Moda na pomaganie – potrzeba serca czy trend współczesnej kultury?

Na całym świecie pomoc ludziom i zwierzętom zwykle jest odbierana jako wyraz głębokiej empatii. Dzięki mediom społecznościowym swoją działalność można jeszcze skuteczniej nagłaśniać, a także na bieżąco pokazywać efekty prowadzonych akcji. Niestety, chociaż trudno w to uwierzyć, nie zawsze moda na pomaganie służy czynieniu dobra. Nawet coś tak pozytywnego jak pomoc innym może stanowić bardzo skutecznie narzędzie manipulacji.

Pomaganie ma to do siebie, że dokonać tego może właściwie każdy. Nieważne są takie czynniki jak pochodzenie, płeć czy zajmowana pozycja społeczna. Aby zaangażować się przykładowo w działalność wolontariacką, wystarczą jedynie dobre chęci. Każdy może pochwalić się swoimi działaniami za pomocą mediów społecznościowych, udostępnić informacje o zbiórce lub wesprzeć potrzebujących symboliczną złotówką. Największą uwagę media poświęcają jednak osobom sławnym i bogatym, które z powodu każdej podjętej aktywności mogą znaleźć się na językach. Wiele osób zwraca także uwagę na aspekt posiadanej przez nie fortuny. Ich zdaniem duża jej część powinna trafić do potrzebujących, a pomoc ubogim traktują wręcz jako celebrycką powinność. Moda na pomaganie zyskuje coraz większy rozgłos, zaś swoje apogeum osiąga przed Świętami Bożego Narodzenia. Wówczas każdy wzorem przemienionego Ebenezera Scrooge’a z ,,Opowieści wigilijnej’’, chce w tym czasie pokazać, że warto pomagać innym. Jednak czy ten trend rzeczywiście jest wywołany potrzebą serca?

Przekonanie, że inność wymaga współczucia

Jednym z bardziej szkodliwych efektów rzekomego spieszenia z pomocą jest popularyzowanie poglądu, iż wszelka inność zawsze musi wiązać się ze współczuciem oraz uznaniem dla funkcjonowania takich osób w codziennym życiu. W głównej mierze celebryci, ale także inni użytkownicy mediów społecznościowych, często publikują fotografie z osobami, którym udzielili pomocy. Nierzadko są to osoby ubogie czy chore, ale również niepełnosprawne.
W swoich postach sławne osoby bardzo często podkreślają ułomności osób, którym pomagają, a jednocześnie chwalą ich umiejętności funkcjonowania w codziennym życiu, wymagające podziwu. Tego typu działania nie są dobrze odbierane przez środowisko osób niepełnosprawnych. Materiał na ten temat zamieścili youtuberzy znani pod pseudonimem VIP team, którzy w imieniu całej społeczności takich osób podkreślili, że zachwyt nad codziennym życiem jest odbierany negatywnie, ponieważ nie chcą oni w żaden sposób odróżniać się od reszty społeczeństwa. Nie znają innego życia, dlatego nie czują się w żadnym stopniu ,,lepsi’’ radząc sobie z wyzwaniami codzienności niż ludzie, którzy nie są niepełnosprawni. Dążą do tego, by być traktowanym na tym samym poziomie, zamiast wzbudzać niezdrowe zainteresowanie i litość. Spore kontrowersje na ten temat wywołał również program telewizyjny ,,To tylko kilka dni’’, w którym polscy celebryci mają spędzać czas z osobami niepełnosprawnymi, aby lepiej poznać ich codzienność. Chociaż sam zamysł wydaje się interesujący i otwierający oczy, wielu widzów zarzuciło twórcom programu promowanie obrazu osób niepełnosprawnych jako bardzo pokrzywdzonych przez los, wymagających ogromnego współczucia, zaś polskie gwiazdy wcieliły się w programie w rolę bohaterów, którzy przybywają z pomocą…wręczając bilety na swój koncert.

