Opowiadanie

Narodziny Złej Czarownicy

Ludzie, którzy twierdzą, że są źli, zwykle nie są gorsi od reszty – westchnął Boq. – To ludzi, którzy twierdzą, że są dobrzy lub w jakimś sensie lepsi od innych, należy się wystrzegać.

Gregory Maguire, Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu

Kraina Oz od lat była rządzona twardą ręką przez Czarnoksiężnika. We władaniu pomagali mu liczni współpracownicy, tacy jak: Madame Morrible, Biuro Propagandy, straż złożona z małp czy powoływani przez władcę gubernatorzy różnych landów. Właśnie takie stanowisko sprawował przybrany ojciec Elfaby Thropp w Munczkinlandii. Jedynie przybrany, ponieważ dziewczyna była owocem zdrady jego żony z tajemniczym człowiekiem. Szczególną uwagę w krainie zwracano na dobroć serca, nie na wygląd –  to ona była głównym argumentem ludzi odpowiedzialnych za przekazywanie informacji. Umysły mieszkańców krainy były kontrolowane za pomocą telewizorów oraz głośników, z których płynęły oficjalne komunikaty z pałacu. Nikomu nie przyszło na myśl krytykować Czarnoksiężnika – straż złapałaby ich na gorącym uczynku.

Właśnie w takim świecie wychowywała się Elfaba Thropp. Ojciec jej nienawidził, matka nawet nie mogła jej poznać, bo od razu po jej narodzinach została wygnana z pałacu. Opiekowała się nią zaufana piastunka, która wpajała jej poglądy zgodne z tymi, które wyznawali wszyscy w Oz. 

W dniu siódmych urodzin dziewczynka została wysłana do szkoły z internatem w Szmaragdowym Mieście, gdzie następował ciąg dalszy indoktrynacji. Tam została odcięta od kontaktu z wszystkimi, których znała. Tam też poznała Glindę, swoją przyjaciółkę, z którą przez wiele lat mieszkały razem. Elfaba posiadała jednak pewne umiejętności, których druga z dziewczyn nie miała. Umiała czytać język Grymaru potrzebny do zrozumienia starożytnej księgi i zbudowania urządzenia teleportacyjnego. Szkolił ją doktor Dillamond – uznany specjalista w tej dziedzinie i badacz języka. Miał on według systemu jedną wadę – był buntownikiem, który sprzeciwiał się Czarnoksiężnikowi. 

Gdy dziewczyna miała piętnaście lat, jej nauczyciel został aresztowany oraz osądzony za swoje poglądy na oczach tłumu, który nie zgłaszał żadnego sprzeciwu wobec jakiejkolwiek kary, jaka miałaby zostać wykonana. Telewizja i głośniki ogłosiły go zdrajcą oraz stwierdziły, że Czarnoksiężnik chciałby mu wspaniałomyślnie, z dobroci serca dać szansę na zrehabilitowanie się.

– Nie zgadzam się! Nie wierzę w to! Wy też nie wierzcie! – wykrzyczał w odpowiedzi, po czym na oczach wszystkich został zaprowadzony do zamku, gdzie zniknął, gdy tylko drzwi się zamknęły. Co się z nim dalej stało? Oficjalnie dostał karę dożywocia w zamkowych lochach, nieoficjalnie został bardzo szybko otruty.

Rok po aresztowaniu mężczyzny do szkoły, w której uczyła się Elfaba. przybyła Madame Morrible. Każdy był ciekawy powodu jej przybycia, dlatego sala gimnastyczna wypełniła się po brzegi. Plotki rozgłaszane przez buntowników jednak głosiły, że chodzi o język Grymaru, z którym Czarnoksiężnik nie do końca umie sobie poradzić.

– Witajcie kochani uczniowie! – przywitała przybyłych donośnym głosem kobieta, gdy tylko zjawiła się na sali. – Cieszę się, że tak licznie się tu zgromadziliście. Dziękuję kadrze pedagogicznej za dobroć i pomoc.

Nauczyciele uśmiechnęli się jedynie w odpowiedzi.

– Przejdę od razu do konkretów. Nasz Czarnoksiężnik wie, że jest w tej szkole dziewczyna, która zna język Grymaru. Za chwilę ta dziewczyna wsiądzie ze mną do pojazdu zaparkowanego przed szkołą i uda się do zamku naszego władcy.

