Przepaść

My, młodzi ludzie, często słyszymy: Kiedyś nie było telefonów, Kiedyś to było fajne dzieciństwo… Mnie osobiście irytują takie uwagi, czuję się, jakbym pochodziła z całkiem innego świata. Nigdy nie uważałam, że ta „przepaść”, o której mówią starsi ode mnie, jest tak ogromna. Jednak, obserwując dzieci w wieku np. 5–10 lat, powoli zmieniam swoje zdanie. Opieka nad dzieciakami to naprawdę bardzo ciężka i odpowiedzialna praca, która często okazuje się być również niezwykle odkrywcza i inspirująca.

W swoim otoczeniu mam kontakt z urwisami w takim właśnie, jak podałam powyżej, wieku. Mało tego, ostatnio zdarzyło mi się nawet nimi zajmować. Na początku nie było tak najgorzej, bez problemu udawało mi się zaciekawić je zabawami, o których nie miały żadnego pojęcia. Zabawa w chowanego ze starszą ciotką okazała się dla nich na tyle frapująca, że nie przyszło mi do głowy, że za chwilę mogę ich nie rozumieć. Moment, w którym poczułam wspominaną różnicę wiekową, nadszedł w trakcie ich „czasu wolnego”, kiedy bawiły się same.

Jestem świadoma postępu cywilizacyjnego i technologicznego, więc nie było dla mnie odkryciem, że teraz dzieci nie oglądają z zainteresowaniem „Bolka i Lolka” czy „Myszki Miki”. Wiedziałam, że postacie z ich ulubionych bajek totalnie nic mi nie mówią. Nie zszokowało mnie też, że mały chłopczyk bardzo zwinnie obsługuje telefon, chociaż ma problem z wiązaniem butów. Zaczęłam się dziwić dopiero wtedy, gdy w ustach dużo młodszych dzieci słyszałam słowa popularne powiedzmy w liceum. Beka, LOL, selfie – to zwroty, które przykuły moją uwagę.

Jednak moja mina, kiedy 5-letnia dziewczynka nuciła: Pić, jeść, spać, jak Tamagotchi (…), była z pewnością niesamowita. Zdziwiło mnie to być może dlatego, że rap w żaden sposób nie pasuje mi do małej dziewczynki, która ma na sobie sukienkę z wizerunkiem księżniczki. Potem oczywiście mogłam wziąć udział w występie tanecznym do tego właśnie utworu Taconafide. Przerażające? Nie wiem, na pewno dziwne…

Teraz małe dzieci mają dostęp praktycznie do wszystkiego, z czego korzystają dorośli. A Internet jest przesycony różnymi materiałami, które z całą pewnością nie są im dedykowane. Uczeń szkoły podstawowej, który miał napisać wypracowanie po angielsku o swoim idolu, nie opisywał już sportowca, aktora czy piosenkarki. Nawiązał za to do yuotubera, którego filmiki są popularne tylko ze względu na to, że pokazują, jak gra on w Minecrafta.

Nam, dorosłym, często tylko się wydaje, że maluchy jedynie bawią się w berka czy skaczą na skakance. Może faktycznie i tak jest, nie chcę generalizować, bo wiem, że mnie też irytowały słowa: Ta dzisiejsza młodzież… Chciałabym jednak zwrócić uwagę, że całkowicie zmienia się system wartości najmłodszych i ich rodziców. Teraz mamy okres wakacyjny, przyjrzyjmy się więc, czym dzieciaki się interesują, co oglądają. Nie pozwólmy, aby ta „przepaść” między różnymi pokoleniami drastycznie rosła, bo kiedyś możemy nie być w stanie się w ogóle porozumieć…

 

Autor: Wiktoria Popera

Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Interesuje się marketingiem i reklamą. Uwielbiam sama dokształcać się w zakresie urody, wizażu

Dodaj komentarz