Komentarz,  Relacja

Kompromitacja była blisko. Legia zdołała uratować honor i zachować szansę na awans

Katastrofa. To pierwsze słowo, które nasuwa się do opisania gry warszawiaków w 1. połowie meczu 14 lutego. Poszło gładko. Piłkarze Molde zapewne nie zdążyli się zmęczyć, a Legia chyba zapomniała wyjść z szatni. Zaledwie 24 minuty, a na tablicy już 3:0. Widoczna przewaga gospodarzy z Norwegii, którzy dali cenną lekcję piłkarzom Legii.

Minuta 12, obrona Legii na wakacjach, gospodarze mogli zrobić cokolwiek, co tylko by wymyślili, skończyło się na prostej akcji prawym skrzydłem Linesa, dośrodkowaniem do Gulbrandsena i bardzo dobrym wykończeniu, przy którym Kacper Tobiasz nie miał nic do powiedzenia. Radość gospodarzy uzasadniona, a to dopiero początek kłopotów polskiego zespołu.

Jedynie siedem minut później (ofensywa Molde trwa nadal), akcja rozpoczęta środkiem, podanie piłki do głębiej ustawionego napastnika, który sprytnie przedłużył podanie napędzając całą akcję, uderzenie pozornie proste, jednak nie dla Tobiasza, który odbija piłkę pod nogi Gulbrandsena, a ten bez najmniejszego problemu dobija ją do pustej bramki, kompletując dublet i podwyższając prowadzenie na 2:0.

Fot./Sport.pl

Po chwili gospodarze mieli kolejny powód do euforii. Tylko przez 5 minut Legia wytrzymuje stały napór, broniąc się przed 3 bramką, jednak w 24. minucie kapituluje. Akcja rozpoczęta nieszczęsnym prawym skrzydłem, zagranie do środka, świetny drybling Kaasy, który mija Kapaudiego najprostszym zwodem, i w mojej opinii druga bramka na konto Tobiasza, który przepuszcza strzał pod ręką.

Druga połowa to przebudzenie Legionistów. 4 zmiany przyniosły zauważalny efekt. Okazja w 51. minucie Jędrzejczyka, słupek Kapustki w 54., to te sytuacje, które miały dać Legii nowe życie. I po 63. minutach gry powód do radości dla gości. Dośrodkowanie Wszołka, przedłużone przez obrońcę rywala, wpada na nogę Josue, który wolejem pakuje piłkę w dolny róg bramki. 3:1, Legia ciągle w grze.

Fot./Gazeta.pl

Po bramce wojskowi nie poddali się i poszli za ciosem. Dośrodkowanie Elitima w 71. minucie znalazło adresata – Rafała Augustyniaka, który wciska piłkę do bramki. Mimo wątpliwości gol uznany i już tylko jedna bramka do odrobienia.

Później Legia ciągle próbowała znaleźć bramkę wyrównującą, czasem to gospodarze niebezpiecznie wybrali się pod bramkę Tobiasza, jednak do końca meczu piłka nie znalazła już drogi do żadnej z bramek. Mecz kończy się wynikiem 3:2, który zwiastuje spotkanie rewanżowe niezwykle ciekawym. Drugie starcie zespołów, tym razem w Warszawie, za tydzień 22 lutego o 21.00.

Student 1 roku dziennikarstwa. Fan sportu, głównie piłki nożnej i formuły 1. Dziennikarstwo głównie sportowe jest jego pasją, jednak żadnych tematów się nie boi.