Długo wyczekiwany prezent

Wyobraźcie sobie taką sytuację, jesteście dorosłymi ludźmi i od dziecka czekacie na coś, co mają Wam dać rodzice. Obiecali Wam to jak mieliście może 4/5 lat. Ale z biegiem czasu nie dostajecie tego. Nawet nie zapowiada się, że kiedykolwiek to otrzymacie. Właśnie takie okoliczności mają teraz miejsce w brytyjskiej rodzinie królewskiej.

Książę Karol, najstarszy syn obecnie panującej w Wielkiej Brytanii królowej Elżbiety II oraz jej męża, zmarłego w zeszłym roku księcia Filipa, liczy sobie już 74 lata. Urodził się w 1948 roku za panowania swojego dziadka, Jerzego VI. I chociaż jego życie obfitowało w różne, kontrowersyjne sytuacje to wciąż skupiało się wokół jednego, tronu, który miał objąć w przyszłości. To taki cel miały wydarzenia jak ślub z Dianą, narodziny ich synów, Williama i Harry’ego. Krajowi potrzebni byli następcy. A Karol jako pierwszy w kolejce do tronu musiał ich zapewnić.

Jednak mimo upływu lat, korona dalej nie jest w jego rękach. Jego matka, mimo plotek o abdykacji po śmierci męża, wciąż dzierży władzę. A Trooping The Colour (coroczna parada organizowana z okazji jej urodzin) pokazała, że mimo 96 lat (a właśnie tyle lat ma królowa) trzyma się świetnie i nic nie wskazuje na to, by wkrótce miała abdykować czy nawet umrzeć.

Wiele wskazuje na to, że książę Karol albo nigdy nie zasiądzie na tronie jako król albo, gdy zasiądzie, za długo się nim nie nacieszy. Warto wziąć pod uwagę to, że władczyni ma bardzo dobre geny – jej matka zmarła w wieku 102 lat.

Podsumowując, królewskie insygnia władzy będą dla księcia Karola takim długo wyczekiwanym prezentem jak to określiłam na początku. Mam jednak nadzieję, że się ich doczeka.