Byłem Twoim lekarzem i mam Ci coś do powiedzenia

Dyżury pracowników dochodzące do 100 godzin tygodniowo, święta i weekendy zawsze w pracy, ciągła zmiana szpitali, głodowe wynagrodzenie oraz brak wsparcia od specjalistów. Taki obraz brytyjskiej medycyny wyjawia się z sekretnego dziennika Adama Key’a, byłego lekarza, pracującego na oddziale ginekologicznym.

Autor w książce „Będzie bolało” oprowadza czytelników przez rzeczywistość szpitalną absolwenta medycyny. Każda z 10 części reportażu przedstawia kolejny szczebel kariery głównego bohatera, jego charakterystykę oraz przypadki napotkane w czasie jego trwania. Publikacja oprócz dziennika zawiera również epilog wyjaśniający historię najbardziej dramatycznego przypadku medycznego głównego bohatera – przypadku, kiedy podczas porodu niemalże umiera matka oraz jej dziecko – oraz list otwarty do Ministerstwa Zdrowia, zawierający jego negatywny pogląd na temat obecnej sytuacji w służbie zdrowia.
Lekarz przedstawia rzeczywistość szpitalną jako świat w którym nie ma miejsca na pomyłkę, czasu na regenerację i posiłek, nadziei na lepsze jutro. Jest to jednak idealne miejsce, by wykazać, że wiedza teoretyczna ma niewiele wspólnego z praktyczną, pokazać przykłady ludzkiej głupoty jak np. umyślne zrobienie sobie krzywdy czy brak fundamentalnej wiedzy na temat swojego ciała, oraz zrozumieć, że na pytanie „czy jest wśród nas lekarz?” nie zawsze warto odpowiadać twierdząco.
Autor wplata w fabułę również swoje osobiste sprawy. Pokazuje, że z brakiem czasu oddalają się od niego przyjaciele. Kiedy postanawia pojechać do szpitala w dzień wolny, jego partner podejrzewa go o zdradę. Jednak dr Key przedstawia również te pozytywne emocje np. kiedy jeden z noworodków otrzymuje jego imię. Mimo że to brytyjska książka, nie brakuje w niej polskiego akcentu, ponieważ główny bohater posiada polskie korzenie.
Uważam, że warto sięgnąć po tę książkę, nie tylko po to, aby pogłębić wiedzę z zakresu medycyny, ale przede wszystkim, żeby zrozumieć często dramatyczną sytuację lekarzy, którzy niejednokrotnie muszą wybierać: czy wziąć kolejny 12-godzinny dyżur, czy pozwolić, aby oddział pozostał bez lekarza. Byśmy mogli spojrzeć na nich łaskawszym okiem.