Lekcja sztuki: Maurycy Gottlieb – malarz emocji, romantyzm i polsko-żydowskie pojednanie

Czyli o tym, co malował Maurycy Gottlieb, czy był romantykiem oraz jak zyskał miano najwybitniejszego ucznia Matejki.

 

Druga połowa XIX wieku w malarstwie to przede wszystkim realizm, wyciągnięcie dłoni do ludzi prostych, których coraz częściej ustanawiano bohaterami tych mniej i bardziej znanych dzieł o zrównoważonej kolorystyce, spójnej kompozycji i o przemyślanych pociągnięciach pędzla. Odchodzono od idealizowania rzeczywistości na rzecz spraw przyziemnych, pozornie błahych, a w istocie bliskich każdemu człowiekowi. Nieobce realistom były troski i problemy życia codziennego – wszystkie trudności przeciętnych obywateli transmitowane były włosiem pędzla na płótna różnej wielkości. Codzienność, zwyczajność, ludzka przyziemność stały się tematem dzieł. Właśnie w tym okresie przyszło tworzyć jednemu z najwybitniejszych malarzy żydowskiego pochodzenia – Gottliebowi.

 

W latach 70. XIX wieku rozpoczął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. To właśnie tam, zauroczony obrazem „Rejtan“ autorstwa Jana Matejki, powziął decyzję o zmianie akademii. Zwrócił się do samego mistrza z prośbą o przyjęcie do krakowskiej ASP, a uzyskawszy jego zgodę, przeniósł się do Krakowa. Był to czas, gdy tworzył przede wszystkim obrazy o tematyce historycznej. Niezwykle znany, obecnie zaginiony, obraz „Autoportret w stroju polskiego szlachcica” pochodzi właśnie z owego krakowskiego okresu. Niestety nie dane mu było zbyt długo gościć w progach krakowskiej akademii pod dumnym okiem Matejki. Gdy narastały na sile antysemickie protesty, a sam nie czuł się już bezpieczny w gronie kolegów, opuścił Kraków i reemigrował do Wiednia, następnie do swego miejsca urodzenia – Drohobycza, by w końcu znaleźć się w Monachium. 

 

Monachijska Pinakoteka stała się kolejnym kamieniem milowym w twórczości Gottlieba. Urzeczony dziełami Rembrandta, które miał okazję tam podziwiać oraz twórczością Shakespeare’a stworzył dzieło, które nie tylko przyniosło mu przychylność ze strony krytyków, ale przede wszystkim uznanie w świecie sztuki i sławę. Znany już w artystycznych kręgach Maurycy, wyjechał do Rzymu i osobliwym byłoby, gdyby i tam nie doznał oświecenia. W Wiecznym Mieście, po latach, spotkał ponownie Jana Matejkę, który tchnął w niego nostalgię za Polską. Gottlieb odrzucił wcześniejszy pomysł osiedlenia się w Rzymie i wiosną powrócił do Krakowa, by pod dumnym okiem mistrza tworzyć kolejne cenne dzieła. To tu, całkiem zasłużenie, zyskał miano najwybitniejszego ucznia Matejki. 

 

Obrazy Gottlieba to nie tylko sceny historyczne, biblijne i portretowe. Maurycy to przede wszystkim artysta wrażliwy, wyczulony na niesprawiedliwość, dążący do odnalezienia sensu istnienia, ukazania międzyludzkich więzi i zależności. Jego misją u schyłku krótkiego, bo zaledwie dwudziestotrzyletniego życia, stało się przekazanie historii polsko-żydowskiej, spajanie dwóch narodów, wpływanie na widza poprzez romantyczną naturę swych dzieł w taki sposób, by możliwe było ich pojednanie. Jego dzieła to nie tylko wytwór geniuszu, to także niesamowita wrażliwość i chęć określenia swej własnej tożsamości, poszukiwanie złotego środka i pragnienie odnalezienia się w świecie pełnym nierówności i uprzedzeń. 

 

 

 

Wszystkie informacje pochodzą z opracowań książkowych i internetowych, łącznie z grafiką.