
Texom Stal Rzeszów triumfuje – po burzy słońce, po trudach zwycięstwo
Trudne warunki pogodowe niemal zniweczyły nadzieję na rozegranie meczu. Żużlowcy Stali Rzeszów pokazali niezłomną wolę walki. Po intensywnych opadach deszczu, torze zamienionym w błotniste pole bitwy, rzeszowska drużyna odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie, dostarczając kibicom niezapomnianych emocji.
Gdy grzmoty zagłuszały silniki
To miał być kolejny mecz ligowy: dobrze przygotowani gospodarze – żużlowcy klubu Texom Stal Rzeszów i ambitni, zdeterminowani goście z Moonfin Malesa Ostrów Wielkopolski. Kibice – jak zwykle – zwarci i gotowi, uzbrojeni w szaliki, flagi i nadzieję na sportowe widowisko. Tego dnia to nie motocykle ryknęły na miejskim stadionie jako pierwsze tylko niebo. Dzień rozpoczął się pięknie, lecz na pół godziny przed planowanym meczem niebo zasnuło się ciemnymi chmurami, które przyniosły ze sobą grzmoty i ścianę deszczu. Ulewa była spektakularna – duże, ciężkie krople wgryzały się w starannie przygotowany tor, niszcząc nadzieję zawodników i kibiców na sportowe emocje.
Czekanie pełne niepewności
Przesunięcie meczu było nieuniknione. Kibice skryli się pod daszkami i krytą trybuną. Najmłodsi kibicie zakładali pelerynki przeciwdeszczowe. Zniecierpliwieni zawodnicy czekali w parku maszyn, nerwowo spoglądając na tor, który zamieniał się w błotnistą rzekę. Nikt nie mówił tego głośno, ale patrząc na nasilającą się ulewę – białą ścianę wody, połyskującą w świetle jupiterów – w powietrzu zawisło pytanie: „Czy w ogóle pojedziemy?”.

Próba toru i decyzja: „Jedziemy!”
Po ponad godzinie i walce organizatorów z błotem, tor udało doprowadzić się do stanu, w którym zawodnicy mogli odbyć jazdy testowe. Po naradzie sędziów i przedstawicieli obu drużyn rozpoczęło się to, na co wszyscy czekali – pierwsi zawodnicy wyjechali na tor. Ze strony rzeszowskiej tor testowali David Bellego i Anże Grmek. Ze strony ostrowskiej byli to Paweł Sitek i Sebastian Szostak. Silniki ryknęły, a tor, choć mokry, sprzyjał kierowcom. Pogoda złagodniała, jakby sama uznała, że żużel dziś musi się odbyć. Po próbie toru zapadła decyzja o rozpoczęciu meczu. Początkowo wszystko wskazywało na to, że woda zmyła nadzieję na żużlowe emocje, radość kibiców była wzmożona, oczekiwali na mecz. I choć warunki nie były idealne, gospodarze pokazali, że czują swój tor nawet, gdy przypomina pole ryżowe. Tego dnia walczyli nie tylko z przeciwnikami, ale i z niesprzyjającą aurą.

