
Tęczowy piątek w UR
W Bibliotece Uniwersytetu Rzeszowskiego organizacja studencka URequal przeprowadziła w dniu 25 października „Tęczowy Piątek” – było to spotkanie poświęcone nie tylko integracji osób queer na uczelni. Odbyły się również czytanie poezji, pokaz filmów krótkometrażowych i dyskusje na poruszone w nich tematy.

W tym roku zostały podjęte działania na rzecz bezpieczeństwa spotkania, ponieważ podczas poprzedniej, pierwszej edycji, pokój zebrania został naruszony przez Młodzież Wszechpolską. Aby móc przyciągnąć podobnych ludzi do odpowiedzialności, organizatorzy wprowadzili obowiązkowe zapisy z numerem albumu. Zastosowali również bardziej humorystyczne rozwiązania – komiczne plakaty oraz zabawne naklejki w stylu „Seba x Seba”.
W związku z tym eventem przeprowadziłem również krótkie wywiady z poszczególnymi reprezentantami społeczności LGBTQ+.

Aro/Ace w społeczeństwie
Po obejrzeniu animacji Embrace odbyła się dyskusja na temat niewielkiej reprezentacji aseksualnej części queer. W tęczowej społeczności istnieje żart, mający dość szydzącą konotację:
„Jak aseksualność może być seksualnością, jeśli jej nie ma?”
Takie nieporozumienie może być spowodowane brakiem zrozumienia, że seksualność „nie jest jak włącznik”. Tak naprawdę stanowi ona pewne spektrum.
Tak, więc – szczególnie w Polskim społeczeństwie – ludzie odczuwają pewną presję związaną z posiadaniem „drugiej połówki”. Nawet samo to określenie sugeruje, że bez partnera człowiek nie jest pełny, nie tworzy rodziny, nie jest funkcjonalną jednostką społeczeństwa. Tak się wyraził jeden z uczestników piątkowego spotkania:
Jest uprzedzenie, że ludzie muszą w jakiś sposób „zasłużyć” na aseksualność.
„Czemu księża nie muszą wchodzić w związki, lecz wszyscy inni muszą?” Odpowiedź, którą otrzymywałem – „bo oni czynią więcej”
Posiadanie chłopaka lub dziewczyny, pierwszy pocałunek, wesele, pierwsza noc poślubna, nawet stracenie dziewictwa – wszystko to bardzo często jest traktowane jak swego rodzaju „osiągnięcie”, jak jakiś konkurs lub wyścig. Takie społeczne realia nie są komfortowe dla osób zarówno aseksualnych, jak i aromantycznych.
LGBTQ+ a wiara
Ten temat poruszył krótkometrażowy film pt. „PINK”. Nie jest tajemnicą, że kościół katolicki, jako instytucja, postrzega osoby queer raczej negatywnie. Wychowanie w społeczeństwie mocno zdominowanym przez takie poglądy zmusza część ludzi do poczucia, że przynależenie do tej grupy „nie jest w porządku”.
Lecz statystyki (a nawet obserwacja w codziennym życiu) pokazują, że katolicy, całkowicie zgadzający się ze stanowiskiem kościoła są w mniejszości. Na przykład, na spotkaniu wspomniano o badaniu „Wiara w reinkarnację wśród młodych i dorosłych katolików w Polsce na przełomie XX i XXI wieku. Wyniki badań socjologicznych”, które pokazuje, że około 38% badanych katolików wierzy w reinkarnację. Wskaźniki tej oraz innych obserwacji pokazują, że duchowość jest znacznie bardziej zróżnicowana i różnorodna, niż sugerują to kanony kościelne.
Dr Paweł Balcerak, opiekun organizacji, zwrócił uwagę na to, że wiary i religii nie należy przyrównywać do siebie. Także dysonans pomiędzy instytucją religijną a realiami społecznymi nie jest czymś nowym. Spójrzmy tylko na historię tych wszystkich reformacji i kontrreformacji!
Społeczność doszła do wniosku, że każda osoba jest predysponowana do tego, by odczuwać przeżycia mityczne. I oczywiście – ani gender, ani orientacja nie wpływają na duchowość określonej osoby.
Queer-sprawy tych najmłodszych
Odbyła się również dyskusja na temat tego, jak mamy traktować poszukiwanie swojej tożsamości przez dzieci. Główna myśl – niezbędna jest wolność i ostrożność. Nie należy tego zgłębiania zakazywać czy ograniczać. Ale też źle widziana jest presja ze strony rodziców lub opiekunów, aby dziecko przyporządkowało się do określonej orientacji. Chodzi tu o wolność, a nie pozostawienie samemu sobie. Trzeba rozumieć, że bez wsparcia człowiekowi najtrudniej poznaje się samego siebie – cóż mówić o dzieciach?
