Wirtualna samotność

Ile jest się w stanie poświęcić dla sławy i blasku? Jak długo można żyć w samotności, będąc świadomym tego, że nasze zniknięcie nikogo by nie obchodziło, nikt by nie tęsknił? Co jest miarą przyzwoitości i ile znaczą followersi w wyimaginowanym świecie Instagrama? Takie pytania pojawiły się u mnie po obejrzeniu dramatu „Sweat”.

Zdobywca Złotych Lwów z 2020 roku został napisany i wyreżyserowany przez Magnusa von Horna. W rolach głównych Magdalena Koleśnik, znana z „Kamieni na szaniec” czy serialu „Brzydula 2”, Julian Świeżewski, Aleksandra Konieczna i Zbigniew Zamachowski. Niby zwykły film o świecie Internetu i nieosiągalnej przyjaźni, a jednak dramat jednostki, przejawiający się w samotności i niezrozumieniu.
Początkowo poznajemy główną bohaterkę, młodą trenerkę fitness, której ciała, energii i sławy zazdroszczą wszyscy, która motywuje ludzi do zmian. Im dalej jednak idziemy, widzimy obraz kobiety, która jest niesamowicie samotna i przytłoczona codziennością, reklamująca ciągle, z raczej sztucznym uśmiechem na ustach, nowe prezenty od sponsorów internetowych, znudzona. Nie ma w jej życiu przyjaźni i miłości, której tak bardzo chciałaby, dzieli się tym internautami, którzy są zdziwieni, widząc swoją idolkę zalaną łzami i autentyczną, z problemami jak każdy. Bardzo istotny jest wątek rodzinny, w którym relacje matki i córki są co najmniej niejasne. Matka wydaje się nie dopuszczać do siebie córki, nie okazując jej uczuć, których tak bardzo oczekuje.

Sama bohaterka jest świadoma tego, że gdyby nagle usunęła swoje konta z Instagrama, nikt by za nią nie tęsknił. Niezwykle poruszający jest temat stalkerstwa w Internecie i rzeczywistego oddziaływania na obcych ludzi, często równie poranionych i potrzebujących pomocy. Nie sposób też nie zauważyć seksizmu i przedmiotowego traktowania kobiet, co widzimy w jednej z końcowych scen. Trenerka pojawia się także w telewizji śniadaniowej, by przeprowadzić trening. Jej stan psychiczny nie jest dobry, a jednak prezenterzy przywołują viralowy filmik, na którym płacze i mówi szczerze o tym, jak bardzo chciałaby kogoś mieć. Są jej zadawane absurdalne pytania, czy nie przesadziła, wrzucając coś takiego do Internetu, bo przecież jej zadaniem w sieci jest motywowanie do zdrowego trybu życia, a nie uzewnętrznianie się przed setkami tysięcy ludzi i pokazywanie emocji.

Magdalena Koleśnik w tej roli jest świetna. Pokazuje nam zmienność emocji i ciągłe zakładanie masek w świecie influencerów. Zapadła mi też w pamięć znacząca rola surowej matki, granej przez Aleksandrę Konieczną, która niejednokrotnie odrzucała córkę.
Morałów po seansie jest tak naprawdę kilka, sami odnajdźcie swój, ja jednak podsumuję ten film myślą już znaną, a jednak ciągle zapominaną – to, jaki świat internetowy kreują ludzie, nierzadko nie jest rzeczywistością, a samotność i smutek to uczucia, które towarzyszą im bez względu na liczbę lajków. Bycie „słabym i beznadziejnym”, jak to określiła filmowa Sylwia, to też bycie ludzkim.

Kinga Siewierska