Emocje od pierwszego biegu
Już w biegu pierwszym było jasne, że nie będzie łatwo. Szczepienie motocykli zakończyło się upadkiem Davida Bellego i Olivera Berntzona. Bieg przerwany, powtórka – kibice zamarli, ale adrenalina sięgnęła zenitu. I to był dopiero początek.
W biegu czwartym doszło do kontrowersyjnej sytuacji – na drugim łuku Filip Seniuk wszedł zbyt ostro pod – Franciszka Majewskiego. Upadek. Młody zawodnik Stali Rzeszów podniósł się i o własnych siłach wrócił do parku maszyn, ale z wykluczeniem. Zachował klasę i opanowanie. Wiedział, że dziś nie tylko punkty się liczą, ale też odporność, cierpliwość i siła ducha.
Nie był to jedyny upadek tego dnia – także Paweł Sitek nie zdołał utrzymać motocykla i został wykluczony. Na szczęście bez kontuzji. Tor wciąż niósł niespodzianki.
Bieg szósty przyniósł jeden z najpiękniejszych momentów meczu – Paweł Przedpełski wystrzelił spod taśmy niczym z procy. Znakomity start, świetna jazda ukazująca spokój i doświadczenie żużlowca oraz pewne 3 punkty. Kibice szaleli, a on sam pokazał, że jest nie tylko liderem na torze, ale też zawodnikiem, który w kluczowych momentach potrafi dostarczyć znakomitych emocji.
Nie obyło się bez kuriozów – w biegu dziesiątym taśma startowa… nie zerwała się. W zamieszaniu ucierpiała szyja Frederika Jakobsena. Techniczne problemy tylko podsyciły atmosferę, która już i tak była gęsta, jak para znad rozgrzanego silnika.
W biegu siódmym emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Keynan Rew wystartował zbyt szybko, wjeżdżając w taśmę. Ale wtedy na torze pojawił się Franciszek Majewski – z Texom Stal Rzeszów, młody żużlowiec z numerem 14, już dziś pokazujący, że jego przyszłość maluje się w barwach zwycięstw. Mimo dużej presji, wykazuje się ogromną odpornością psychiczną i sportową dojrzałością. Kibice cierpliwie czekają na jego wzrost, rozwój i sukcesy.
Stal Rzeszów zdobywa pierwsze zwycięstwo w sezonie
Tego dnia na tor nie opadał kurz, a ciężkie błoto zmieszane z wysiłkiem zawodników. Żużlowcy wyglądali jak po prawdziwej bitwie – ubrudzeni po szyję, zmęczeni, ale uśmiechnięci. Gorąco wspierani przez kibiców obeszli tor żużlowy ciesząc się zwycięstwem. Po meczu stadion powoli zaczął się opróżniać, na tablicy wyników świeciło się coś, czego kibice Stali Rzeszów bardzo potrzebowali:
Pierwsze zwycięstwo w sezonie 48:42 dla drużyny gospodarzy.
Słowa Pawła Przedpełskiego po meczu
Po meczu, w rozmowie z Gabrielą Kic, jeden z kluczowych zawodników Texom Stal Rzeszów Paweł Przedpełski podsumował mecz tymi słowami:
Generalnie wydaje mi się, że powinniśmy cieszyć się z dzisiejszego zwycięstwa. Jednak ten deszcz, który mocno pokrzyżował nam plany spowodował, że tor nie był tak naprawdę naszym atutem, więc jechaliśmy może w naszym miejscu, ale na innym torze. Cieszę się, że wygraliśmy. Myślę, że tor był ciężki do walki, więc kibice nie mogli zobaczyć dziś zbyt wielu mijanek. Najważniejsze, że wszyscy cało i zdrowo wracają do domu. Oczywiście jakieś przerwane biegi i upadki się pojawiły, ale wszyscy wyszli z tego cało, to najważniejsze.
Gabriela Kic
𝐒𝐭𝐮𝐝𝐢𝐮𝐣𝐞̨ 𝐟𝐢𝐥𝐨𝐥𝐨𝐠𝐢𝐞̨ 𝐩𝐨𝐥𝐬𝐤𝐚̨. 𝐅𝐚𝐬𝐜𝐲𝐧𝐮𝐣𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐤𝐢𝐧𝐨, 𝐭𝐞𝐚𝐭𝐫 𝐢 𝐥𝐢𝐭𝐞𝐫𝐚𝐭𝐮𝐫𝐚 — 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐭𝐨, 𝐜𝐨 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢 𝐩𝐨𝐫𝐮𝐬𝐳𝐲𝐜́ 𝐝𝐮𝐬𝐳𝐞̨ 𝐢 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢𝐜́ 𝐭𝐫𝐰𝐚ł𝐲 𝐬́𝐥𝐚𝐝. 𝐖𝐢𝐞𝐫𝐳𝐞̨, 𝐳̇𝐞 𝐝𝐚𝐣𝐚̨𝐜 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭𝐮 𝐤𝐫𝐨𝐩𝐥𝐞̨ 𝐩𝐚𝐬𝐣𝐢, 𝐨𝐧 𝐨𝐝𝐰𝐝𝐳𝐢𝐞̨𝐜𝐳𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐜𝐞𝐚𝐧𝐞𝐦 𝐦𝐨𝐳̇𝐥𝐢𝐰𝐨𝐬́𝐜𝐢. 𝐂𝐞𝐧𝐢𝐞̨ 𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞𝐫𝐨𝐬́𝐜́, 𝐚𝐮𝐭𝐞𝐧𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐨𝐬́𝐜́ 𝐢 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐞 𝐡𝐮𝐦𝐨𝐫𝐮. 𝐍𝐢𝐞 𝐭𝐨𝐥𝐞𝐫𝐮𝐣𝐞̨ 𝐧𝐮𝐝𝐲. 𝐀 𝐫𝐨𝐳𝐦𝐨𝐰𝐲? 𝐙𝐚𝐰𝐬𝐳𝐞 𝐦𝐚𝐦 𝐜𝐨𝐬́ 𝐝𝐨 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚.
Wielki finał Pucharu Polski za nami!
Zobacz również

Walentynki, historia prawdziwa
14 lutego 2024
Nowy rok – nowa ja?
2 stycznia 2022