A gdyby tak zostawić wszystko i pojechać w góry…

Obecny rok zdecydowanie zapamiętamy do końca swojego życia. Pandemia koronawirusa rozprzestrzeniła się na cały świat w zabójczo szybkim tempie. Setki tysięcy ofiar, wielu zarażonych… Utrata normalności, kontaktu interpersonalnego z drugim człowiekiem oraz przymusowe zamknięcie w domach sprawiły, że poczuliśmy się jak w piosence Stinga „English man in New York” – obcymi we własnym świecie, domu, a nawet ciele. Osamotnieni.

Eskapizm to pojęcie pochodzące od słowa escape oznaczającego ucieczkę. W psychologii eskapizm to ucieczka przed problemami, codziennością i rzeczywistością w świat równoległy, świat iluzji i naszych wyobrażeń. Ucieczka może przejawiać się w różnych formach. Może nią być na przykład lektura ulubionych książek, dzięki którym przenosimy się do alternatywnego świata, przyjemności (np. czekolada), które chociaż na chwilę unoszą nas nad ziemią, czy podróże, dzięki którym żyjemy marzeniami. Taka nawet krótka chwila ucieczki, pomaga odnaleźć balans, poukładać myśli i po prostu zaczerpnąć odrobinę świeżego powietrza. 

John R. R. Tolkien, pisarz i profesor filologii klasycznej głównie znany dzięki powieściom „Władca pierścieni” i „Hobbit, czyli tam i z powrotem” był prekursorem ucieczki do równoległych światów. Uważał, że dzięki literaturze, w której występują szczęśliwe zakończenia i pozytywni bohaterowie, czytelnicy odczuwają komfort i satysfakcję. Dzięki realizowaniu tych idei w swoich powieściach, Tolkien posiada wielu fanów na całym świecie. 

Jedną z moich ulubionych lektur z czasów dzieciństwa obok „Ani z Zielonego Wzgórza” był „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupery’ego. Z wielu motywów pojawiających się w tej książce, warto wyróżnić motyw ucieczki, ale i również podróży jako źródła wiedzy, a nawet miłości. Podróże Małego Księcia po rozmaitych planetach nie tylko wiele go nauczyły, dały przyjaciela na całe życie, ale również stworzyły mu jego własny prywatny świat, w którym czuł się dobrze. 

Podróże to zdecydowanie moje lekarstwo na ostatni rok. Często wyjeżdżamy za granicę nie doceniając tego co mamy w zasięgu ręki. A przecież spokój na łonie natury z dala od ludzi możemy znaleźć wszędzie. Czy w pobliskim lesie, na wsi, w górach czy na Mazurach. Spontaniczny wyjazd w góry pozwolił mi się wyciszyć i złapać balans. Całodniowe wspinanie się po szlaku, oddychanie rześkim powietrzem i podziwianie potęgi gór ma w sobie magię, która pozostaje jeszcze długo po powrocie do rzeczywistości. Cisza i spokój są moją ucieczką. 

Jak zauważył wybitny polski reportażysta Ryszard Kapuściński w „Podróżach z Herodotem” „Podróż nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca”. 

Wiktoria Sudoł