Recenzja

Czy „Priscilla” strąca Elvisa z piedestału?

W ciągu ostatnich trzech lat Elvis Presley dwukrotnie pojawił się na ekranie w filmie o swoim życiu. W 2022 roku triumfy święciła biografia w reżyserii Baza Luhrmanna z genialną główną rolą Austina Butlera, natomiast 2023 i 2024 rok stanęły pod znakiem ekranizacji powieści autorstwa Priscilli Presley i Sandry Harmon, o tytule Elvis i ja. Priscilla już odnosi sukcesy, jednak warto zadać sobie jedno pytanie – czy ten film pokazuje nam gorszą twarz króla rock’n’rolla?

Fabuła filmu

Idąc do kina, miałam ogromne nadzieje i spore obawy. Prawda jest taka, że Elvis sprawił, że poczułam się zauroczona i zaciekawiona muzyką i tym, jaki był główny bohater tamtej produkcji. Byłam bardzo ciekawa, jak przedstawią go z perspektywy Priscilli – jego byłej żony. I muszę przyznać, że podczas oglądania miałam wielokrotnie wrażenie, że ich związek jest bardzo toksyczny. Zdarzyło mi się śmiać na niektórych scenach – o tym jednak zadecydowało wiele innych czynników, nie tylko scenariusz. Wiele razy poczułam się także zażenowana niektórymi zachowaniami, na przykład wtedy, gdy Elvis rzucał jakimś stołkiem w stronę swojej ówczesnej dziewczyny, która jest także główną bohaterką, a potem podszedł do niej i zaczął ją przepraszać, mówiąc, że ma temperament po mamie. Wiedząc jednak, że jest to film na podstawie książki, siedziałam w kinie i wyobrażałam sobie, jak autorka o tym pisała. A raczej autorki, bo tworzyły to we dwie.

Gra aktorska i dobranie aktorów

Postacie były zagrane bardzo przekonująco – to muszę przyznać. Tak samo z ich dobraniem. Jacob Elordi bardzo przypomina z wyglądu Elvisa Presleya. Momentami nie byłam pewna, czy na zdjęciach jest oryginał, czy właśnie aktor grający tę rolę. Idealnie też oddał takie jego rozchwianie, nie było wiadomo, co mu się zaraz przydarzy. Czy będzie spokojny, czy zaraz znowu czymś rzuci – czuć było to napięcie. Chciałabym jednak zwrócić bardziej uwagę na grającą główną rolę Cailee Spaeny. Jej bohaterka w chwili rozpoczęcia akcji ma 14 lat, natomiast w momencie zakończenia jest już dorosłą kobietą, która jest matką i zaczyna całkiem nowe życie. Wychodzi ze złotej klatki. Aktorka oddała emocje, które z pewnością towarzyszyły postaci – ekscytację, radość, smutek, strach. Ta kreacja aktorska może się podobać – jestem pewna, że zgarnie ona wiele nagród.

Mówiąc szczerze, polecam to obejrzeć. Jednak odpowiadając na pytanie, czy Priscilla ukazuje gorszą twarz króla rock’n’rolla, myślę, że raczej tak. Trochę właśnie strąca go z piedestału. Nie odnosi się do plotek, nie ukazuje późniejszego życia Priscilli Presley po rozwodzie z Elvisem. Ukazuje jednak to, co działo się za kulisami. Prawdopodobnie, bo jak było, wiedzą tylko ci, którzy tam byli i wszystko widzieli.

Moja ocena: 7,5/10

Studentka III roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Prywatnie uwielbiam musicale, siatkówkę, skoki narciarskie. Często zgłębiam z ciekawości wiedzę o rodzinach królewskich z Europy.