SZCZĘŚLIWA DZIESIĄTKA – czyli top 10 albumów 2021 roku

Rok 2021 jest już za nami i chociaż ciężko w to uwierzyć, większość wspaniałych momentów z tego czasu przechodzi już do przeszłości. Przez ostatnie dwanaście miesięcy byliśmy świadkami wielu premier – zarówno filmowych, serialowych czy muzycznych. I to właśnie na tych ostatnich chciałabym się dzisiaj skupić. Ubiegły rok zaserwował nam mnóstwo utworów, które skradły nasze serca i na pewno zostaną
z nami na długie lata.  Każdy mógł znaleźć coś dla siebie – zaczynając od ballad, a kończąc na muzyce rockowej. W tak dużej ilości nowych kawałków naprawdę ciężko wybrać najlepsze albumy, ale pojawiło się kilka, które zasługują na specjalne miejsce.

  1. Drake – Certified Lover Boy

Jest to szósty studyjny album kanadyjskiego rapera Drake’a, który znany jest z utworów „Hotline Bling”, „Passionfruit” czy „One Dance”. Płyta miała swoją premierę 3 września i już w pierwszy dzień pobiła rekord największej ilości odtworzeń. Na krążku znajduje się aż 21 utworów, które mimo wszystko utrzymane są w dość podobnym brzmieniu. Wielu krytyków oceniło CLB jako zbyt monotonny i mdły, ale liczby odsłuchań mówią co innego. Do najlepszych piosenek z albumu należą na pewno „Champagne Poetry”, „Girls Want Girls”, „Way 2 Sexy” i „Papi’s Home”. Jedno jest pewne – prawdziwych fanów raper nie zawiódł.

  1. Tyler, the Creator – Call Me If You Get Lost

To także szósty studyjny album, ale tym razem amerykańskiego rapera i producenta Tylera, The Creatora. Płyta ukazała się 25 czerwca i tak jak u Drake’a, nie zabrakło na niej wielu znanych gości. Razem z Tyler’em mogliśmy usłyszeć Lil Wayne’a, Lil Uzi Vert’a czy Domo Genesis’a. Raper użył ciekawego sposobu na promocję swojego najnowszego albumu – na jednym z promujących go billboardów w Los Angeles widniał numer telefonu. Dzwoniąc, można było usłyszeć urywki nowych piosenek. Płyta zawiera 16 utworów, a w tym hity takie jak „Safari”, „Momma talk”, „Wusyaname” czy „Lumberjack”.

  1. Lil Nas X – Montero

Na pewno większość z nas w 2021 roku chociaż raz usłyszała hity od Lil Nas X. Przez kilka miesięcy królował on na szczytach muzycznych list przebojów, a zwłaszcza w naszych radiowych odbiornikach. Montero jest debiutanckim albumem artysty i już nie mogę doczekać się kolejnej płyty, chociaż poprzeczka jest postawiona dość wysoko. Krążek wydano 17 września, a na nim znalazły się dobrze wszystkim znane utwory, takie jak „Montero (Call Me by Your Name)”, „Industry Baby”, „That’s What I Want” czy „Am I Dreaming”. Tu też nie zabrakło gości specjalnych – razem z Lil Nas’em można usłyszeć między innymi Eltona Johna, Doje Cat i Miley Cyrus.

  1. Silk Sonic – An Evening With Silk Sonic

To na pewno coś, czego się nie spodziewaliśmy, ale bardzo potrzebowaliśmy. Bruno Mars i Anderson .Paak połączyli wspólnie siły tworząc niesamowity duet R&B – Silk Sonic. Ich pierwsza wspólna płyta swoją premierę miała 12 listopada i pomimo, że jest na niej jedynie 9 utworów, to udowadniają oni, że nie liczy się ilość, a jakość. Znajdziecie tam wszystko – odrobinę ballady, rapu, a przy tym od razu słychać, że artyści robią to, co naprawdę kochają. Można usłyszeć tutaj znane wszystkim z Tiktoka „Leave The Door Open”, „Skate”, „Blast Off” czy osobiście moje ulubione „Smokin Out The Window”. Gwarantuję – uśmiech sam pojawia się na twarzy!

  1. Giveon – When It’s All Said And Done… Take Time

Jeden z najpiękniejszych i najmniej docenianych albumów 2021 roku. Giveon to młody artysta, który większą popularność zdobył dopiero w 2020 roku po kolaboracji z Drake’iem w „Chicago Freestyle”. Razem z Justinem Bieberem i Danielem Caesar’em zdobyli szczyty Bilboard za utwór „Peaches”. „When It’s All Said And Done… Take Time” to album, który Giveon określił jako zamykający pewien okres w jego życiu i otwierający kolejny. Płyta pojawiła się 12 marca i składa się z 13 piosenek, a w tym „The Beach”, „Like I Want You” i oczywiście utwór zasługujący na specjalne wyróżnienie – „Heartbreak Anniversary”.

  1. Doja Cat – Planet Her

Kolejny rok i kolejny sukces amerykańskiej raperki. Planet Her swoją premierę miało 25 czerwca i wiele kawałków od razu skradło serca fanów swoją lekkością i świetnym brzmieniem. Doja i jej płyta zawładnęły platformą Tiktok i naprawdę nic w tym dziwnego. Praktycznie każdą piosenkę z tego albumu można uznać za tzw. „banger”. Album składa się z 14 utworów, a w tym z hitów takich jak „Woman”, „Need To Know”, „Kiss Me More” czy „Ain’t Shit”. Doja to artystka, która zdecydowanie wyznacza trendy w dzisiejszej muzyce, dla niej nie ma żadnych granic.

