderstw dokonywanych przez inkwizytorów nadużywających swoich przywilejów uzyskanych dzięki duchowieństwu. Inkwizytorzy nie byli jednak główną przyczyną śmierci „czarownic” – kobiety te bardzo często padały ofiarami świeckich samosądów. Heinrich Kramer, będący autorem słynnego traktatu katolickiego pod tytułem Malleus Maleficarum (w Polsce znany jako Młot na czarownice), w ciągu swojej pięcioletniej działalności skazał na stos 48 kobiet oskarżonych o konszachty z diabłem. Jednocześnie jego utwór jest dziś jednym z najbardziej znanych źródeł mówiących na ten temat.

Czarownic i ich czarnej magii obawiali się nie tylko inkwizytorzy i duchowieństwo. Prawdziwy strach czarownice wzbudzały wśród prostej ludności, która wiele niewyjaśnionych spraw składała na karb sił nieczystych. Powszechnie panujące zabobony dotyczące ciemności utożsamianej ze złem oraz niewiedza w kwestii chorób, przyczyn śmierci i kalectw, była wówczas czymś silnie atawistycznym, wykształconym już u ludzi pierwotnych. Obawy te skłoniły lud do wykształcenia  szeregu sposobów na zapobieganie działaniom czarnej magii lub, gdy już na to za późno, na zminimalizowanie konsekwencji złych uroków. Przykładem takiej praktyki było tworzenie tak zwanych butelek wiedźm, proceder szczególnie popularny w XVII wieku. Sama nazwa nie jest jednoznaczna, bo może wskazywać zarówno na prepitet tworzony przez rzekomą wiedźmę (zdarzały się takie przypadki), ale też przez osobę nieparającą się czarną magią i ten właśnie przypadek stanowił przeważającą większość. Taka butelka przygotowywana była przede wszystkim w celu odpędzenia od siebie złego uroku lub zdjęcia uroku od osoby, na którą taki urok został rzucony. Początkowo ów przedmiot był skrzętnie opracowywany przez ludowych uzdrawiaczy oraz praktyków tzw. białej magii, która nie miała na celu wyrządzania szkód. Później procedurą tworzenia antyurokowych butelek zajmowali się także prości ludzie – szczególnie kobiety – którzy chcieli ustrzec się przed ingerencją złych duchów oraz skutkami uroków rzucanych przez czarownice.

Aby przygotować taką butelkę wychwytującą złowrogie intencje należało zaopatrzyć się w szklane lub gliniane naczynie. Co ciekawe, w pewnym okresie takie pojemniczki zaczęto określać mianem bellarminów – ich nazwa zaczerpnięta była od nazwiska katolickiego inkwizytora Roberta Bellarmina, który przyczynił się do wydania wyroku śmierci na Giordano Bruno, wybitnym włoskim astronomie, matematyku i filozofie doby renesansu. Zawartość takiej butelki stanowiły najczęściej kosmyki włosów, fragmenty paznokci, a niekiedy także uryna osoby, na którą rzucono czar. Ponadto wypełniano je ciętym rozmarynem, gwoździami i czerwonym winem. Tak przygotowaną butelkę zakopywano w najodleglejszym miejscu w przydomowym ogródku, w domu pod progiem lub pod paleniskiem. Sądzono, że zakopane naczynie wychwytuje każdy zły urok. Wierzono, że butelka łapała złe duchy, które następnie nadziewały się na gwoździe w niej znajdujące, a później topiły w winie. Rozmaryn, natomiast, skutecznie je odpędzał lub uśmiercał. Niekiedy, zamiast wina, stosowana była woda morska lub ziemia. Bywało także, że butelki czarownic zawierały piasek, kamienie, ptasie pióra, muszle, wiele gatunków ziół i kwiatów, a także sól, ocet lub olej. Zdarzało się, że takiej butelki nie zakopywano, lecz wrzucano do ognia. Ponoć, gdy butelka rozpadła się pod wpływem gorącej temperatury, zły urok zostawał zdjęty, a sama czarownica, która była spiritus movens klątwy, ginęła.

Ważne wzmiankowania jest przeświadczenie panujące wśród ówczesnej społeczności, że butelka czarownicy działała dopóty, dopóki pozostawała szczelnie zamknięta i nieodkryta przez postronnych. Z tego powodu ludzie zadawali sobie ogrom trudu, by skrzętnie ukryć swoje antyurokowe przedmioty, które często znajdowano dopiero w momencie remontu parceli w której zostały ukryte lub gdy budynek doszczętnie znikał z powierzchni ziemi, a jego jedyną reminiscencją stawała się butelka wiedźmy. Znajdowane w takich okolicach naczynia były w niemalże wszystkich przypadkach uszkodzone, dlatego też niecodzienne odkrycie wciąż zapieczętowanej butelki w regionie Greenwich w roku 2004 wzbudziło niebywale silne emocje. Naczynie w nienaruszonej formie po raz pierwszy w historii zostało poddane tak dokładnym oględzinom jeszcze przed jego otworzeniem. Naukowcy podczas badań wykorzystali promienie rentgenowskie, a także tomograf, by odkryć, że butelkę w połowie wypełnia ciecz. Pozostałą zawartość tworzyły paznokcie, włosy oraz serce zrobione z fragmentów skóry, które następnie zostało przebite gwoździami. Intrygującym jest fakt, że owa butelka zawierała siarkę, która nie była powszechnie stosowanym składnikiem antyurokowych butelek w tamtych czasach. Jak twierdzi Brian Hoggard, archeolog i niezależny badacz czarnej magii na terenach Wielkiej Brytanii, XVII-wieczne dokumenty przedstawiają różne „przepisy” na przygotowanie takiego przedmiotu, jednak w żadnym z tych przepisów nie figuruje siarka. Hoggard spekuluje, że wykorzystanie siarki mogło być jednostkowym i raczej jednorazowym pomysłem osoby, która wierzyła, że siarka ze względu na swoje pochodzenie i użycie mogła okazać się świetnym składnikiem remedium na odpędzenie sił piekielnych. Ponadto, butelka z Greenwich zawierała urynę, w której wykryto metabolit nikotyny, świadczący o tym, że owa substancja pochodziła od osoby palącej. Smaczku dodaje fakt, że znalezione fragmenty paznokci są wypielęgnowane, zatem można wysnuć wnioski, że osoba, która przygotowała tę butelkę, pochodziła z wyższej warstwy społecznej. To pokazuje, że magią sympatyczną parali się nie tylko prości ludzie, ale także osoby z wyższych sfer.

Takie artefakty skłaniają do refleksji nad tym, jak wyglądało postrzeganie świata w szczególności przez ludność wiejską, dla których jedynym sposobem na wytłumaczenie różnych zjawisk przyrody, lub naturalnych kolei życia i przypadków, takich jak śmierć chorej osoby albo zaraza trzody, była czarna magia i ingerencja diabła. Możemy sobie jedynie wyobrazić, w jakim strachu i niepewności żyli ludzie w tamtych czasach, mający za odpowiedź na swoje pytania tylko narzucaną im wiarę, magię i zabobony.

Na podstawie polskich i angielskich źródeł internetowych pisanych i angielskich źródeł mówionych