Nie definiuj siebie

Existence precedes essence – mówił francuski filozof i laureat nagrody Nobla Jean-Paul Sartre. Co to oznacza? W dużym skrócie: człowiek uświadamia sobie najpierw, że jest, że istnieje i dopiero potem na bazie tej świadomości staje przed problemem zdefiniowania samego siebie, a więc określeniem swej istoty, która będzie się dopiero wyłaniać w trakcie jego dalszego, świadomego życia.

Zastanawiam się, czy to możliwe, by całkowicie określić siebie. Skoro ciągle coś nas zmienia, ciągle przeżywamy inne, nowe sytuacje, które niewątpliwie mają ogromny wpływ na nasz kolejny życiowy ruch, czy to nie jest tak, że zmieniamy się każdego dnia? Może w ogóle nie ma takich rzeczy, które są w stanie nas zdefiniować? Może jesteśmy mieszanką wszystkiego?

Być sobą – co to znaczy? Truizmy typu: „Żyj w zgodzie ze sobą”, „Nie zakładaj masek, nie udawaj” oczywiście mają sens, ale gdyby się w to  wgłębić, być może wcale nie znamy siebie i nie wiemy, kim tak naprawdę jesteśmy, a sam proces docierania do głębi swojego jestestwa może trwać całe życie. Próbując ciągle dostosowywać się do środowiska, często nowego, wpasowując się w czyjeś wyobrażenie o nas, sami nie wiemy, co to znaczy być sobą. Może powinniśmy dać życiu się zmieniać? Nie jesteśmy przecież ciągle tacy sami, nie rodzimy się z określonym pakietem poglądów i cech, to wszystko się ciągle przekształca.

Może wcale nie chcemy być sobą, bo zdajemy sobie sprawę z naszych wad, dostrzegamy nasz egoizm i negatywne cechy? Może po to ciągle tylko udajemy lepsze wersje nas, nie chcąc lub nie potrafiąc czegoś zmienić?

 

Kinga Siewierska