Zdjęcie ma na celu wprowadzić czytelnika do artykułu oraz przypomnieć zapowiedź ,,Avengers Doomsday''
Artykuł,  Felieton

Czy „Avengers Doomsday” jest ostatnią szansą Marvela?

Co stało się z Marvel Studios na przestrzeni ostatnich lat?

Zapewne wielu fanów kina superbohaterskiego kojarzy rozsławionych na całym świecie Avengersów. Wielu kojarzy także kultowy już film ,,Avengers: Endgame’’. To właśnie ta produkcja zakończyła sagę o kamieniach nieskończoności ponad 7 lat temu. Jeszcze wtedy wydawało się, że Marvel Cinematic Universe jest nie do zatrzymania. Globalna dominacja i miliardy w kasach kinowych nie wskazywały na przerwanie szczęśliwej passy. Niestety, jak to się mówi, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy, a w tym przypadku skończyło się naprawdę szybko. Ostatnie lata w MCU przypominały roller coaster, który zamiast przyspieszać i dostarczać rozrywki, zwalniał z każdym kolejnym zakrętem. Czy ,,Avengers: Doomsday’’ jest ostatnią szansą Marvela na odkucie się w oczach fanów?

Jak było kiedyś, a jak jest dziś?

Po ,,Endgame’’ fani z niecierpliwością wyczekiwali kolejnych fajerwerków, ale niestety się przeliczyli. Widzowie od lat w sieci nie zostawiają suchej nitki na Marvelu. Ciężko się im dziwić, skoro otrzymują niedopracowane seriale zamiast dobrze wykonanych filmów. Na dokładkę studio w ostatnich latach przyzwyczaiło nas do tego, że jeżeli wyjdzie warta uwagi produkcja, to bez obejrzenia innych nie będzie miała ona większego sensu. Zapewne to sprawiło, że widzowie zdążyli zmęczyć się już kinem superbohaterskim. Nic dziwnego, skoro wydaje się, że w ostatnich latach działano w myśl zasady ,,jeśli coś udało się raz, zróbmy to 10 razy, ale za każdym kolejnym trochę gorzej’’. Od lat można więc odnieść wrażenie, że oprócz filmowego multiwersum powstało także nasze, gdzie produkcje są robione po linii najmniejszego oporu. Kiedyś MCU przypominało maszynkę do zarabiania pieniędzy. Każda premiera była gwarancją miliardów. A dziś? Nastała susza, a w pobliżu ciężko znaleźć jakiegokolwiek źródła wody.

Nadchodzące premiery

Jeszcze w tym roku ma odbyć się premiera ,,Avengers: Doomsday’’. Z kolei w 2027 roku pojawi się jej kontynuacja ,,Avengers: Secret Wars’’, która ma być definitywnym końcem całej serii. Po latach testowania cierpliwości fanów to właśnie te dwa filmy są postrzegane jako jedyna szansa na przywrócenie starego porządku. Pomóc w tym wszystkim może powrót Roberta Downeya Juniora, znanego już z roli Iron Mana. Wcieli się on w głównego antagonistę, Dooma. Powrócić mają także Kapitan Ameryka czy niegdyś popularni X-Meni. Wydawać się może, że to gra na nostalgii fanów. Twórcy chwytają się już czegokolwiek, by zapobiec widocznemu na horyzoncie upadkowi. To właśnie przywrócenie znajomych twarzy wskrzesiło iskrę i sprawiło, że nawet zniechęceni fani nie mogą doczekać się najbliższych premier. Pozostaje wierzyć, że twórcy wyciągną wnioski z ostatnich potknięć i skupią się w pełni na jakości, a nie na ilości.

Szansa na odbicie się od dna jest realna, ale wymaga od studia powrotu do korzeni, czyli czasów, kiedy oprócz zarobku ceniono również czas fanów. Inaczej ,,Doomsday’’ i ,,Secret Wars’’ mogą okazać się ostatecznymi ciosami, po których Kevin Feige z ekipą mogą się już nie pozbierać. Czy Marvel odrodzi się na nowo? Czas pokaże.