„Nie znoszę, kiedy pioruny uderzają między nas”

Moja przygoda z niepokorną panią mecenas Joanną Chyłką, zaczęła się trzy lata temu, kiedy obejrzałam pierwszy odcinek serialu pt. „Chyłka. Zaginięcie”. Zakochałam się w  nim od pierwszej minuty. Dopiero jakiś czas później sięgnęłam po książki spod pióra Remigiusza Mroza. Z racji tego, że zaczęłam od serialu to czytając powieści mam przed oczami Magdalenę Cielecką jako Chyłkę oraz Filipa Pławiaka jako Kordiana „Zordona” Oryńskiego. Są oni nieodłącznym elementem całej serii, liczącej do tej pory 14 tomów. „Kontratyp” i najnowsza część –  „Egzekucja” ujęły mnie najbardziej, dlatego chcę trochę opowiedzieć o tym drugim tytule.

Jest wiele słów, którymi można opisać „Egzekucję”, są to m.in.: radość, zachwyt, rozczulenie, miłość, smutek, żal, złość. W tym przypadku Mróz stworzył powieść bardzo różniącą się od poprzednich. Pokazał emocjonalną część bohaterów, przez co książka jest w mniejszym stopniu thrillerem prawniczym, a bardziej obyczajowa. W tym tomie pani mecenas zmaga się z problemami związanymi z usunięciem jej z zawodu. Prowadzi biuro porad prawnych, jednak sama nie może reprezentować swoich klientów w sądzie,  m.in. policjanta oskarżonego o zabójstwo cywila – zajmuje się tym jej wspólnik. Drugim problemem Chyłki są nieprzynoszące efektów poszukiwania jej ukochanego Kordiana, który zaginął trzy miesiące wcześniej. Oskarżony policjant odegra później kluczową rolę w odnalezieniu Oryńskiego.

Pewnego razu Joanna rozpoznaje zaginionego Oryńskiego w telewizji. Kiedy staje z nim twarzą w twarz okazuje się, że on nie jest już tym samym człowiekiem. Nie pamięta ani jej ani swojego życia. Chyłka postanawia mu pomóc, bo pragnie odzyskać tego, którego kocha. Jej walka o Kordiana jest długa i ciężka. Pomimo tego, że wprowadziła go w jego dawne życie, Zordon nadal nic nie pamięta. Najbardziej dziwi się temu jakim cudem jego poprzednia wersja mogła kochać kogoś takiego jak Chyłka, która jest zbyt bezpośrednia, ostra. Joannę bardzo to boli, ponieważ właśnie dzięki niemu zrozumiała czym jest miłość i co znaczy kochać tak bardzo, że dla drugiej osoby zrobi się dosłownie wszystko. W jednej z tragicznych chwil zwierza mu się:

Zawsze wychodziłam z założenia, że miłość jest oddawaniem komuś do ręki broni, którą może cię unicestwić. Przy tobie zrozumiałam, że tak nie jest. To nie broń, tylko tarcza, która chroni cię przed wszystkim, co na świecie złe. A nawet jeśli tak nie jest, to i tak nie ma znaczenia, bo ufam ci na tyle, żeby dać ci tę broń i mieć pewność, że nigdy jej nie użyjesz.

Kolejny moment, który wywołał w moich oczach łzy wzruszenia nastąpił wtedy, kiedy w opuszczonym magazynie po względnym opanowaniu sytuacji, która mogła być dla Chyłki bardzo opłakana w skutkach, okazało się, że Kordian zaczął sobie przypominać swoje dotychczasowe życie i to, co czuł do tej wyjątkowej kobiety:

Machinalnie uniosła dłoń i przesunęła nią po jego policzku. Zamknął na chwilę oczy, jakby ten dotyk przeniósł go w inne miejsce. Kiedy je otworzył, popatrzył na nią w sposób, który znała. – Hej, trucizno…- odezwał się. Dłoń, która jeszcze przed sekundą drżała, w jakiś niewytłumaczalny sposób nagle przestała się trząść. – Ile pamiętasz? – zapytała. – Wystarczająco.

„Egzeucja” to książka pokazująca Chyłkę w innym świetle – pomimo mocnego zranienia wewnętrznego potrafi kochać tak naprawdę, prawdziwie i mocno. Wszystko to dzięki Kordianowi, przy którym powoli się otwierała, przy którym czuła się bezpiecznie. Jest jedynym mężczyzną w jej życiu do którego czuła i czuje coś prawdziwego, głębokiego. Cały tom podsumuję cytatem, który według mnie idealnie opisuje nie tylko tą część, ale również całą relację Chyłka –  Zordon:

– Nie mam nic przeciwko burzy, Zordon – podjęła. – Prawdę powiedziawszy, lubię, jak mocno napierdala, bo rajcuje mnie potęga natury. Jedyne, czego nie znoszę, to kiedy pioruny uderzają między nas.

Każda z „Chyłek” to nie tylko genialne thrillery prawnicze, to również świetne obyczajówki i super romanse. Oczywiście chodzi w nich o piękne uczucie między dwójką głównych bohaterów. Duże brawa należą się również świetnym opisom rozpraw sądowych. Jeśli ktoś jeszcze nie zna Chyłki to gorąco zachęcam do lektury. Zapewniam, że nie pożałujecie.