Nuda w wakacje? Nie dla fanów seriali!

Jeżeli większość wakacyjnego czasu spędzasz w domu lub pogoda nagle popsuła Ci plany, mam dla Ciebie wspaniałą alternatywę. Przygotowałam miniranking najlepszych seriali z perspektywy nałogowego widza.

W poszukiwaniu tych najciekawszych przychodzą nam z pomocą zarówno prywatne blogi, jak i strony typu Filmweb.pl. Na co zwracam szczególną uwagę przy wyborze serialu? Przede wszystkim kieruję się datą jego produkcji, opiniami innych osób, a także obsadą. Lepiej bowiem ogląda się „średni” serial z ulubionym aktorem niż te uważane za lepsze, lecz bez aktorów „z charakterem”. Są produkcje, które zachwycają od pierwszego odcinka – wtedy cały sezon mogę pochłonąć w ciągu jednego dnia i z utęsknieniem wyczekuję kolejnego przez najbliższy rok (co najmniej!). Które z nich więc ja zaliczam do tej grupy?

1. „Wikingowie” (2013)
Serial ten ukazał się jak do tej pory w 5 sezonach. Opowiada o losach tytułowych wikingów, ich zmaganiach w podbijaniu i łupieży kolejnych zakątków świata. Niezwykle ciekawe dla widza okazują się również wątki poboczne, które odsłaniają nieznaną XXI-wiecznym ludziom naturę wikingów. Jak zwykle w przypadku takich seriali pojawiają się też historie miłosne, zdrady, pojednania i zawiłe relacje rodzinne. Wątki historyczne wplecione w scenariusz i zderzenie kultury plemion pogańskich z obyczajowością chrześcijańską dostarczają odbiorcom dużo wiedzy na temat dawnych czasów. Mimo że w obsadzie nie występują znane wszystkim nazwiska, to z pewnością będziecie zachwyceni niezwykłą grą aktorską m.in. Travisa Fimmela w roli Ragnara (główny bohater), Alexa Høgha Andersena jako Ivara czy też niezwykłego Gustafa Skarsgårda grającego Flokiego. To, co może niektórych zniechęcić, to przewaga krwawych, przepełnionych brutalnością i bezwzględnością w zachowaniu bohaterów treści i scen.

2. „House of Cards” (2013)
To propozycja dla tych, którzy uwielbiają zagadki i zawiłe struktury scenariuszy, kiedy do końca nie możemy odczytać prawdziwych intencji bohatera. Fabuła opiera się na poczynaniach głównej postaci – Francisa Underwooda (Kevin Spacey), który będąc bezwzględnym politykiem, wykorzystuje otrzymaną władzę w różnych dziedzinach swojego życia. Zachwycić widzów może tutaj niecodzienna relacja małżeńska Francisa z jego żoną Claire (Robin Wright), która okazuje się być idealną partnerką nie tylko w życiu prywatnym, ale i w działalności politycznej męża. Ich związek to pewnego rodzaju gra, która wciąga widza i nie pozwala mu oderwać się od ekranu nawet na chwilę. Charakterystyczne dla tego serialu jest bezpośrednie zwracanie się Francisa do kamery, które umożliwia odbiorcy poznanie prawdziwych myśli Underwooda dotyczących ukazywanej na bieżąco sytuacji.

Przy okazji recenzji „House of Cards” polecam również polski serial, w którym fabuła także kręci się wokół tematu polityki, a główną rolę gra niezawodny Marcin Dorociński („Pakt”).

3. „The Bold Type” (2017)
Najnowsze odkrycie na liście oglądanych przeze mnie seriali. Przedstawia on losy trzech przyjaciółek (Jane, Kat i Sutton), które pracują dla magazynu kobiecego „Scarlet”. Dla tych, którzy interesują się dziennikarstwem, przygody dziewczyn staną się być może zachętą do podjęcia pracy w podobnej redakcji, pracy, która dla niejednego jest spełnieniem najskrytszych marzeń. Pozostałych na pewno zaciekawią zwariowane i niecodzienne pomysły bohaterek. Każdy odcinek to także duża dawka humoru i obraz zagmatwanych relacji damsko-męskich. Serial szczególnie polecam więc płci pięknej.

4. „Belfer” (2016)
Serial tym razem polski, w którym główną rolę gra znany wszystkim Maciej Stuhr. Wciela się on w postać Pawła Zawadzkiego – nauczyciela, który po przyjeździe do Dobrowic i objęciu posady polonisty zostaje uwikłany w śmierć jednej z uczennic. Obdarzony niezwykłymi zdolnościami psychologicznymi przypomina superbohatera, wkraczającego na teren zamkniętej społeczności, w której każdy jej członek ma coś do ukrycia. To, co może się szczególnie spodobać oglądającemu, to niezwykle dobrze dobrana obsada, gdzie obok znanych postaci polskiej sceny teatralnej zagrali również młodzi debiutanci. Fakt ten umożliwia widzom zapoznanie się z nowymi twarzami, nowicjuszom zaś pozwala zyskać sympatię odbiorców.

5. „Wataha” (2014)
To ostatnia pozycja na mojej (tutaj stanowczo zbyt krótkiej!) liście bestsellerów. Serial ukazał się w dwóch sezonach i skradł serca polskich widzów. Niezwykłe sceny i zdjęcia prosto z Bieszczadów Wysokich nadają produkcji niepowtarzalnego klimatu i przenoszą oglądającego w najmroczniejsze zakątki tychże gór. Serial przedstawia zmagania polskiej Straży Granicznej z coraz większą liczbą nielegalnych imigrantów oraz walkę strażników z handlem bronią i narkotykami. W główną rolę wcielił się tutaj Leszek Lichota, który z odcinka na odcinek przechodzi niezwykłą przemianę, nie tylko fizyczną. Po pierwszym sezonie trudno było spodziewać się czegoś lepszego, jednak twórcy pokazali, na co ich stać – drugi sezon pobił rekordy oglądalności. Na pochwałę zasługuje w tym miejscu również serialowa muzyka, która wraz z niezwykłymi obrazami Bieszczadów pozwala widzom przez ok. 40 minut obcować z niedostępną dla większości dziką naturą.

Wśród wielu wspaniałych produkcji nie sposób znaleźć tę jedną, najlepszą, niepowtarzalną. Warto jednak poświęcić czas tym pięciu (a właściwie sześciu) tutaj wymienionym, ich obejrzenie bowiem może okazać się idealną opcją spędzenia wolnego czasu.

Autor: Aleksandra Kułak

Jestem perfekcjonistką, która krytycznie ocenia rzeczywistość. Najpierw chciałam zostać piosenkarką, a później nauczycielką języka polskiego. Ostatecznie wybrałam dziennikarstwo. Lubię próbować nowych rzeczy, nie boję się wyzwań. Jestem ciekawa świata, nowości i ludzi. Ciągle poszukuję swojej drogi.

Dodaj komentarz