Szepty rozległy się wśród uczniów. Każdy był ciekawy o co może chodzić. Nikt jednak nie śmiał się sprzeciwić. Glinda stanęła obok Elfaby i splotła ich dłonie.

– Będzie dobrze. – Uśmiechnęła się. – Nie stresuj się.

– Elfaba Thropp! – Nagle dało się słyszeć głos Madame Morrible. – Podejdź, moje dziecko.

Dziewczyna rozejrzała się po wszystkich, po czym pewnym krokiem podeszła do kobiety.

– Oto szczęściara. Jej dobre serce przypadło do gustu naszemu Czarnoksiężnikowi.

Po tym przedstawieniu rozległy się brawa. To właśnie pośród nich opuszczały salę obie panie. Przed jedną z nich pojawiła się wizja lepszego życia. Druga miała jej jedynie w tym pomóc.

fot. Freepik

Drzwi od sali głównej zamku otworzyły się i weszły przez nie Elfaba z Madame Morrible. Od razu rzuciła się im w oczy wielka maska przypominająca twarz.

– Witajcie – odezwał się mechaniczny głos. – Czyżby to była ta słynna Elfaba Thropp?

– Mój panie, dokładnie, to ona! – Współpracownica Czarnoksiężnika skłoniła się, co uczyniła także dziewczyna. Po chwili przed nimi pojawiła się księga Grymaru.

– Przejdźmy zatem do działania. Odczytaj to i stwórz dla mnie teleporter. Gdy to zrobisz, uczynię cię wielką.

– Dasz radę! – Starsza z kobiet pokrzepiająco dotknęła ramienia młodszej. Nastolatka wzięła głęboki oddech, pokiwała głową i zaczęła czytać.

– Eleka namen namen, eleka namen namen, eleka matsu atsu namen – czytała pewnie. W tym momencie tworzyło się magicznie urządzenie do teleportacji. Maska uśmiechnęła się, to samo zresztą uczyniła kobieta.

– To ona! Ten doktor miał rację! – wykrzyknęła maska, co wytrąciło dziewczynę z równowagi. – Co jest? Co się dzieje?

– To skrzywdzi ludzi… – powiedziała nagle dziewczyna takim tonem jakby coś zrozumiała. – To skrzywdzi Oz! Doktor Dillamond miał rację. Jesteś potworem!

– Elfabo… – Madame zbliżyła się do dziewczyny. – Doktor Dillamond był buntownikiem. Namieszał ci w głowie. Zrób, co ci każe maska, a Czarnoksiężnik wyniesie cię na sam szczyt.

– Po co ci to narzędzie do teleportacji? Aby mieć większą kontrolę nad ludźmi?! Chciałeś mnie wykorzystać!

– Elfabo… – Starsza z kobiet powtórzyła imię młodszej. – Uspokój się, pamiętaj do kogo mówisz.

– Nie… nie! – Nastolatka chwyciła księgę i uciekła. Stanęła przed urządzeniem. – Eleka namen atsu not Oz! Eleka namen matsu! [Przenieś mnie poza Oz! Po tym zamknij się przed nimi!]

Po wypowiedzeniu zaklęcia wskoczyła do portalu, który otworzyła, a który się za nią zamknął.

– Madame Morrible! – wrzasnął Czarnoksiężnik zza maski. – Rozgłoś wszystkim, że ta dziewczyna jest buntowniczką! Opuściła Oz! Zdradziła mnie!

– Oczywiście, mój panie – Kobieta skłoniła się i podeszła do mikrofonu. Wkrótce stanęła na balkonie i zaczęła mówić, tak by wszyscy mieszkańcy ją słyszeli. – Elfaba Thropp jest buntowniczką! Zdradziła naszego Czarnoksiężnika, opuściła Oz. To Zła Czarownica ze Wschodu! Biada ludziom podłym! Chwała naszemu Czarnoksiężnikowi!

—-

Co było dalej? Elfaba już nigdy nie wróciła do Oz. Ukryła się w opustoszałym zamku poza granicami krainy Oz. Zamieszkała tam, gdzie mogła być wolna. Biuro Propagandy oczerniło ją tak, że została znienawidzona przez ludzi. Nawet Glinda, jej najlepsza przyjaciółka, uwierzyła w to wszystko…

Studentka 2 roku 2 stopnia dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Prywatnie fanka musicali, siatkówki oraz skoków narciarskich. Ostatnio mój ulubiony bohater to hrabia Dracula.