Liczy się to, co na ekranie

Podstawą wzbudzenia zainteresowania odbiorców jest przede wszystkim aspekt wizualny, ponieważ to właśnie obraz, a nie tekst, najbardziej zwraca uwagę. W związku z tym, zazwyczaj posty umieszczane w Internecie są okraszone stosownymi fotografiami osoby, którym udzielono pomocy lub wspólnymi zdjęciami, wykonanymi podczas podejmowania tej czynności. Naturalnie zwiększa to wiarygodność co do tego, że takie działanie rzeczywiście zostało zrealizowane, jednak tak naprawdę przed naszymi oczami widzimy jedynie wycinek rzeczywistości. Niestety również w takich przypadkach zdarzają się próby manipulacji. Często nie zdajemy sobie sprawy co rozgrywa się poza kamerą i nie możemy do końca ocenić czy to co widzimy jest prawdziwe. Wielu influencerów podążając za trendem pomagania, udaje się do innych krajów, szczególnie afrykańskich, gdzie wiele osób potrzebuje pomocy, a z drugiej strony nadzwyczaj trudno zweryfikować udzielaną tam pomoc. Pozostaje pytanie: jeżeli wolontariat tak bardzo ich interesuje, dlaczego równie ochoczo nie angażują się w działalność lokalnych organizacji? Warto poddać to głębszej refleksji. Być może to dlatego, że pomoc czarnoskórym jest lepszym ,,chwytem marketingowym’’ niż wolontariat w lokalnym schronisku czy domu dziecka. Ponadto trudno jest zweryfikować czy pomoc rzeczywiście została udzielona osobie, która tego potrzebowała oraz czy była to pomoc długotrwała czy jednak jednorazowa, szczególnie jeżeli odbiorca nie zna dokładnie przedstawionej sytuacji. Kiedy kamery zostają wyłączone, problem nie przestaje istnieć. Warto zastanowić się jak dalej potoczyły się losy osoby, którą jakiś znany celebryta postanowił wspomóc, bo często to tak naprawdę jest wyrazem tego czy działanie zostało dokonane z troski o drugiego człowieka czy tylko po to, aby zdobyć swoje medialne pięć minut. Dobrym przykładem jest nasza lokalna rzeszowska akcja – dotycząca ratowania kotka Rurka, który utknął w rurze. Niektóre osoby mieszkające w Rzeszowie ochoczo udostępniały informację na temat tej sytuacji wzywając do udzielania pomocy, ale gdy pojawiały się prośby o dostarczenie jedzenia czy napojów dla ekipy pracującej na miejscu, udawały, że tego nie dostrzegają. Cały ich wkład polegał na kliknięciu przycisku ,,Udostępnij’’ i opisem wyrażającym ubolewanie nad losem zwierzęcia. W ich opinii zrobili swoje. Realną aktywnością miał zająć się już ktoś zupełnie inny…

Pomaganie elementem kreacji wizerunku   

Sednem problemu związanego z manipulowaniem odbiorcami, za pomocą pomagania innym ludziom, jest traktowanie pomocy jako jednego z elementów kreacji wizerunku. Celebryci zdają sobie sprawę z tego, że pomoc innym to idealna okazja, aby ,,ogrzać’’ swój wizerunek, szczególnie po incydencie, który mógłby zaszkodzić ich karierze. Pokazywanie się jako osoba, która poza czynami, powszechnie uznawanymi za niemoralne, ma również swoją drugą lepszą stronę jest formą tarczy ochronnej. Służy to również ukazaniu odbiorcom ,,ludzkiej’’ natury sławnych osób naznaczonej, jak u każdej osoby, popełnianiem błędów. Pomoc stanowi zarazem oręż do walki z zarzucanymi im: powierzchownością oraz wywyższaniem się ponad innych. Fotografie, okraszone historiami wyciskającymi łzy z oczu, niekoniecznie muszą być prawdziwe, ale doskonale spełniają swoją rolę poruszając serca i manipulując uczuciami adresatów. Celebryci prezentują w ten sposób swoją (pozorną?) empatię, wrażliwość a media, komentujące ich działania, nie mogą przegapić tak ważnego aspektu jak pomoc innym, co powszechnie jest odbierane niezwykle pozytywnie. W ten sposób można przede wszystkim łatwo przekonać do siebie ludzi, którym takie przekonania są bliskie. Niestety niejednokrotnie ludzie oraz zwierzęta są traktowani przedmiotowo – jako narzędzie mające na celu wywołanie określonych emocji. Prawdziwa chęć pomocy z potrzeby serca, jeśli w ogóle istnieje, pozostaje wówczas gdzieś w tle. Na pierwszym miejscu znajduje się prowadzenie wizerunkowej kampanii, która ma na celu osiągnięcie zamierzonego przez celebrytę efektu. Warto zwrócić także uwagę na to, że pomaganie w niektórych kwestiach zyskało miano mody, która po pewnym czasie przemija. Problem trwa nadal, lecz jeśli nie sprzedaje się dobrze w mediach po co o nim mówić? Sztandarowym przykładem była szeroko popularyzowana w Internecie akcja Black Lives Matter, mająca na celu walkę z rasizmem wobec osób czarnoskórych. Wielu celebrytów (w tym polskich) ochoczo włączyło się w akcję publikując zdjęcia z hasztagiem. Pojawia się jednak pytanie, kto podjął rzeczywiste działanie, a kto jedynie wykorzystał moment popularności akcji, aby zrobiło się o nim głośno w mediach?

Niestety przytoczone przeze mnie przykłady nie są jednorazowymi przypadkami. Pomaganie innym coraz częściej staje się narzędziem manipulacji w rękach celebrytów i zyskuje miano trendu współczesnej kultury. Trudno odróżnić kto tak naprawdę pomaga, a kto chce po prostu zaistnieć, podążając za tym co wartościowe w oczach innych osób. Wszelką pomoc, która powoduje medialny rozgłos, należy oceniać z dystansem. Trzeba doceniać za to przede wszystkim działalność lokalnych wolontariuszy w schroniskach czy fundacjach, o których nie jest głośno w mediach, a wykonują ogromną pracę z potrzeby swoich serc.