  1. Billie Eilish – Happier Than Ever

Na ten album nie mogliśmy się doczekać i oczywiście się nie zawiedliśmy. Billie po raz kolejny pokazała swój muzyczny geniusz. Pomimo młodego wieku, posiada ogromny talent, a przy tym cały czas potrafi nas zaskoczyć. Happier Than Ever, które ukazało się 30 lipca, zdecydowanie różni się od poprzedniej płyty. Jest tu więcej spokojnych utworów, które zachwycają swoim tekstem. Wydaje nam się, jakby piosenki były szeptane słuchaczom do ucha. Nie brakuje też kawałków o mocniejszym brzmieniu. Na krążku jest łącznie 16 utworów, między innymi „Male Fantasy”, „Therefore I Am”, „NDA” i najbardziej znany kawałek o tym samym tytule co album – „Happier Than Ever”.

  1. Olivia Rodrigo – SOUR

Rok 2021 był rokiem, w którym jedną z największych niespodzianek okazała się Olivia Rodrigo. Gwiazda Disneya 21 maja wydała swój debiutancki album o nazwie SOUR. Na punkcie tej płyty oszalał cały świat, a zwłaszcza młodsze pokolenie. Muszę przyznać, że również należę do grona fanów tego albumu. I chociaż przeważa tam pop, to są również utwory nawiązujące do punk rocka, które dodają buntowniczego stylu piosenkom. Jeśli myślicie, że SOUR, to płyta dla smutnych nastolatek, które właśnie zakończyły swój pierwszy związek, to uwierzcie – jesteście w ogromnym błędzie. Album jest zaskakująco przemyślany i ma naprawdę świetne teksty. Łącznie znajduje się tam 11 utworów, a w tym „Drivers License”, „Deja Vu”, „Traitor” czy „Brutal”.

  1. Taylor Swift – Red (Taylor’s Version)

A teraz cofamy się do 2012 roku. Taylor po 9 latach wydała re-recording swojej płyty Red. I właśnie za to zasługuje, żeby znaleźć się prawie na samym szczycie. Pomimo że nigdy nie byłam fanką Taylor, to od zawsze doceniałam to, co i z jaką siłą robi w przemyśle muzycznym. RED (Taylor’s Version) jest dziełem sztuki. To prawdziwa historia miłości, którą Swift dzieli się z całym światem. Bardzo osobisty album o głębokim znaczeniu i jeśli chociaż trochę zagłębimy się w życiorys artystki, od razu możemy połączyć informacje z tymi pojawiającymi się w tekstach piosenek. Na płycie znajduje się aż 30 (!) utworów, między innymi są to „22”, „The Last Time”, „We Are Never Getting Back Together” i oczywiście „All Too Well” w 10-minutowej wersji, którą Taylor zaśpiewała podczas jednego z występów live. Red (Taylor’s Version) to zdecydowanie arcydzieło.

  1. Adele – 30

19 listopada powróciła królowa i jak każdy mógł się spodziewać – nie ma ona sobie równych. Tutaj słowa są zbędne, wystarczy jedynie posłuchać „30-stki” i od razu wiadomo, że miano albumu roku, a nawet dekady należy do Adele. Już po trzech dniach krążek został okrzyknięty najlepiej sprzedającym się albumem 2021 roku w Stanach Zjednoczonych. Jest to zdecydowanie najbardziej osobista i poruszająca płyta artystki. Jak dobrze wiemy, brytyjska wokalistka potrafi wyciskać łzy. Udowodniła to utworami takimi jak „Someone Like You”, „Hello”, czy „Don’t You Remember”. Jej nowy album to opowieść o rozwodzie i trudach macierzyństwa. To także rozprawa z przeszłością, Adele pokazuje nam, że jest gotowa stawić czoła teraźniejszości. Na prośbę piosenkarki, serwis muzyczny Spotify zablokował możliwość losowego odtwarzania utworów. Tylko dzięki odsłuchaniu płyty w jej pierwotnym ułożeniu, można poznać prawdziwą historię i drogę, którą musiała przejść kobieta. Adele pokazuje nam,
że niezależnie od tego, czy jesteśmy zwykłym szarym człowiekiem, czy celebrytą, każdy z nas ma w życiu problemy, którym musi stawić czoła. Każda piosenka ma bardzo głęboki i mocny tekst, z którym słuchacz może się nie tylko utożsamić, ale też zyskać dzięki niemu wsparcie. Czy 6 lat czekania na nową płytę było warte? Zdecydowanie tak i jeśli mam poczekać kolejne 6, a dostanę znów takie dzieło sztuki, to jestem gotowa na to poświęcenie. Na „30-stce” nie ma złej piosenki. Są też utwory, które zaskakują swoim brzmieniem. Mowa tutaj między innymi o „Oh My God” czy „Cry Your Heart Out”, przypominające trochę piosenki z „19-stki”. Łącznie album składa się z 12 utworów takich jak  „To Be Loved”, „Easy On Me”, „Hold On” czy „Love Is A Game”.

Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale rok 2021 spełnił moje wszystkie oczekiwania muzyczne. Było wiele zaskoczeń, takich jak Olivia Rodrigo, powrotów do przeszłości z Taylor Swift i w końcu – wyczekiwany powrót królowej ballad, która po raz kolejny nas nie zawiodła. To był naprawdę dobry rok. 😊