Dominacja świata

Co jeśli to co znajdowało się na Isla Nublar opanuje świat? Co jeśli ludzkość będzie musiała nauczyć się koegzystować z największymi zwierzętami świata?

Polska premiera finału serii filmów o dinozaurach miała miejsce 10 czerwca. Mowa o Jurassic World: Dominion. Za reżyserię odpowiada Colin Trevorrow. Akcja filmu rozgrywa się cztery lata po tragicznych wydarzeniach na Isla Nublar. Wynikiem czego jest fakt, że dinozaury żyją na całym świecie. Polują także razem z ludźmi. Jest to bardzo krucha równowaga, która zmieni przyszłość. Ma wykazać raz na zawsze, czy ludzie pozostaną największymi drapieżnikami na Ziemi. Czy przegrają z najbardziej przerażającymi stworzeniami w historii, z którymi dzielą glob? W Jurassic World: Dominion pojawiają się nowe dinozaury, których wcześniej się nie znało. Widzowie uczestniczą w znakomitej akcji, która czasem mrozi krew w żyłach. Można podziwiać również nowe i zadziwiające efekty wizualne. W filmie pojawia się trójka bohaterów z Jurassic Park: dr Ellie Sattler, Alan Grant i Ian Malcolm. Grają ich Laura Dern, Sam Neill oraz Jeff Goldblum. Dołączyli do dwójki głównych bohaterów z dwóch poprzednich części Jurassic World, Owena Grady’ego (Chris Pratt) oraz Claire Dearing (Bryce Dallas Howard). Razem chcą uratować świat przed atakiem zmutowanej szarańczy, która niszczy uprawy. Walczą także z tajemniczą korporacją. Pragną również uratować nastoletnią Maisie Lockwood (Isabella Sermon) oraz Betę, córkę Blue (welociraptor).

Finał serii pokazał, że człowiek musi nauczyć się dzielić świat z prehistorycznymi stworzeniami. Tylko koegzystencja ludzi i dinozaurów może wprowadzić spokój i zapanować nad chaosem i strachem. Jak się okazuje jest to  możliwe.

Film Jurassic World: Dominion bardzo mi się podobał. Otrzymałam nie tylko historię o dinozaurach, które od dawna stanowią problem ludzkości, ale także piękną opowieść o relacjach międzyludzkich. Byłam świadkiem tego, do czego może doprowadzić miłość do drugiego człowieka, jak i do zwierząt. Fabuła była wartka, trzymająca w napięciu, a nieraz nawet mroziła krew w żyłach. Mogłam odwiedzić rezerwat, w którym żyją dinozaury, zwłaszcza te najgroźniejsze. Obserwowałam walkę o uratowanie ludzkości przed stworzoną laboratoryjnie szarańczą oraz to, jak wiele zrobią Owen i Claire, by uratować swoją córkę oraz dziecko Blue, podopiecznej Owena – Betę. Na plus dla fabuły było pojawienie się trójki bohaterów z Jurassic Park, Sattler, Granta oraz Malcolma. Byłam też pod wrażeniem tego, jak można zmienić ludzkie DNA. Nie był to może najlepszy film z trylogii Jurassic World, ale na pewno warty zobaczenia, zwłaszcza dla fanów.