Jak i w każdym innym temacie, dzieci będą odbierać takie tematy z należną im ciekawością, fascynacją i lekkością. Więc nie ma się co dziwić, że dziecko nie będzie mówić: „po dłuższej introspekcji i zastanowieniu się, dochodzę do wniosku i ogłaszam, iż jestem osobą niebinarną”, tylko powie coś bardziej w stylu: „mamo, utożsamiam się jako truskawka!”. I według mnie oraz innych uczestników to jest całkiem naturalne, a nawet potrzebne – dzieci muszą mieć przestrzeń na zwiedzanie i pewne „przygody”. Tak samo, jak bawiąc się, poznają różne zawody, zanim dorosną i wybiorą któryś konkretny – muszą mieć czas i zabawę w poszukiwaniu własnej tożsamości. Jak można obwiniać ich o infantylność w kwestiach płciowych, jeśli to są dosłownie dzieci?
Ta część homo, o której zawsze się zapomina
Rozmawiałem z niektórymi lesbijkami, które wyraziły swoje rozczarowanie faktem, że ich „strona” homoseksualności jest często pomijana. W filmach, serialach, książkach, a nawet w teatrze znajdujemy o wiele mniej lesbijek niż gejów. Też, mówiąc o reprezentacji w kulturze, da się zauważyć, że coraz rzadziej jest spotykana stereotypowa reprezentacja gejów, ale (może przez nadal mocno patriarchalne społeczeństwo, w którym żyjemy) lesbijskie postaci fikcyjne często są płytkie, kliszowe i jednowymiarowe. Jedna z pytanych osób zauważyła, iż najbardziej sztampowym obrazem lesbijki jest „chłopczykowata” kobieta, ale całkowicie zapomina się o delikatnych „fem” lesbijkach.
Ciekawym spostrzeżeniem jest zainteresowanie hetero osób mediami reprezentującymi homoseksualnych bohaterów. Po dłuższym zastanowieniu się nie ma w tym jednak nic dziwnego. Np. – hetero kobiety czytające yaoi przeżywają romans i przygody nie jednego mężczyzny (podmiot zainteresowania ich orientacji), a od razu dwóch! Lecz lesbijki, z którymi przeprowadzono rozmowy, wyraziły frustrację faktem, że są pod tym względem o wiele bardziej seksualizowane. Gejów w popkulturze można zobaczyć w bardziej „wysokich” mediach, takich jak literatura, komiksy, manga itp., podczas gdy lesbijkom poświęcone są całe kategorie na stronach głównych portali pornograficznych. Nietrudno się domyśleć, iż wielu jest przykro, gdy widzą ilość plugastwa, nieprzyzwoitości i uprzedmiotawiania wobec nich.
Gejowaci metalowcy, emo, goth i wszyscy inni
Zapytałem kilku ludzi, jak orientacja wpłynęła na kreowanie ich tożsamości podczas dorastania. Można dostrzec, że wiele osób queer należy do subkultur lub w inny sposób ma bardzo wyraziste personalia. Potocznie nazywa się ich „alternatywkami”. Jedna z obecnych osób podała mi ciekawe wytłumaczenie tego zjawiska – poszukiwanie orientacji oraz kwestionowanie płci promuje ludzi do większej introspekcji, zwiedzania swojego ego. Takie skupienie się na samym sobie eksponuje nie tylko aspekty związane z seksualnością, lecz odkrywa też nowe cechy charakteru. Bardziej rozumie się swój własny gust, swoje preferencje, swoje poglądy na świat i generalnie – samego siebie. Te cechy potem naturalnie się wyrażają, pokazują się światu. Nieraz zdarza się, że manifestują się w sztuce.

Na koniec jeszcze kilka słów o organizacji. URequal to grupa studencka, działająca na Uniwersytecie Rzeszowskim, która skupia się na promowaniu równości, różnorodności i inkluzji w środowisku akademickim. Jest wdzięczna wszystkim uczestnikom za zaangażowanie w tworzenie bezpiecznej przestrzeni dla osób queer studiujących na uczelni. Szczególne podziękowania skierowano do Marszu Równości w Rzeszowie oraz Katarzyny Maciechowskiej: za ich obecność i wsparcie.

Rudolf Piesiur
Cześć! Nazywam się Rudolf, ale możesz mówić mi Rudek. Jestem rudym pluszowym psem, piszę o ciekawych ludziach, uwielbiam się przytulać i zajadać słodkości.
Zobacz również

Lekcja sztuki: Władysław Podkowiński, nożownik i przedwczesna śmierć
29 kwietnia 2021
„All the single ladies, now put your hands up…” – czyli o walentynkach dla singielek
13 lutego 2021