Esej,  Opowiadanie

Z domu do domu

Dom to nie miejsce, gdzie się urodziłeś czy masz kogoś z rodziny, tylko takie, w którym dobrze się czujesz

– Dmitrij Strelnikoff

Kątem oka obserwuję, jak na peron wchodzi młoda dziewczyna w długim, jesiennym płaszczu. Jednym ramieniem obejmuje ją blond kobieta, która zerka na gigantyczny zegar wyświetlany na budynku dworca. Mają takie same, jasne włosy. Tuż za nimi idzie zapewne ojciec dziewczyny, który trzyma w ręce torbę i ciągnie za sobą jej bordową walizkę. Otwieram na telefonie bilet i przeskakuję szybko na Facebooka, żeby zabić czas. Na peronie mocno wieje, dlatego wszyscy zmierzający w stronę Rzeszowa zakrywają się kołnierzami kurtek i owijają w swoje szale. Podjeżdża pociąg, słychać głośny gwizd konduktora, trwa chwilowy chaos – zwykła pociągowa przepychanka. Odwracam głowę do tyłu. Blond dziewczyna obejmuje swoich rodziców, jako jedyna nie wpychając się do pociągu, żeby zająć dogodne miejsce. Jej ramiona poruszają się gwałtownie, gdy spuszcza głowę na szyję jej matki. Płacze. Musi być na pierwszym roku – myślę, wchodząc do wagonu. Siadam na pustym miejscu, moi rodzice odjechali piętnaście minut temu. Wyglądam przez okno – zaczyna padać deszcz, pociąg rusza. I tak samo co tydzień, co dwa, co trzy…

Kiedy młody człowiek wybiera studia, mówi mu się wiele rzeczy. Ludzie są dumni, wspierający. Słyszysz, że już cały czas będziesz uczył się tego, na co naprawdę masz ochotę. Powtarzają Ci, że w końcu jesteś dorosły, że w końcu się zdecydowałeś, że w końcu będziemy mieli lekarza, prawnika, dziennikarza, informatyka, nauczyciela (itd.) w naszej rodzinie. Mówią też, że te studia to w sumie do niczego nie są Ci potrzebne i marnujesz sobie życie dla nic niewartego papierka, a żadnego doświadczenia nie zdobywasz.

Nikt jednak nie mówi, że tu będzie tak samotnie.

To już nie jest Twoja wieś, miasteczko, ulica, Twój dom. Tu jest jakoś głośniej, więcej, szybciej, bardziej. Właśnie zakończyłeś naukę w liceum, dopiero ochłonąłeś po maturze – każdy powtarzał, że to jest najważniejsza rzecz w Twoim życiu. Matematyka, język polski, angielski, biologia, fizyka, chemia, historia… BUM! Odchodzą w niepamięć! Teraz musisz wynająć mieszkanie, zapłacić za media, robić zakupy spożywcze, chodzić na zajęcia i jeszcze pracować. A potem: egzaminy podczas sesji, zmiana przedmiotów, koła naukowe, egzamin ustny, egzamin pisemny, kolokwium, seminarium, grupy, lektoraty, wykłady. Nie masz czasu. Nie wiesz, co się dzieje. Dlaczego wszystkiego jest tak dużo?

Chcę do domu.

Ale jakoś się przyzwyczajasz. Zdobywasz kolegów, koleżanki – zawierasz przyjaźnie. Czasem ktoś odpadnie z roku przez jakiś egzamin. W końcu poznajecie się lepiej, chodzicie do kina, do klubu, na koncerty. Czas płynie. Dzwonisz do rodziny – czasem ich przerwa i wyglądają jak trzy piksele na krzyż, ale kochasz ich tak samo. Wielkie, głośne miasto nagle wydaje się nie być takie groźne. Wiesz, gdzie pojedzie ten autobus, na pamięć znasz drogę na uczelnię i targ, masz swoją ulubioną trasę na spacer, biegniesz do sklepu, bo jest dobra promocja na mleko. I jak kawałek puzzli wyciągnięty z innej układanki, zaczynasz dopasowywać się do tej nowej, bardziej kolorowej i większej.

Najgorsze jest uczucie rozerwania. Ten moment w pociągu, gdy jedziesz z domu do domu. Albo z domu do domu. Lub z domu do domu. Bo już nie wiesz, gdzie przynależysz. Kochasz rodzinę – włosy swojej siostry, uśmiech brata, ciepłe oczy mamy i dłonie taty. Uwielbiasz swoją małą wieś, ulicę, miasto, sad sąsiada, rzeczkę płynącą obok Twojej starej szkoły i kolorowe witraże kościelne. Jednocześnie w Twoim sercu robi się miejsce na ogromny most, który widzisz z kuchni, setki autobusów, fontanny, ogromną galerię lśniącą po zmroku, schody na trzecie piętro i grono wspaniałych ludzi, których poznałeś.

Po kilku latach życia na dwa domy jesteś bardziej obojętny. Żałujesz, że nie możesz płakać z taką wolnością, jak tamta blond dziewczyna.

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Uwielbia książki fantasy, wiersze, rysunek i muzykę w prawie każdym wydaniu. Optymistka z zamiłowaniem do reportażu, której życiowym celem jest prowadzić „Sprawę dla reportera 2”.