
Podróż autobusem
Ludzie stoją na przystankach jak pingwiny, opatuleni w futra z norek. Uliczne światło latarni to jedyne co im towarzyszy, oprócz mroźnego wiatru i śniegu, który zostaje na ich ubraniach. Czeka ich z 50-ciu, ilu się zmieści do autobusu? Czekają, nie wiedząc czy wrócą do domu, czy będzie potrzeba czekania na kolejny PKS.
Rozmowy mieszają się z podmuchami wiatru. „- Ale sypie.” „- Mamo zimno mi.” „- Nie płacz, za chwile pojedziemy.” Matki zawsze mają informacje z pierwszej ręki. „- Do diabła z takim czymś.”
W końcu po tym długim okresie, który można porównać do wieczności, pojawia się ON – PKS. Skrzypiący, rozwalający, otoczony kłębami śnieżycy. Zaparowane szyby świadczą o obecności innych pasażerów.
Teraz zaczyna się bieg o życie.
Ludzie się pchają. Słychać tylko – „- Ja tu stałem pierwszy!” „- Ja musze wrócić do chorej żony!” Ja, ja, ja, każdy jest najważniejszy. To się nie zmieniło, każdy widzi tylko czubek swojego nosa.
Nadchodzą ciepłe dni, ludzie dalej stoją gromadami na przystankach – to się nie zmienia. Jedynie zrzucili z siebie grube futra i prochowe płaszcz. Teraz stoją w skwarze i dalej czekają na jedną możliwość powrotu do mieszkania.
Kierowca autobusu trzyma poziom, jest spóźniony o jedyne 20 minut. Obecnie każdy miałby o to pretensje, a wtedy ludzie mówili swoje żale pod nosem, tak żeby kierowca nie usłyszał. Strach przed wyrzuceniem z pojazdu przez zdenerwowanie kierowcy był większy niż ten o to, czy pojawi się następny autobus.
Ładna pogoda zawsze wszystkich cieszy. Jednak stali klienci usług przewozu masowego, wiedzą co cieplusie dni oznaczają dla nich.
Metalowa puszka z grubymi szybami staje się piekarnikiem. Te kilka małych okienek nie wyrabia się z zapewnianiem życiodajnego powietrza. Do tego dochodzi ta jedna kobieta, najmądrzejsza na świecie, która twierdzi, że takowe okno należy zamknąć, bo ona ma słabe zdrowie, a do tego zrobiła wczoraj trwałą. A trwała, pamiętajmy, jest ważniejsza niż tlen.
Więc ludzie stoją upchani jak śledziki w puszcze. Duchota, dym papierosowy, paskudne perfumy kobiety z trwałą i gdakanie kury zakupionej na rynku. Czego można chcieć więcej? Taka podróż jest marzeniem każdego pasażera.
Każda taka przejażdżka zostawiła coś po sobie, człowiek doświadczał życia społecznego, uczył się jak działać i przetrwać w tym społeczeństwie. Może nie było bajecznie, ale ludzie byli inni, czy lepsi? Ciężko stwierdzić. Czasem myślę, że taki powrót mógłby być nienajgorszy. Na półkach sklepowych nic nie było, trzeba było wszystko załatwiać, jeździć za wszystkim, ale to wiele nauczyło ludzi. Odnoszę wrażenie, że to byłoby lepsze od jakiejkolwiek pseudosławy.
Wielką grę czas zacząć!
Zobacz również

Nowy cybersport ludzkości – HEJT
17 marca 2020
Najciekawszy rapowy debiut roku? Album Waimy „Cameleo” zaskakuje nie tylko świeżością!
31 października 2023