Adwokat złamanych

Bywa, że na skraju swojej wytrzymałości człowiek przestaje zachowywać się zgodnie z zasadami etyki – przegrywa walkę z instynktem przetrwania. Gdy przebywamy w bezpiecznym miejscu i posiadamy wszystkiego pod dostatkiem, taka sytuacja wydaje nam się nie do pomyślenia. Na samą myśl o nieprzestrzeganiu reguł Dekalogu ogarnia nas święty gniew. Jako tacy „kanapowi sędziowie” nierzadko nie zdajemy sobie nawet sprawy, że to najczęściej niesamowite cierpienie łamie ludzi i zmusza ich do wyboru pomiędzy ujściem z życiem a zachowaniem człowieczeństwa. Dlatego sądzę, że osoba postawiona przed takim dylematem nie powinna być potępiana za pragnienie życia.

 

Doskonałym przykładem „ostrożnego sędziego” jest Gustaw Herling-Grudziński, który był więźniem sowieckiego łagru w Jercewie. Głód, mróz, praca ponad siły i poniżanie stanowiły dla niego codzienność. Jednak nic nie wstrząsało nim tak, jak widok ludzi tracących zmysły i godność w obliczu tych doświadczeń. Mimo iż sam zachował swoje człowieczeństwo do samego końca, nigdy nie potępiał tych, którym się to nie udało. Przebywając już na wolności, wysłuchał Jewrieja, z którym w obozie dzielił jedną pryczę. Przyjaciel przyznał mu się do złożenia zeznań pozbawiających życia czterech Niemców w zamian za ocalenie samego siebie. Grudziński nie okazał zrozumienia dla jego występku, ponieważ zdążył już otrząsnąć się z emocji towarzyszących wojnie. Sam jednak stwierdził, że gdyby Jewriej skierował do niego swoją prośbę o to „jedno słowo: rozumiem…” dzień po zwolnieniu z obozu, łatwiej byłoby mu pojąć jego wybór. Kilka lat po tych wydarzeniach, gdy autorowi znowu udało się zaznać normalnych, ludzkich uczuć (których brakowało w Jercewie), nie był już w stanie myśleć jak człowiek złagrowany. Pozostawił więc przyjaciela bez odpowiedzi i z udręczonym sumieniem. Jednak w szczególnych okolicznościach takie postępowanie nie byłoby dla niego godne potępienia – stanowiłoby bowiem element codzienności.

Jewriej nie był jedynym więźniem, który przegrał walkę z instynktem przetrwania. Kobiety, którym poświęcony jest w Innym świecie rozdział pt. Głód, również łamały zasady moralne. Warunki, w jakich żyły, zmuszały je do prostytucji. Grudziński w swoich wspomnieniach opisał historię dwóch wyjątkowo silnych niewiast – córki polskiego oficera oraz śpiewaczki operowej. Podczas gdy inne oddawały się mężczyznom dla uzyskania jakichś przywilejów, one długo pozostawały nieugięte i nie pozwalały nikomu splamić swojego honoru. Jednak nawet najsilniejszy charakter nie ma szans z głodem i wycieńczeniem. Obydwie po jakimś czasie złamały się i dały przyzwolenie na uczynienie z siebie „bladzi”. To właśnie kryzysowa sytuacja zmusiła je do prostytucji – proszę zatem o przywrócenie im czci.

Nie tylko w Jercewie panowały warunki, które nawet najbardziej „ludzkiego” człowieka potrafiły zmienić w bestię. Tadeusz Borowski w opowiadaniu Proszę państwa do gazu opisuje realia innego obozu. Tadek (główny bohater) miał okazję przeprowadzić selekcję więźniów przybyłych do Oświęcimia. To, co tam zobaczył, poruszyło nawet jego zastygłe serce. Podczas rozładunku natknął się na kobietę uciekającą przed własnym dzieckiem. Wizja spłonięcia w krematoryjnym piecu obróciła jej człowieczeństwo w popiół. Wydawać by się mogło, że instynkt jest czymś, z czym nie można zwyciężyć. W tym przypadku żądza przetrwania i przerażenie wytępiły w kobiecie wszelkie uczucia macierzyńskie. Jej zachowanie pozostaje sprzeczne z zasadami moralnymi, jednak nie możemy jej osądzać – tragedii, jakiej doświadczyła, nie da się zmierzyć żadną miarą.

Tadeusz był nie tylko więźniem Oświęcimia – pracował również na Harmenzach. Tam spotkał Żyda Bekera, który przyznał mu się do powieszenia swojego własnego syna za kradzież jedzenia. Czym wytłumaczyć tak bestialskie postępowanie? Nieprawdopodobnym głodem. Sam Beker opowiadał, że odczuwał nieraz taki głód, że „patrzył na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia”. W dobie niezliczonych supermarketów wypełnionych po brzegi smakołykami jest to dla nas niepojęte. Warto jednak w tym miejscu zadać sobie pytanie, do czego NAS popchnąłby głód o takiej sile… Sądzę, że nie mogąc sobie nawet wyobrazić ogromu cierpienia Żyda Bekera, jesteśmy zobowiązani oczyścić go z zarzutów.

Stojąc twarzą w twarz z widmem okrutnej śmierci, często nawet najbardziej cnotliwi przegrywają walkę z instynktem przetrwania i posuwają się do czynów, o których normalnie nawet by nie pomyśleli. Szczególne okoliczności mogą usprawiedliwiać działania sprzeczne z zasadami etyki – wnoszę więc o uniewinnienie wszystkich oskarżonych.

Dodaj komentarz